Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Que bonito es levantarse por la manana y saber que juega Maradona
César Luis Menotti
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: kuryl
2009-03-12, 11:35
Club Atletico de Madrid - FC Barcelona 4-3
Autor Wiadomość
Nederlander 
Manu Chao


Wiek: 34
Dołączył: 19 Sty 2006
Piwa: 361/371
Skąd: Barcelona
Wysłany: 2009-03-02, 14:59  


Mnie przez wiele miesiecy irytowaly tytuly w katalonskich gazetach, zwlaszcza w Sporcie. "Najlepsza Barcelona od wielu dekad", "Ta Barcelona jest lepsza od Dream Teamu Cruijffa" itd. Dziwi mnie to, ze poprzednie dwa sezony upokorzen niczego nie nauczyly pismakow z Katalonii. Nic jeszcze nie wygralismy i niepotrzebnie budowano atmosfere euforii. Pep staral sie to zazwyczaj tonowac, ale chyba i on wraz z cala druzyna dali sie nieco poniesc tej atmosferze. Trzeba zejsc na ziemie i zaczac pracowac nad bledami.

Mimo mojej krytyki, popieram slowa wielkiego Johana, ktory stwierdzil, ze to wciaz Barcelona ma przewage i to Barcelona ma szanse na final Pucharu Hiszpanii oraz wieksze szanse na awans w LM. Johan wierzy w Barcelone, bo mamy lepsza druzyne niz Real. Takie slowa tez sa potrzebne, w ten sposob moze uda sie odbudowac morale ekipy Pepa. Zawsze bardzo szanowalem zdanie Cruijffa i zazwyczaj sie z nim zgadzam, takze tym razem.

Z kolei o ile wciaz mocno wierze w wygranie ligi o ile poprawimy mankamenty w grze, o tyle moim zdaniem Ligi Mistrzow juz w tym roku nie zawojujemy. Jest kilka druzyn, ktore graja znacznie lepiej w obronie, a w ataku jesli Eto'o i spolka beda pudlowali znow na potege to skonczy sie 0-1 w plecy w dwumeczu i odpadamy. Wg mnie nie bedzie w tym sezonie mocnych na Man United, bo sa zdecydowanie najsolidniejsza druzyna. U nich nie wystepuje takie rozkojarzenie jak u nas, a obrona gra na znacznie wyzszym poziomie niz nasza.

Do roboty Pep, bo najwazniejszy okres tego sezonu przed nami!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
najt 


Wiek: 29
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 117/162
Wysłany: 2009-03-02, 15:32  


waldos napisał/a:

co do trenerów to się nie dziwcie-najt i wielu innych jest wyznawcą zasady że brudy pierze się w gronie zamkniętym,to rzeczywiście eleganckie wyjście,ale tak naprawdę drużyny piłkarskie i trenerów ocenia się po wynikach a nie po manierach.stąd bardzo dobrze też rozumiem tych,którzy cenią że mourinho czy capello za bezkompromisowe traktowanie piłkarzy-oni też kierują się właściwą filozofią-dla nich najważniejsza jest drużyna.


waldos, a jakie jest twoje zdanie? mieszanie mediów w problemy drużyny, czy raczej rozwiązanie tego problemu we własnym gronie?

w Legii był pan Wdowczyk, ktory wszem i wobec zrzucal winę na piłkarzy, kibicom kazał wyciagać ich z knajp itd zyskał dzięki temu spore poparcie wśród kibiców, natomiast stracił je kompletnie wśród piłkarzy, którzy przestali się z nim utożsamiać i z czasem najzwyczajniej w świecie przestali dla niego grać.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Dodo 


Wiek: 27
Dołączył: 18 Sty 2006
Piwa: 613/154
Wysłany: 2009-03-02, 16:41  


O ile przed meczem byłem niemal pewien, że stracimy, o tyle dostać 4 bramki mimo prowadzenia 2-0 po 30 minutach, jest żenujące.

Słaba forma fizyczna, która ma ponoć wynikać z wcześniej zaplanowanych mikrocykli to jedna sprawa, druga to trener. Nie oceniałem wcześniej jego pracy, której wyniki były oczywiście imponujące, ale teraz, kiedy musi zacząć kombinować, bo pojawiają się kontuzje (Abidal, Iniesta), a nasz atak nie ma siły by zabiegać przeciwnika, mam coraz więcej zastrzeżen do wyborów Guardioli - brak reakcji na to, co dzieje się na boisku, słabe zmiany, upieranie się przy idiotycznym ustawieniu z Messim na szpicy i Eto'o jako skrzydłowym. Przede wszystkim martwi mnie jednak brak myśli taktycznej: czy idzie, czy nie idzie, czy mamy 0-1, czy 3-0, jest atak, atak, atak. Wczoraj, przy prowadzeniu aż prosiło się o zaczekanie na Atletico na swojej połowie i dobiciu ich jakąś kontrą, ale oczywiście poszliśmy na wymianę ciosów otrzymując ostatecznie miano frajerów weekendu.
Nie jestem zwolennikiem Mourinho, oglądanie gry Interu nie jest przyjemnością, ale u niego coś takiego nie przeszłoby. Guardiola musi się nauczyć wyrachowania, gry na zero z tyłu, bo inaczej bardzo szybko wylecimy z LM. Już przez meczem z Lyonem pisałem, że to, co ostatnio prezentujemy przypomina mi Ryjka i jego radosne 'będziemy atakować na stamford bridge', kiedy mając 2-1 u siebie z pierwszego meczu, po 30 minutach rewanżu przegrywaliśmy 0-3.

W jakiś nagły powrót do formy nie wierzę. Dyspozycja jest budowana przez wymęczone zwycięstwa w słabym stylu, kiedy zespół nabiera pewności siebie, my natomiast w dalszym ciągu się pogrążamy. Pozytyw jest taki, że moim zdaniem był to ostatni z takich ciężkich meczów w najbliższym czasie. Wraca Iniesta, a awans do finału Copa i zwycięstwo na Camp Nou z Athetic to dobre mecze, by odbić się od dna.


Odnośnie samego meczu. Z naszej dyzpozycji zostało niewiele. Gdzie te czasy, kiedy stwarzaliśmy kilkanaście sytuacji w meczu? Ba, na palcach jednej ręki można policzyć bramki po zespołowych akcjach w ostatnich meczach. Większość to stałe fragmenty, albo indywidualne akcje.

Odnośnie bramkarza dyskusja toczy się w odpowiednim temacie. Obrona to dno i wodorosty. Dobrej gry w obronie Sylvinho trudno było się spodziewać, natomiast to, co grał Marquez, którego potrafił przepchnąć Aguero, to już była kpina. Fatalnie też Alves, gracze Atletico kręcili nim, jak chcieli - w sumie to spodziewałem się, że wyleci.

Nieźle Gudi, bardzo dobre są jego wejścia z drugiej linii, szkoda że niemal identycznie jak z Espanyolem spieprzył świetną sytuację. Nasz rozgrywający Xavi znów przeszedł koło meczu. Jest cholernie pasywny, nie ma z niego żadnego pożytku. W Milanie, gdy nie idzie, to grają wszystkie piłki do Pirlo i widać, że to jest mózg drużyny, bo nawet jak przeciwnik broni się cała drużyną, to on i tak potrafi rzucać świetne podania.

O Eto'o szkoda pisać - Benzema przybywaj. No nie mogę, co za drewniak, od 10 meczów, jak nie dostanie patelni, to tylko przeszkadza. Jestem niemal pewien, że jak przyjedziemy na Old Trafford czy San Siro, to Xavi i Eto'o nie będą istnieć, a grę będą robić Iniesta, Messi, czy nawet Henry. Frustrujące było to, że zaraz po zmarnowanej okazji Kameruńczyka, traciliśmy bramkę. Tak jakby chcieli mu pokazać, jak to się robi.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
dziki 
Krakus!


Wiek: 28
Dołączył: 01 Lut 2006
Piwa: 400/172
Skąd: Warszawa, obecnie
Wysłany: 2009-03-02, 18:59  


Przez kilka ostatnich lat wyleczyłem się z pewnej przypadłości, którą ma każdy maniakalny kibic piłkarski żyjący w dwóch wymiarach (rzeczywistym i second life w kolorach klubu, któremu kibicuje. w naszym przypadku Blaugrana). Z choroby, która atakuje każdego małego chłopca, który ledwie odrasta od ziemi, kopiąc powoli piłkę i który orientuje się w pewnym momencie, że jego gra na pewno nie umożliwi mu występowania w koszulkach Barcelony, Manchesteru, Milanu czy chociażby Wisły Kraków. Z nieszczęścia jego duszy, która jest rozdzielona pomiędzy wszelkie "normalne" rzeczy świata - rodzinę, szkołę, pracę, przyjaciół etc etc - i tą cholerną piłkę nożną. Sport, który niszczy marzenia, prowadzi do płaczów, do rozbijania kufli o ścianę i do rozwodów. Sport, który krok po kroku niszczy tkankę mózgową, prowadząc do całkowitego, trwałego i prawie nieuleczalnego imbecylizmu - procesu zwanego potocznie "kibicowaniem". Na szczęście współczesna medycyna pozwala na częściową rehabilitację i częściowe wyzdrowienie. Dziś jestem tylko lekko wkręconym, beznadziejnym przykładem sympatyka piłkarskiego, który ma swoje życie i odróżnia rzeczywistość od alternatywnego świata.

Wiem co jest najbardziej bolącego w tej porażce. Jest to fakt zderzenia się z jednym, niepodważalnym faktem - nie ma czegoś takiego jak dominanta w piłce nożnej. Nie ma i nie będzie. Sport drużynowy bardzo rzadko w swojej historii miewał takie drużyny, a jeśli już to był to okres absolutnego przełomu - vide Helanio Herrera czy Holandia "futbolu totalnego". A i to nie trwało wiecznie. W siatkówce nawet Brazylia doznaje porażek, w koszykówce drużyna USA już wie, że nie ma niczego za darmo, w hokeju to samo. Już nie mówiąc o rugby, piłce ręcznej czy innych sportach. A właśnie, to słowo - klucz. Sport. Sport jest piękny dlatego, że wyzwala wszelkie emocje. Od tych najgorszych wspomnianych wyżej, tych powodujących zawały, rozpady związków, tych prowokujących bójki poprzez płacz i gorycz porażki, aż po absolutne, niezastąpione, jedyne, wyjątkowe, niepowtarzalne poczucie bycia częścią kultury zwycięstwa, znanej tylko i wyłącznie fanom drużyny, która właśnie sięgnęła po najważniejszy puchar świata w danej dyscyplinie - czy to Super Bowl czy Puchar Mistrzów. To uczucie, które rozsadza, wznosi, roznieca wewnętrzną siłę. Pamiętacie pierwszy sukces Barcelony w Waszym życiu - czy to mistrzostwo Hiszpanii czy Ligę Mistrzów czy PZP (jak w moim przypadku) czy cokolwiek innego? I to ciepło w brzuchu, świadomość tego, że właśnie jestem królem osiedla, że co najmniej przez rok będę chodził jak dumny paw itp itd? To jest Sport. Od porażki do wygranej, na dobre i na złe. Przegraliśmy? Cieszę się. Naprawdę! Zejdziemy na ziemię. Nie będziemy wznosić peanów na cześć czegoś, co jest fizycznie niemożliwe. Po raz kolejny zaczniemy drżeć o wyniki, zaczniemy cieszyć się z każdej wygranej i smucić się z każdej porażki. Jesteśmy kibicami lub sympatykami, jakby nas nie nazwać jesteśmy częścią czegoś większego, czegoś co połączyło nas lata temu i najpewniej będzie trzymać aż do końca naszych dni. Jesteśmy częścią najbardziej porąbanej mieszanki na świecie - mieszanki fanatyków sportu. Jednych chorych, drugich muśniętych chorobą, innych zaś mających z naszą wspólnotą tylko jedno wspólnego - najpewniej są na dobrej drodze by zarazić się i wejść w nasze szeregi.

Jestem Barcelonistą. Pierdolę to, że przegraliśmy w fatalnym stylu. Mam w tyłku to, że Valdes zachował się źle w tej czy innej sytuacji. Zachował się źle? To nieprzyjemnie. Najpewniej to on czuje się z nas wszystkich najgorzej. Nie jest debilem, żeby nie rozumieć, że każdy jego błąd jest kamyczkiem dla jego przeciwników. Słaby bramkarz byłby dawno się skończył, teraz jest czas żeby sprawdzić czy Victora bronię od lat tylko i wyłącznie dlatego, że go lubię czy też dlatego, że warto. Marquez zagrał słabo? Eto`o zagrał tragicznie słabo? Cała drużyna zagrała słabo. Mam to w dupie. W następnych meczach mają wygrać. A my mamy ich wspierać i dalej zapadać się w naszą chorą, alternatywną rzeczywistość. Zatracamy się dalej, bo wierzymy, że po raz kolejny podniesiemy brody w górę i będziemy lepsi od wszystkich innych dookoła.

I będziemy do cholery jasnej. Szklanka jest do połowy pełna!
_________________
Life is short. Wear your passion!
Dorośli to przeterminowane dzieci;-)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 11 piw(a):
Kendzior, Pietro, Roodeck, waldos, Mentor, memphis, nawro, Bruce, Bask, Wit Ż., mistyk
mroo 


Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 741/716
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-03-02, 19:30  


prawie jak przemowienie george'a clooneya po tym jak dostal oskara :P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
waldos 

Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 74/142
Skąd: tarnobrzeg
Wysłany: 2009-03-02, 21:21  


nightcrawler napisał/a:
waldos, a jakie jest twoje zdanie? mieszanie mediów w problemy drużyny, czy raczej rozwiązanie tego problemu we własnym gronie?


problem w tym że moje zdanie nie jest ważne,ja jestem totalnym amatorem,ale jak nie gram w swojej drużynie a stoję z boku i przeprowadzam zmiany albo mówię coś w przerwie swoim kolegom to nie szczędzę im prawdy,krzyczę choć nigdy nie wyzywam i raczej wpływam dobrze na jedność drużyny.chłopaki chyba mnie lubią nawet bo wybierają mnie na kapitana co roku i wiedzą dobrze że na boisku czy za nim będę za nimi,także gdy rywal gra za ostro :)

ale najt przestań wierzyć że szatnia piłkarska to miejsce gdzie trener tylko wazelinuje swoim graczom.piłka to biznes i tak jak w biznesie obowiązuje pewna hierarchia,to naturalne że ma się różnych szefów,jedni są mili i piją kawę z pracownikami pytając jak ich dzieci i żony a inny zupełnie się tym nie interesuje tylko goni do roboty i tyle.to tak jak w szkole,fajni są nauczyciele którzy udają że pracują i pozwalają dzieciakom na wszystko,ale z perspektywy czasu najmocniej wspomina się tych "złych" co byli upierdliwi i wymagający bo od nich bardzo często człowiek nauczył się najwięcej.

reasumując mnie to szczerze nie obchodzi jakimi środkami trener Barcelony sprawi że jego piłkarze będą niezwyciężeni,interesuje mnie tylko to by do tego doprowadził.amen.

nie uważam zresztą by publiczna krytyka była tu problemem,zresztą słyszałem co mourinho powiedział i widziałem kilka meczów interu i wydaje mi się że krytyka na takiego cordobe raczej dobrze wpłynęła :)

dziki fajny wpis :) ale nie martw się chyba każdy z nas ma życie poza Barçą :)
świat się nie kończy ani nie zaczyna na Barcelonie,jak przegra się teraz to zawsze jest następny sezon i tak przez następne 100 lat.

dziki napisał/a:
Pamiętacie pierwszy sukces Barcelony w Waszym życiu - czy to mistrzostwo Hiszpanii czy Ligę Mistrzów czy PZP (jak w moim przypadku) czy cokolwiek innego?

pamiętam,ale moment mojej prawdziwej "wiary" nastąpił w momencie jednej z największych klęsk Barçy ;P
_________________
życie jest piękne,wystarczy tylko odpowiednio dobrać środki antydepresyjne
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
najt 


Wiek: 29
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 117/162
Wysłany: 2009-03-02, 22:36  


waldos, my nie rozmawiamy o szatni piłkarskiej a o tym co mówi się mediom. tak naprawdę, nie wiemy co pep powiedział zawodnikom w szatni. podejrzewam, że zupełnie coś innego niż mediom, a przynajmniej mam nadzieję. i o tym właśnie mówiłem.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
waldos 

Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 74/142
Skąd: tarnobrzeg
Wysłany: 2009-03-02, 22:47  


a ja tego nie rozumiem,dziś o tym w sport + extra mówił ich komentator z włoch i na pytanie lipińskiego o mourinho powiedział że media kochają takich ludzi,bo mają własne zdanie,bo nie nudzą jak ancelotti mówiąc po raz tysięczny to samo,zwłaszcza że wyniki sugerują że jego przemowy na jego podopiecznych nie robią żadnego wrażenia od dawna.
ja też tak uważam,nie widzę powodu by trener wypowiadał się po meczu nieszczerze.
obciążanie kogokolwiek za wynik nie jest eleganckie,ale casus beksa i capello pokazuje że profesjonalista nie obraża się na przykre słowa trenera tylko trenuje tak by to zdanie zmienił.
_________________
życie jest piękne,wystarczy tylko odpowiednio dobrać środki antydepresyjne
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
najt 


Wiek: 29
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 117/162
Wysłany: 2009-03-02, 22:55  


ale dobro mediów nie jest najważniejsze. to, że media to lubią nikogo w klubie nie interesuje. liczy się klub, liczą się zawodnicy, a jeśli lepiej jest okazywać im zaufanie wśród mediów a ostro krytykować w szatni, to dlaczego tak nie robic? mourinho niech krzyczy dalej. taki ma styl bo wzoruje się na de speszal łana. ciekawe czy takie zachowanie przeszłoby w Barcelonie. mam dziwne wrażenie, że niekoniecznie.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Kuba 


Wiek: 30
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 129/243
Skąd: niestety Babilon
Wysłany: 2009-03-02, 22:57  


Nie dużo brakowało do tego, by "The Special One" był zamiast Pepa, więc takie zachowanie byłoby na porządku dziennym :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
waldos 

Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 74/142
Skąd: tarnobrzeg
Wysłany: 2009-03-02, 23:08  


nightcrawler napisał/a:
liczy się klub, liczą się zawodnicy, a jeśli lepiej jest okazywać im zaufanie wśród mediów a ostro krytykować w szatni, to dlaczego tak nie robic?

liczy się klub czyli jego wyniki,zawodnicy tak naprawdę się nie liczą,ich można wymienić
przykład rijkaarda pokazuje że okazywanie zaufania przed mediami też ma swoje granice i jak się ją przekroczy zaczyna być niefajnie z wynikami,czyli z dobrem Klubu.
capello na przykład nie dbał o interes finansowy realu i o beksa,wysłał go nawet do rezerw,poskutkowało to czym ? mistrzostwem hiszpani w którym anglik miał spory udział.czy wyszło to na dobre klubowi ?

ja wiem że przykładów z jednej i drugiej strony by się znalazło,ja do tego jak traktuje swoich piłkarzy trener nie przykładam aż takiej wagi,dla mnie najważniejsze są gra,wynik a nie to czy to miły i kulturalny facet,za to pucharów się nie dostaje.

nightcrawler napisał/a:
mourinho niech krzyczy dalej. taki ma styl bo wzoruje się na de speszal łana. ciekawe czy takie zachowanie przeszłoby w Barcelonie. mam dziwne wrażenie, że niekoniecznie.

silne osobowości były już na stanowisku trenera Barcy,mało kto chyba pamięta że sam nieskazitelny Johan też nie był taki cacy i dość mocno kłócił się ze swoimi gwiazdami,zresztą kilku z nich bezceremonialnie sadzał na ławce albo się ich pozbywał,nikt nie ważył się jednak tego kwestionować bo miał wielkie wyniki.
_________________
życie jest piękne,wystarczy tylko odpowiednio dobrać środki antydepresyjne
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Partyzant 
bad motherfucker


Wiek: 42
Dołączył: 14 Mar 2006
Piwa: 468/479
Skąd: Claustrophobopolis
Wysłany: 2009-03-02, 23:41  


Jednym słowem - zawodnicy przychodzą i odchodzą a klub musi przetrwać. Dlatego taki R80, mimo że geniusz, nie symuluje już kontuzji w Barcelonie tylko w Milanie na szczęście.
Trener jest od tego by ich wziąć za mordę, wlepić kare, odsunąć od drużyny. Oczywiście musi być też dobrym psychologiem i wiedzieć jak z kim pograć itp

Mówiło się o Pepie na początku sezonu że to twardy gość i trzyma ostra dyscyplinę w grupie. Mam nadzieję że to prawda i będzie wiedział jak te drużynę pobudzić.

Za dwa dni kolejny mecz, kolejna szansa. Mimo wszystko jestem dobrej myśli
_________________
My name's Pitt. And your ass ain't talkin' your way out of this shit
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
waldos 

Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 74/142
Skąd: tarnobrzeg
Wysłany: 2009-03-02, 23:48  


oczywiście najlepiej byłoby gdyby o trenerze każdy mówił dobrze,ale to samo w sobie nie jest specjalną wartością.

to jest właśnie być może najtrudniejszy egzamin przed Pepem,przekonać podopiecznych że można grać inaczej,lepiej.

o mourinho bym się nie martwił,on zmierza po scudetto.
ale fakt faktem juve i rainieri czy milan to nie są rywale tacy jak real,real jest znacznie groźniejszy.
_________________
życie jest piękne,wystarczy tylko odpowiednio dobrać środki antydepresyjne
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
najt 


Wiek: 29
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 117/162
Wysłany: 2009-03-03, 21:08  


Porównanie Rijkaarda do Pepa, waldosie, zdecydowanie na wyrost. Franklin na pewno nie krzyknąłby do Caceresa 'co ty tutaj jeszcze robisz' kiedy z Racingiem czerwo dostał Pique.

Nie zapominaj, że Capello został po sezonie zwolniony :)

Kuba, co rozumiesz przez 'nie brakowało dużo'? Jak to mierzysz? Bo ja pamiętam tylko plotki związane z przyjściem do nas Mou.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
waldos 

Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 74/142
Skąd: tarnobrzeg
Wysłany: 2009-03-03, 21:18  


przeoczyłeś kilka ciekawych wypowiedzi ingli najt.
on tam wyraźnie mówił że prowadzili negocjacje z mourinho,a ingla to nie był jakiś szeregowy i anonimowy pracownik Klubu więc należy te kontakty traktować raczej poważnie.

capello z realu odszedł jako mistrz hiszpani,cudotwórca niemal,jako ten który w tyle zostawił wielką Barcelonę,co więcej schuster dostał gotową drużynę po don fabio i w kolejnym mistrzostwie włoch też ma niemały udział.
atmosferę i nastroje gdy zwolniony został frank zapewne pamiętasz,jego dorobek też na tamten moment był mniej okazały niż ten włocha.
_________________
życie jest piękne,wystarczy tylko odpowiednio dobrać środki antydepresyjne
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi
Mobile and Web Analytics