Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Blancos llorones saludad a los campeones!
Luis Figo
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Lato w Barcelonie
Autor Wiadomość
Krystianooo 

Wiek: 33
Dołączył: 03 Lut 2009
Piwa: 178/211
Skąd: Kielce
Wysłany: 2014-08-23, 14:16  


na tym filmiki ciężko zobaczyć coś więcej jak chodzi o złe zagrania, co ciekawe w obronie jakoś mało sytuacji jest pokazanych tak więc zapewne w tym elemencie dupy nie urywa ...
_________________
"Cruyffizm wraca co 15 lat, żeby ratować klub (1973-1988-2003). Kretynizm co 10 lat (2000-2010) i w 3 lata niszczy klub"
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
baixinho 

Wiek: 34
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 399/122
Wysłany: 2014-08-23, 14:18  


Co najwyżej jak na brazylijczyka robi mało zbędnych ozdobników i sztuczek. kontroli nad piłką nie ma co zarzucić.

Jedyne do czego się można przyczepić po tym klipie, to że słabo stoi na nogach, co przerabiamy też z neymarem.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
chaos 
syn ulicy


Wiek: 31
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1159/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2015-01-22, 10:56  


Lato 2015, czyli wybory. Weszło dało artykuł o Monchim z Sevilli, warty lektury na pewno:

http://www.weszlo.com/201...storia-legendy/

Cytat:
Pierwszy transfer przeprowadził w 2000 roku. Ostatni kilka miesięcy temu. Wkrótce stuknie mu 15 lat pracy na jednym stanowisku. Czego dokonał? Wszystkiego. W Hiszpanii nazywają go „magiem”, Four Four Two pisze, że wśród dyrektorów sportowych jest Messim, a kandydat na prezydenta Barcelony zamierza oprzeć kampanię na zatrudnieniu tego człowieka. Czym zajmuje się sam zainteresowany? Wstaje o siódmej, wsiada do londyńskiego metra, śniadanie je po drodze i jedzie do szkoły na sześciogodzinny kurs angielskiego. Ramon Rodriguez Verdejo. Monchi. Facet, który wywrócił do góry nogami rynek transferowy.

Pokój w hotelu White House nie imponuje wielkością. Jest kuchnia, sofa, stolik i łóżko. Więcej nie trzeba. 46-letni Hiszpan wraca tam praktycznie tylko na noc. Kiedy dyrektorujesz klubowi z hiszpańskiej czołówki przebywając za granicą, na wszystko brakuje czasu. A telefon dzwoni nieustannie. Śmietanka angielskiej piłki chce wykorzystać ten moment. Ludzie – skoro już przebywa w Londynie – chcą poznać Monchiego, ale zdają sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. Przynajmniej przez najbliższych pięć tygodni, bo na taki okres kalendarz został już wypełniony. Czas wolny? Oglądanie meczów, przeglądanie DVD i programów skautingowych oraz wizytowanie kolejnych klubów. By zrozumieć, czym różni się zarządzanie piłką hiszpańską od angielskiej, zrezygnował nawet z zasiadania w zarządzie klubu.

Perfekcjonista. Chce się uczyć od najlepszych. Najlepszych, czyli niekoniecznie lepszych od niego. Takich chyba nie ma. – Dyrektorzy sportowi ważnych klubów, z którymi się spotkałem, mówili: „ale to wy zawsze nas wyprzedzacie. Najpierw kupujecie, a potem świetnie sprzedajecie”. Odpowiedziałem, że nie. Też często się mylę. Wielu jednak chciałoby korzystać ze struktur Sevilli posiadającej mniejsze środki od innych – opowiada Monchi w rozmowie z „Estadio Deportivo”. Człowiek, któremu – jak piszą Hiszpanie – nie umknie, że gwiazdą juniorów Ponte Preta jest zawodnik lewonożny, a najbardziej utalentowany argentyński dzieciak gra w Gimnasii lub Esgrimie. Bo każdego piłkarza, który trafia do Sevilli, rozkładano na czynniki pierwsze przez pięć lat.

Każdego, z wyjątkiem Ivicy Dragutinovicia. Jego obserwowano w Liege zaledwie dwa razy, ale w tym przypadku trzeba było działać szybko. Transfer dopięto na półtorej godziny przed końcem okienka. Było warto. Dragutinović opuścił Estadio Sanchez Pizjuan po sześciu latach z sześcioma trofeami i ponad setką rozegranych meczów. Czasem trzeba zrobić odstępstwo. „Czasem” nie jest jednak w stylu Monchiego. Raporty na temat Grzegorza Krychowiaka spływały do Andaluzji jeszcze, gdy ten grał w juniorach Bordeaux. Nic dziwnego – w końcu Francja to w hierarchii Sevilli pierwsza kategoria.

Z takiej puli Monchi i jego 15 skautów wybierają „candidatos a sevillistas”. – Juande Ramos nie mówił mi: „Chcę Kanoute”. Powiedział, że potrzebuje wysokiego napastnika, który dobrze gra głową i nieźle czuje się na skrzydłach. Dyrektor sportowy powinien być narzędziem w rękach trenera. Jeśli proszą cię o zakup stołu, a kupisz lampę, porażka jest gwarantowana. Piłkarze rozumieją te problemy. To wpływa na ich pewność siebie – tłumaczy Monchi.

Pierwszy etap obserwacji trwa od września do grudnia. Wtedy ogląda się wszystkich, bez obierania konkretnych celów. Skauci na koniec miesiąca przygotowują najlepszą jedenastkę z każdej topowej ligi, co na koniec pozwala zawęzić listę do 150-200 piłkarzy. Drugi etap – styczeń-maj – to już selekcja bardziej ścisła. Tych zawodników, którzy ją przejdą, musi obejrzeć sześciu trenerów. Kandydatów sprawdza się w różnych kontekstach – meczach ważniejszych, mniej ważnych, wygranych, przegranych, derbach… A na koniec wystawiana jest ocena.

Taki przesiew musiał przejść choćby Krychowiak. Przeszła też cała chmara innych piłkarzy. Takich jak Dani Alves ściągnięty z Bahii za… 850 tysięcy euro, a sprzedany do Barcelony za 35,5 miliona lub Julio Baptista wyjęty z Sao Paulo za trzy bańki, a opchnięty do Realu za 25. Mało? Adriano wypatrzono w Coritibie (9,5 + 4 w zmiennych do Barcelony), a Gary’ego Medela w Universidad Católica (13 milionów do Cardiff). Przykłady można wymieniać w nieskończoność. Od Luisa Fabiano przez Kanoute aż po Ivana Rakiticia, by nie wspomnieć o genialnych produktach z rodzimej „cantery”, na których Sevilla też zarobiła fortunę. Sergio Ramos poszedł do Realu za 27 milionów, Jesus Navas do Manchesteru City za ponad 20 lub – świeży przykład – Alberto Moreno do Liverpoolu za 18 (+ 2). Sevilla za rządów Jose Marii del Nido oraz Monchiego stała się maszynką do robienia pieniędzy. Doszło wręcz do tego, że gdy w świat szła informacja o zainteresowaniu ze strony Nervionenses, żądana suma szybowała w górę. Bo skoro kogoś chce Monchi, to musi być perełka.

- Wszyscy zawsze mnie pytają o idealny transfer, a ja zawsze wymieniam Daniego Alvesa. Ivan Rakitić to mniej więcej ten sam poziom. Zawodnik przychodzi za niską cenę (2,5 miliona z Schalke), bardzo dobrze się rozwija, daje ci tytuły, po czym świetnie go sprzedajesz. To już stereotyp w tym klubie – tłumaczy Monchi, a na pytanie dziennikarza „ABC”, czy w Realu lub Barcelonie nie byłoby mu łatwiej, odpowiada: – Proszę nie wierzyć w takie rzeczy. Tam nie ma miejsca na eksperymenty ani transfery z myślą o przyszłości. Do Sevilli ściągamy piłkarzy młodych lub słabo znanych i obserwujemy, jak się rozwijają. W Barcelonie i Realu nie pozwalają na to potworne wymagania. „Jutro” nie istnieje”. Każda decyzja odbija się szerokim echem medialnym. W Sevilli twoją decyzję ocenia pięć tysięcy ludzi, a tam pięć milionów.


Co gdy klub opuszcza gwiazda? Robi się miejsce dla następnego „cracka”. City wykłada 25 milionów za Alvaro Negredo i ponad 20 za Navasa? W porządku, czas na Carlosa Bakkę. Cena? Siedem baniek. Jakość? Wystarczająca, by zdobyć Ligę Europy i wywindować wartość piłkarza do poziomu kilkudziesięciu milionów. Wszystko przez jeden sezon. Monchi – zapewniając Sevilli około 340 milionów euro - wypracował sobie taką pozycję, że tylko najwięksi tchórze mogliby obawiać się „końca cyklu” – takiego hasła używa się w Hiszpanii przy okazji każdego kryzysu. Niektórzy sugerowali, że dojdzie do niego w 2010 roku po odpadnięciu w eliminacjach Ligi Mistrzów z Bragą. Co zrobił Monchi? Wziął całą winę na siebie, zakasał rękawy i – tak jak zapowiedział – postarał się o odwrócenie tej sytuacji. Podobnie było w tym sezonie. Klub opuścili Rakitić, Moreno i Federico Fazio. Gdzie dziś jest Sevilla? Na czwartym miejscu ze stratą sześciu punktów do lidera.

Dyrektor – zamiast narzekać na brak wdzięczności ze strony Rakiticia – wręcz apelował do kibiców, by nie nazywali go najemnikiem i dokonał małej rewolucji. Stwierdził bowiem, że nie da się z dnia na dzień znaleźć zawodnika o takich możliwościach technicznych, więc trzeba go zastąpić kimś innym. Konkretnie – fighterami. Zmieniono więc wymagania co do pomocników. Od teraz środek pola miał się opierać na Stephane M’bii (1,89 m), którego Emery niedawno nawet dokładnie nie znał (!), Vicente Iborrze (1,90 m) czy Krychowiaku, nazywanym ostatnią perłą Monchiego lub człowiekiem o czterech płucach. – Przy takich klejnotach w defensywie, wystarczy tylko patrzeć, jak biegają Denis Suarez, Vitolo, Aleix Vidal czy Bacca – opowiadają działacze klubu na łamach „El Pais”, a były trener, Antonio Alvarez dodaje: – Sevilla postawiła krok do przodu w grze obronnej. Widać to choćby po bocznych obrońcach. Wcześniej zawsze atakowali obaj. Teraz są bardziej zrównoważeni. – Bardzo się rozwinęli. Nie grali tak ani za moich czasów, ani w latach 70., ani 80. Za kadencji prezydenta Jose Marii del Nido zainstalowano mentalność wygranych. Od każdego piłkarza wymaga się DNA zwycięzców.


Epoka del Nido to okres renesansu Sevilli. Tyle tylko, że samego sternika już w klubie nie ma – w grudniu 2013 został skazany na siedem lat więzienia za defraudację środków publicznych – a Monchi mimo niezliczonych spekulacji dzielnie się trzyma. Raz tylko – gdy Sevilla zajęła dziewiąte miejsce – podał się do dymisji, ale władze klubu ją odrzuciły. To urodzony sevillista. Człowiek, który wspomniane DNA po prostu stworzył. Poznał klub od zera, a potem – w ramach operacji pt. „koszt zero” – kompletnie go odbudował. Wcześniej jednak przeżył w Sevilli wszelkie możliwe upadki. Przeszedł tam cały system szkolenia, po czym wyrósł na przeciętnego bramkarza, zmiennika Juana Carlosa Unzue. Sam Monchi stwierdził zresztą – pół żartem – że występowanie na tej pozycji pozwoliło mu obserwować boisko w szerszej perspektywie i dzięki temu ma dziś takie oko do piłkarzy. Gra w klubie targanym finansowymi problemami nauczyła go też najwyraźniej zarządzania.

Koniec sezonu 1994/95. Sevilla razem z Celtą zostaje zrzucona do Segunda División z powodów administracyjnych. Wskutek ulicznych protestów dziesiątek tysięcy kibiców szybko zostaje przywrócona na najwyższy poziom, ale rzeczywistości nie oszukasz. Klub się chwieje. Zjadają go długi. Drużyna spada z ligi na dwa lata. W ciągu kilkunastu miesięcy dochodzi do czterech zmian trenerów. Do 2000 roku przez gabinet prezydenta przewija się pięć osób. W końcu, na początku XXI wieku, klub przejmuje Roberto Ales. – Roberto otworzył oczy kibicom Sevilli. Miał odwagę, by nazywać rzeczy po imieniu. Potrzebowaliśmy kogoś, kto otwarcie przedstawi naszą sytuację. Fajnie jest mówić, że byliśmy piękni, mieliśmy piękny stadion i świetnych kibiców, ale graliśmy w Segunda i byliśmy zrujnowani – opowiada po latach Monchi, który w tym czasie rozpoczynał już działalność jako dyrektor sportowy.

Zaczęto stawiać podwaliny pod Sevillę, jaką znamy dziś. Klub klasy średniej stopniowo wpychał się wśród możnych. Drużynę powierzono sevilliście z krwi i kości, Joaquinowi Caparrosowi, zrobiono awans, a później… Później rozpoczęła się gonitwa w kierunku elity. Najpierw sprzedali Jose Antonio Reyesa do Arsenalu za 30 milionów euro, co pozwoliło zasypać część długu, potem – już z Juande Ramosem na ławce – zdobyli dwa Puchary UEFA z rzędu, Superpuchar Europy, Copa del Rey i Superpuchar Hiszpanii. – To wszystko nie wydarzyło się z dnia na dzień. Nie było tak, że „bum, mamy Puchar UEFA!”. Wszystko budowaliśmy stopniowo. Awans do Primera, ustabilizowanie swojej pozycji, awans do pucharów… Krok po kroku, choć oczywiście cudowne sezony 05/06 i 06/07 to owoc naszej pracy – wspomina Monchi, któremu jednak nie wszystko w Sevilli się udało.

Nie zdołano np. znaleźć trenera na lata – od czasów Ramosa drużynę prowadziło już sześciu szkoleniowców. Sam Monchi też kilka razy lekko się naciął i nie wszystkie transfery – choć końcowy bilans jest oczywiście fenomenalny – odpaliły jak Luis Fabiano, Kanoute czy Rakitić. Zdarzały się choćby takie meteoryty, jak Aroune Kone, za którego Sevilla, bijąc swój ówczesny rekord, przelała 12 milionów. Spore nadzieje wiązano też z zapomnianym dziś Lautaro Acostą z Lanus, którego sam Monchi oglądał pięć razy na żywo.

- Wracałem samolotem z Argentyny przekonany, że to idealny transfer. Gdyby Lautaro się rozwinął, nie postrzegalibyśmy go jako drogiego zawodnika. Problem w tym, że każdy piłkarz, który się nie sprawdza – niezależnie, czy kosztuje siedem milionów, osiem czy jeden – okazuje się drogi – mówi Monchi, który – z dzisiejszej perspektywy całkiem słusznie – wycofał się z licytacji o Freda. Lyon dał za niego 15 milionów, a Sevilla proponowała sześć, co w Brazylii określono „ceną jak za pralkę”. Sam Monchi żałuje też, że nie namówił na transfer Robina van Persiego, Jespera Gronkjaera i Nigela de Jonga. W Sevilli nie wypalili natomiast Romaric, Aquivaldo Mosquera czy Manu del Moral ściągnięty na życzenie dyrektora, gdy w klubie nie było trenera. – Zdarzało mi się zadawać sobie samemu pytanie: pracuję mniej lub gorzej niż wcześniej? Nie, pracuję dokładnie tak samo albo nawet więcej.

- Julio Baptista i Renato pochodzą z tego samego miasta, Sao Paulo. Pierwszy zaadaptował się się już od pierwszego dnia, drugi po roku. Dwóch lat na aklimatyzację potrzebował Luis Fabiano. Gdyby zabrakło nam cierpliwości, stracilibyśmy wielkiego napastnika. Aguero też nie jest tym samym zawodnikiem, co w pierwszym roku w Atletico. Forlan nie strzelał w Manchesterze, a grając w Villarreal zdobył Złotego Buta – Monchi daje do zrozumienia, że nie wszystko da się przewidzieć. Tym bardziej, gdy pracuje się w klubie o ograniczonych możliwościach. – Nie możemy kupować piłkarzy za dziesięć milionów euro, bo ciężko, żeby potem generowali zysk. Baba, gdy go ściągaliśmy, był najlepszym strzelcem w Portugalii tak jak Rusescu w Rumunii lub Bacca w Belgii. Chodzi nam o taki profil. Wierzyliśmy w takich zawodników, sądziliśmy, że rozwiną się w Hiszpanii, ale nie każdemu to się udaje. Co do Bakki mieliśmy te same wątpliwości. Ściągając go jednak, stosowaliśmy identyczne kryteria, jak w przypadku Baby, Stevanovicia czy Mosquery. Nikogo nie wymyślamy z dnia na dzień.

- Pozycja Sevilli na rynku krajowym jest satysfakcjonująca, jeśli chodzi o zarobki i możliwość inwestycji. Można powiedzieć, że jesteśmy w TOP 5, ale poza Hiszpanią wszystko się zmienia. Nie możemy rywalizować z angielskimi i niemieckimi klubami, bo ich budżety z powodu praw telewizyjnych trzykrotnie przewyższają nasz. Możemy zapomnieć o zawodniku, jeśli w negocjacje włączą się Anglicy, Niemcy lub nowobogaccy ze Wschodu, czyli Ukraińcy lub Rosjanie. Nie mamy takich możliwości ekonomicznych. Tylko Real i Barcelonę stać na to, by stawić im czoła – kontynuuje Monchi, który nie potrafił powstrzymać swojego oczka w głowie, rzadko grającego Jose Campany przed transferem do… Crystal Palace. – Sporo rozmawiamy o podziale pieniędzy z praw telewizyjnych, ale dziś różnica jest taka, że nie walczymy z Realem czy Barceloną, tylko z Hamburgiem, Fulham czy właśnie Crystal Palace.


Zapytacie zapewne, co w takim razie z pieniędzmi z transferów? Jak rozdysponować grube miliony, które wpływają do Sevilli niemal w każdym okienku? Monchi i na to ma odpowiedź. – Kwoty, jakie księgujemy na naszych kontach są niesamowite, ale rzeczywistość jest taka, że to normalne środki, których potrzebujemy, by przetrwać. Została nam jednak marka futbolu hiszpańskiego, która wciąż cieszy się siłą. Sukcesy naszych reprezentacji we wszystkich kategoriach młodzieżowych stworzyły najlepszą kampanię marketingową, na jaką było stać nasz futbol – zaznacza Monchi, dla którego – tytułem ciekawostki – najlepszą ligą pod względem stosunku jakości piłkarzy do ich ceny jest Francja, na co idealnym dowodem jest dziś Krychowiak.


Polak – jak przekonuje Monchi – na razie nie odejdzie z klubu. Co jednak z samym dyrektorem? Podczas walnego zjazdu akcjonariuszy w grudniu obiecał, że zostaje. I całe szczęście. Mimo że piłka hiszpańska jest chora, Sevilla pozostaje zdrowa, chcą więc Monchiego wszyscy. Pyta o niego Guardiola, walczy Tottenham, a Augusti Benedito, kandydat na prezesa Barcelony, nie potwierdza, nie zaprzecza. Głupio jednak zaprzeczyć, że chce się sprowadzić do klubu najbardziej efektywnego dyrektora sportowego na świecie. Znaki zapytania się mnożą, czekają nas pewnie jeszcze dziesiątki spekulacji, ale jedno jest pewne: jeśli Monchi opuści Sevillę, to będzie naprawdę fin del ciclo, czyli ten osławiony koniec cyklu. Lepszego dyrektora nie znajdą.

O czym my zresztą rozmawiamy… Czy istnieje drugi klub, którego największą postacią w historii, bijącą wszelkich prezesów, trenerów i piłkarzy, jest dyrektor sportowy?


Bardzo ciekawa kandydatura, ale 1) Sevilla go nie puści 2)on sam chyba dementował plotki wiążące go z FCB.
Czyli jesteśmy znowu w dupie, ale tekst ciekawy.
_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Mefju 
#moneybeautyfame


Wiek: 26
Dołączył: 06 Pa¼ 2007
Piwa: 495/89
Wysłany: 2015-01-22, 15:01  


Tak jak jest napisane w artykule - w Barceonie moze i by mial do dyspozycji wiecej pieniedzy, ale tez oczekiwania wzgledem jego funcji bylyby zgola inne, niz w Sevilli. Aczkolwiek po Zubim bylby to ogromny skok jakosciowy.
_________________
Każą mi trzymać wrogów blisko,
nie wiem na chuj.
U mnie się nie patrzy na nich,
nie wiem jak tu.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Mentor 


Wiek: 30
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 706/1503
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-07-26, 19:25  


Temat do dyskusji: polityka sprzedaży/wypożyczeń.

Co robić z młodymi zawodnikami kiedy nie ma dla nich miejsca/minut w I zespole a w rezerwy nie są dla nich odpowiednim miejscem na dalszy rozwój? Opcje:

1. Wypożyczenie
2. Sprzedaż z możliwością odkupienia

Odpowiednie decyzje na tym szczeblu to jedna z najważniejszych kwestii moim zdaniem, jestem w stanie zrozumieć trudności z umieszczaniem kolejnych młodych graczy w I zespole. Zazwyczaj nie są po prostu wystarczająco dobrzy, czasem BYĆ MOŻE mogliby wywalczyć sobie jakieś minuty gdyby dostawali szanse, ale ciężko o okazje do gry kiedy klub rokrocznie stara się walczyć o wszystkie możliwe trofea a w lidze potknąć się można dosłownie kilka razy.

Dotychczasowa polityka moim zdaniem się raczej nie sprawdza i jestem już prawie zupełnie przekonany do opcji nr. 2 o ile będzie to robione dobrze.

Nie jaram się przesadnie każdą 'perełką' wyobrażając sobie jak za 5 lat będziemy oglądać kolejne złote pokolenie. Większość małolatów nie wypali na tyle, aby przebić się i utrzymać w pierwszym zespole. Nielicznym może się udać, ale wpierw muszą gdzieś grać. Odpowiedni dobór klubu i ligi jest oczywiście ważny, ale nie dajmy się też zwariować w poszukiwaniu jakichś kopii Barcelony. Piłka się zmienia, dotyczy to wszystkich, także Barcelony. Młody piłkarz po zakończeniu przygody z młodzieżowymi zespołami FCB powinien już umieć całkiem sporo jeśli chodzi o elementy typowe dla nas. Dobrym pomysłem może być nauczenie się czegoś innego i dorośnięcie poza 'domem'.

Lepiej jest piłkarzy wypożyczać za free czy sprzedawać z opcją odkupienia? Wiadomo, że każdy przypadek jest inny bla bla bla, ale jak dla mnie dobrym pomysłem będzie zmiana podejścia. IMO jak oddamy za rozsądny hajs pięciu małolatów a po kilku latach jeden czy dwóch okażą się mieć papiery na powrót to można ich wykupić. Nie powinniśmy w ten sposób przesadnie dopłacać do interesu a nawet jeśli to nie będą to może tak olbrzymie pieniądze jakie są obecnie potrzebne, aby kupić coś w miarę pewnego na rynku. Wartość młodych piłkarzy, którzy zostają u nas w klubie zazwyczaj spada. Jesteśmy bogaci i wolę raz na pięć razy wydać nawet dużą kwotę na odkupienie 'własnego' zawodnika niż tracić gości za frajer albo minimalne kwoty. To nie jest wybór pomiędzy szansą w I zespole a zarabianiem na młodzikach bo tak czy inaczej tacy zawodnicy muszą opuścić klub i warto moim zdaniem ustawić się w najlepszym możliwym położeniu.

Być może nawet zawodnicy, którzy zostaną sprzedani będą mieli w nowym zespole łatwiej od wypożyczonych, mocniej się na nich postawi bo w końcu wydano na nich pieniądze. Część klubów może kręcić nosem na myśl o ogrywaniu zawodników Barcelonie, ale kupienie piłkarza to już coś innego bo nawet jeżeli Barcelona tego zawodnika odkupi po latach to już za dosyć okrągłą (zważywszy na uśredniony poziom klubów, które zawodników wypożyczają) kwotę.

Także jak dla mnie ogólny zamysł jest dobry, oby wykonanie również było dobre bo każdy pomysł można spierdolić nieudolną realizacją, to oczywiste.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Janio 
Lo Puto Crack


Wiek: 34
Dołączył: 24 Sie 2006
Piwa: 93/186
Wysłany: 2015-07-27, 08:45  


Zdecydowanie bardziej pasuje mi opcja ze sprzedażą młodych i umieszczaniem w umowie klauzuli odkupu. Istotne tylko żeby kwoty sprzedaży były dosyć wysokie (nawet jeżeli przekłada się to na wyższą cenę wykupu), a terminy ściągnięcia z powrotem - dłuższe (2-4 lata).

Analizując dotychczasowe odejścia młodych zastanawiam się w ilu przypadkach zarząd mógłby rozważać opcję wykorzystania takiej klauzuli (gdyby była) - do głowy przychodzi mi ledwie kilka przykładów - Nolito, Gio dos Santos, może Icardi - a i te dość wątpliwe. Zatem okazuje się, że jeżeli jest się wystarczająco dobrym by załapać się do składu Barcelony to nikt nie rozważa sprzedaży. W przeciwnym wypadku oddanie gracza za rozsądną cenę z możliwością wykupu jest minimalizowaniem ryzyka (kasa natychmiast + opcja na wypadek eksplozji talentu), a dodatkowo umożliwia (albo ułatwia) realizację bieżących transferów.

Z kolei gracze typu Muniesa, Bojan, Jona dos Santos, Fontas długo zajmowali miejsce w Barcelonie nie rozwijając się i blokując innych, być może bardziej utalentowanych. Pytanie czy klub nie miałby więcej pożytku z ich odejścia gdyby w odpowiednim momencie podjęto decyzję o transferze definitywnym z opcją odkupu.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
chaos 
syn ulicy


Wiek: 31
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1159/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2015-09-01, 10:40  


Ma ktoś jakieś całościowe podsumowanie tegorocznego letniego okna transferowego w FCB?
Myślę, że dałoby to przyczynek do dyskusji w temacie. W tym roku to chyba sporo pochwał, co? ;)
_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Dodo 


Wiek: 27
Dołączył: 18 Sty 2006
Piwa: 613/154
Wysłany: 2015-09-25, 15:55  


ja bym z tymi pochwalami nie przesadzal. tzn. wiadomo, ze ban nam mocno zwiazal rece, ale o tym, ze nie bedziemy mogli kupowac wiedzielismy wczesniej. kadra jest fatalnie zbilansowana, nigdy w barcelonie nie widzialem az tak drastycznej roznicy poziomu miedzy podstawowa jedenastka, a dwunastym, czy trzynastym zawodnikiem.

wszyscy z utesknieniem czekaja na arde i vidala. co do turka rzeczywiscie mam spore oczekiwania, ale tak pisalem juz w jego temacie - kompletnie nie widze go w ataku, przy messim potrzebujemy napastnikow typu, ze tak powiem, 'startujacych do pilek', bedacych ciagle w ruchu, w oczekiwaniu na kolejne prostopadle od leo - to genialnie potrafia suarez i neymar, tego nie potrafil zlatan i tego nie potrafi arda. ja go widze jako alternatywe dla rakiticia, ale na razie cicho o takiej opcji, zobaczymy...

co do vidala. za duzo go w sevilli nie ogladalem, ale na pierwszy rzut oka wydaje mi sie, ze to jeszcze nie poziom pozwalajacy wygryzc alvesa z obrony, a na gre u nas w ataku tez jest raczej zbyt surowy. ogolnie wydaje mi sie, ze alves troche splatal naszemu zarzadowi figla przedluzeniem kontraktu. wszyscy wiemy, ze delikatnie mowiac sie na to nie zanosilo i gdyby alves rzeczywiscie odszedl, sciagniecie vidala byloby bardzo logiczne. natomiast obecnie mamy do czynienia z sytuacja, gdzie na prawej obronie moze grac czterech zawodnikow - alves, vidal, adriano, roberto, podczas gdy pierwszym zmiennikiem do pomocy jest roberto, a do ataku munir/sandro. srednio to sensownie wyszlo
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 3 piw(a):
Steve, imerr, noir_desir
chaos 
syn ulicy


Wiek: 31
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1159/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2015-10-19, 08:48  


Wenger latem atakuje:

_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
noir_desir 

Wiek: 27
Dołączył: 13 Sie 2011
Piwa: 143/201
Wysłany: 2016-04-12, 12:30  


Denis Suarez zamelduje się u nas latem na pewno. I już pytałem o to w shoucie, ale tam dużo rzeczy ucieka. Na jakiej pozycji on właściwie gra? Bo pisze się o nim jak o wzmocnieniu ataku, a ja całe życie myślałem, że to iniestowaty piłkarz. Jak z nim jest, gdzie gra? Przyda się na skrzydło czy do środka?

I jeśli ktoś kompetentny jest co do Villarrealu, to od razu zapytam - Eric Bailly, Musacchio, Leiva, jak sobie radzą? Dwaj pierwsi daliby sobie radę jako trzecia, czwarta opcja na stoperze u nas?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
wakabayashi 


Wiek: 30
Dołączył: 30 Lip 2009
Piwa: 431/572
Wysłany: 2016-04-13, 00:32  


bailly sie caly czas poprawia. jest duzo lepszy niz sezon wstecz, gdzie uwazalem go wrecz za komika, jak marcelino go wprowadzal do skladu. gafy niesamowite popelnial, ale ten gosc znowu udowodnil, ze dostrzega w mlodych zawodnikach cos czego czesto inni nie dostrzegaja i potrafi to z nich wydobywac na dodatek. na razie jednak bailly powinien moim zdaniem jeszcze zostac w villarrealu, bo inaczej moze sie zmarnowac. niech sie dalej ksztaltuje tam gdzie moze regularnie grac. leiva to w ogole poki co jedna wielka melodia przyszlosci. niby mial grac na prawej pomocy, ale ostatecznie to nasz defensywny dawniej jonathan dos santos go tam wygryzl na dobra sprawe.. ciezko stwierdzic co tam z niego bedzie, ale biorac pod uwage, ze marcelino sie nim zajmuje, to jestem gotow uwierzyc, ze cos z niego wyrosnie, bo tak samo nie wierzylem o pytanego przez ciebie denisa suareza, a musze sie uderzyc w piers, bo naprawde dojrzal niesamowicie w tej druzynie. denis to skrzydlowy w systemie 4-4-2. lewy skrzydlowy. cos z iniesty w sobie ma i ciezko powiedziec za kogo mialby u nas robic. czy pozycja iniesty, neymara, czy moze rotacyjnie obie pozycje. kontrole nad pilka ma swietna, technika tez doskonala, dobrze czyta gra. potrafi i strzelic i wylozyc ladna pilke. potrafi tez mijac rywali w pojedynkach 1 na 1 naturalnym balansem/porusznaiem sie bez jakis tam niepotrzebnych fiku miku z machaniem nogami nad pilka, a co najlepsze(ale tego niestety ocenic nie moge, bo nie widzialem tych mecz?w) ostatnio suarez gra r?wnie? na prawej pomocy, bo nahuel nawet pod nieobecnosc dos santosa nie jest pierwszym wyborem i laduje tam denis, a castelljo na lewej pomocy i o dziwo suarez zbiera tam swietne oceny. z getafe zawodnik meczu, ze sparta asysta i rowniez wysoka nota, wiec wyglada na to, ze na dobra sprawe chlopak moglby grac spokojnie na 3 pozycjach u nas.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
noir_desir
Barthez 


Wiek: 25
Dołączył: 07 Lip 2013
Piwa: 3/7
Wysłany: 2016-05-02, 14:49  


Czy w niebieskim Londynie lub innym miejscu na ziemi nie potrzebują kogoś do robienia kebsów? Tak, żeby przynajmniej 25 mln się zwróciło.

I chyba w tym okienku trzeba dokładniej przyjrzeć się poczynaniom Lucho (?) i naszej reszty na rynku transferowym. Na pewno nie ma zgody na kolejne 'podstarzałe' ruchy i dobijanie do Milanu. Bo on dał nam tyle pucharów. Po naszym obecnym coachu też będzie życie. Byleby nie zaczynać go od doszczętnie spalonej ziemi.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Mentor 


Wiek: 30
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 706/1503
Skąd: Lublin
Wysłany: 2016-06-02, 17:28  




Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
chaos 
syn ulicy


Wiek: 31
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1159/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2017-02-16, 11:30  


Wiem, że luty i jeszcze rewanż z PSG, kilkanaście spotkań w La Liga ale... Wczoraj tak mi zaimponował Amadou Diawara z Napoli, że z chęcią zobaczyłbym go u nas.

20 lat, wg transfermarkt 15mln wartość, nie wiem, jaki tam ma kontrakt, ale myślę, że latem spokojnie moglibyśmy go wyjąć z Napoli. Idealny na zmiennika Busquetsa i w niedalekiej przyszłości może zastępstwo.

Wczoraj imponował spokojem, techniką, szybkością, balansem ciała (przypominał tutaj Busiego jako żywo!), otwierającym podaniem, przeglądem pola. Przeciwko mierdzie w 1/8 LM grał jak rutyniarz. 90% celnych podań, a naprawdę sporo grał do przodu, przez linie. Do tego gibki i zwinny.

Podsumowanie z wczoraj:


Oczywiście czasem podjął złą decyzję, zagrał zbyt nonszalancko, ale ogólne wrażenie wywarł bardzo dobre. Niezły przekot.
Ciekaw jestem, co się bedzie działo dalej z chłopakiem.

Kompilka:

_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
najt 


Wiek: 29
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 117/162
Wysłany: 2017-02-16, 14:43  


dlaczego ma imana shumperta na głowie? :/
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Mobile and Web Analytics