Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
¡Tu siempre negatifo, nunca positifo!
Louis Van Gaal
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Wyjazdy zarobkowe, emigracja...
Autor Wiadomość
dziki 
Krakus!


Wiek: 30
Dołączył: 01 Lut 2006
Piwa: 399/172
Skąd: Stamtąd.
Wysłany: 2008-03-02, 15:22  


Co mi się wydaje, że teraz modnym kierunkiem zostanie właśnie Kanada. Ja się zastanawiam czy nie pójść na studia np. do Montrealu (marzy mi się McGill - to taka mekka politologów). To świetny start w życie - ukończenie studiów za oceanem to u wielu pracodawców ogromny plus.
_________________
Life is short. Wear your passion!
Dorośli to przeterminowane dzieci;-)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Kot 
Claudia Cardinale


Wiek: 31
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 9/8
Skąd: Bydgoszcz/Aberdeen
Wysłany: 2008-03-02, 15:33  


dziki a wiesz ile kosztuja studia za oceanem ?? Jesli Cie jednak stac na taka inwestycje, to proponowalbym jednak Stany. Uczelnie amerykanskie sa zdecydowanie najbardziej prestizowe na Swiecie. Wystarczy spojrzec na pierwszy lepszy ranking. Ja osobiscie nie moglbym studiowac tak daleko, gdyz za rzadko bywalbym w Polsce. Studiujac w UK, cztery miesiace w roku moge spedzic w kraju.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
dziki 
Krakus!


Wiek: 30
Dołączył: 01 Lut 2006
Piwa: 399/172
Skąd: Stamtąd.
Wysłany: 2008-03-02, 15:53  


Kot wiem. Jest też znakomity system finansowania studiów - szczególnie w Australii (Melbourne) i właśnie na McGillu. Jeśli się starasz i masz jakieś predyspozycje do tego by szybko się uczyć - dasz radę dorobić się stypendium, które pokryje większą część kosztów. Dodatkowo można pracować - o ile się nie mylę tak samo jak w Anglii z limitem godzin. Spróbowałbym od znajomego dostać sponsoring w razie czego.

Wiem, że to proste nie jest. Ale bez próby nic się nie zdziała. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które studiują za oceanem i polecają ten kierunek. Nie tylko USA ale właśnie też Kanadę i Australię.
Uniwersytet McGill`a jest jednym z najlepszych politologicznych uniwersytetów świata, zresztą absolwentem jest chociażby Zbigniew Brzeziński. To mnie ciągnie tam. Poza tym brak wiz - trudno dostać pozwolenie na pobyt w USA, niestety.

Odległość byłaby problemem, ale jak już wspominałem - jeśli chciałbym podróżować musiałbym się do tego przyzwyczaić. Kapuścińskim raczej nie zostanę, ale mogę starać się o pozycję Tomka Michniewicza, który tylko dlatego, że ma obowiązki w radiu nie jest dzisiaj mieszkańcem Azji. A i tak w podróży spędza 3/4 roku.
_________________
Life is short. Wear your passion!
Dorośli to przeterminowane dzieci;-)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Siner 


Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 80/126
Skąd: Lublin + Wawa
Wysłany: 2008-03-02, 17:36  


dziki tylko nie zapominaj, że Kanada zniosła wizy krótkoterminowe (czyt. do 3 miesięcy). Chociaż w przypadku studiowania pewnie i tak byś spokojnie dostał pozwolenie na pobyt stały, przynajmniej na czas studiów (chociaż znając politykę zachodnią - oni nie pozbywają się ludzi, których sami wykształcili) ;)

Ambitne plany - życzę powodzenia :)

A co do moich doświadczeń związanych z pracą zarobkową zagranicą, to zawsze traktowałem je jako formę przygody. Od razu odrzuciłem wyjazdy na Wyspy, chociaż miałem możliwość wyjazdu do Halifaxu i pracy w fabryce Nestle. Jednak ilość rodaków tam zmierzających skutecznie mnie odstraszył.

W związku z tym zdecydowałem się na podróż teoretycznie dużo bardziej ryzykowną, mianowicie pojechałem do Francji na winobranie :D . Było to ryzykowne, bo nie znam francuskiego, a jak dobrze wiecie Francuzi z językami obcymi są mocno "na bakier". Za pierwszym razem było bardzo przyjemnie, chociaż ludzie znający angielski ograniczali się do szefowej, degustatora i jednego pracownika + Arab, który kumał coś po niemiecku. Wyjazd mogłem zaliczyć do bardzo udanych, bo dzięki niemu zyskałem wiele pewności siebie. Po powrocie miałem ogromną satysfakcję, że udało mi się zarobić trochę grosza, zwiedziłem południową Francję i poznałem fajnych ludzi.

Drugi raz we Francji był sympatyczny, ale już z mniejszą adrenaliną. Pojechałem na tą samą winnicę, gdzie tym razem pracowali ludzie młodzi. Niestety po tygodniu robota się skończyła i trzeba było szukać czegoś innego. Po wielu perturbacjach znaleźliśmy (dzięki naszym znajomym, którzy wraz z nami pracowali na winnicy) robotę. Był to jednak bardzo duży fart. Dlatego przestrzegam przed wyjazdami do Francji bez znajomości języka ;)

Trzecia moja wyprawa związana była z północą Europy, a mianowicie z Norwegią. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym coś załatwił sobie w Polsce :P . Pojechałem jak to się mówi "w ciemno". Wraz ze mną wyzwanie podjęło 5 moich kumpli. Po wylądowaniu w Oslo, ruszyliśmy na północ w stronę Hamar, bo słyszeliśmy, że tam łatwo o robotę przy truskawkach :D . Już pierwszego dnia się rozdzieliliśmy i wraz z kumplem szukaliśmy roboty. Bagaże zostawiliśmy u przypadkowego rolnika (w Norwegii złodziejów nie ma, poza tymi, którzy przyjechali z Polski, Ukrainy, Białorusi, Rosji - przykre, ale prawdziwe :/ ). Sami przeleźliśmy 50 kilosów po polach, farmach w poszukiwaniu roboty. Niestety nic nie udało się znaleźć. I tu po raz kolejny "miałem farta życiowego". Kiedy wracaliśmy skonani po nasze bagaże, zatrzymał się koleś, który powiedział mniej więcej coś takiego : "widziałem Was 10 godzin temu, jak jechałem w przeciwnym kierunku - co Wy tutaj robicie" :D . Wyjaśniliśmy mu wszystko i on zaproponował nam, żebyśmy przenocowali u niego w szopie. Obiecał, że postara się znaleźć nam jakieś zajęcie. Niestety zaznaczył, że nie gwarantuje pracy na kilka tygodni. Dla nas to nie miało większego znaczenia. Ważnym było, aby przynajmniej wyjść na "0" z tej wyprawy. Koleś okazał się fantastycznym człowiekiem. Przez pierwsze dni reperowaliśmy u niego palety, później malowaliśmy małą chatkę, sprzątaliśmy stodołę, kurniki ( tylko to nie są takie kurniki, jak w Polsce - 100 metrów długości i 20 szerokości :P ) i wykonywaliśmy wiele innych "śmiesznych" rzeczy. Kiedy już myśleliśmy, że będzie trzeba się zwijać i szukać czegoś innego, albo wracać do domu, on znalazł nam malowanie dwóch wielkich domów. Wszystko fajnie, tylko musieliśmy to robić korzystając z drabin. Żadnego rusztowania, żadnych zabezpieczeń. Teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to było dla nas wielkie wyzwanie - przez 3 tygodnie dzień w dzień od 8 do 23 (w Norwegii w lecie nie ma nocy) malowaliśmy te domy. Cały czas mieszkaliśmy u gościa, który nas zgarnął z ulicy. Po ukończeniu tej roboty, znalazł nam kolejną. Tym razem dotyczyła ona malowania koszów pod balkonami na osiedlu dla starych ludzi. Tym razem była to robota dużo łatwiejsza i lżejsza, aczkolwiek tak samo płatna ;) .
Tam spędziliśmy 2 tygodnie, po czym stwierdziliśmy, że Norwegia zdobyta i czas wracać do domu.

Jeżeli mogę udzielić komuś rady, to lepiej załatwiajcie sobie robotę przed wyjazdem, bo potem bez szczęścia będzie Wam naprawdę trudno ;)

Sorka za długą opowieść, której i tak pewnie nikt nie doczyta do końca :P

Aha i zapomniałem powiedzieć o moich planach, z których nie wiem, ile uda się zrealizować :)

Po ukończeniu studiów, chciałbym zrobić doktorat w Austrii (może Niemczech, może Hiszpanii - w każdym razie nie w Polsce). Dlaczego nie planuję, pisać pracy w Polsce. Bo
zagranicą jest moim zdaniem lepsze podejście do piszących - są im stwarzane lepsze warunki itd. Jeżeli dobrze bym się zakręcił, otrzymałbym niezłe stypendium.
Jeżeli to by mi się udało, to na 50% zostałbym już zagranicą. 50%, bo to łatwo się mówi mieszkając w Polsce, a inaczej można odczuwać będąc gdzieś daleko od rodziny, znajomych ;)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - manga
Mobile and Web Analytics