Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Mi madre y la de Luis Enrique son las más populares en el Bernabéu
Joan Gaspart
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Dokąd zmierza piłka nożna?
Autor Wiadomość
Mentor 


Wiek: 30
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 706/1502
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-06-12, 22:37  


Wkleję po prostu cytat z innego forum:

Sammyy napisał/a:
Sporting sądzi się z Doyen w sprawie transferu Rojo. Jako świadkowie w sprawie na korzyść Doyen zeznawać będą: byli rządzący Sportingiem (Godinho Lopes, Pedro Sousa i Nobre Guedes), Pinto da Costa z FC Porto, radca prawny Benfiki, Luis Filipe Vieira reprezentujący Adriano Gallianiego i Florentino Perez. Jeśli dobrze zrozumiałem, to początkowo zeznawać jeszcze mieli: Gil Marin z Atletico Madryt, Monchi z Sevilli, Salvo - były prezydent Valencii - i Javier Teby, prezes LFP. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego akurat oni mają mieć coś do powiedzenia w tej konkretnej sprawie. Swoją drogą wszyscy wymienieni (może z Wyjątkiem Teby'ego, o którym nic nie wiem) mają bardzo pozytywne relacje z Doyen. :whistle:

O transferze Rojo już trochę tu pisałem, ale wspomnę jeszcze raz.

Sporting kupił Rojo ze Spartaka na spółkę z Doyen Sports. Fundusz inwestycyjny posiadał do zawodnika 75% praw, Sporting 25% (przy okazji zawarto klauzulę, że X% od następnego transferu trafi na konto Spartaka). Gdy pojawiła się oferta z United, Sporting poinformował anglików, że żądają klauzuli - 30 milionów euro. Doyen jednak zaczęło za plecami Sportingu negocjować transfer Rojo za mniejsze pieniądze. Następnie Sporting wydał oświadczenie, a w nim (tłumaczenie nie moje):

Cytat:
- 23 lipca oświadczyliśmy, że intencją Sportingu jest zatrzymanie gracza. Byliśmy wcześniej zapewniani, że jeśli taka będzie nasza wola, będzie ona respektowana. Tak jednak się nie stało i wiemy, że przedstawiciele Doyen proponowali Rojo wielu klubom;

- Gdy przyjechali do nas kontrahenci z innego klubu, był z nimi CEO Doyen, Nelio Lucas. Przedstawiał się jako jeden z członków świty potencjalnego nabywcy naszego piłkarza;

- 7 sierpnia Sporting poinformował o złożeniu doniesienia na postępowanie CEO Doyen, Nelio Lucasa, jako że uznajemy jego działania jako próbę wpływu na naszą politykę transferową, a ta praktyka jest nielegalna;

- Tego samego dnia dostaliśmy SMS od Nelio Lucasa, w których, pisownia, zgodnie z wielkością liter, oryginalna: „MARCOS ROJO PRZEJDZIE DO (NAZWA KLUBU)”, a także „JEŚLI NIE POZWOLICIE MU PRZEJŚĆ, BĘDĄ PROBLEMY W AKADEMII”;


Doniesienie Sportingu zostało odrzucone i zawodnik ostatecznie bez zgody klubu trafił do Manchesteru. Teraz Lwy domagają się pieniędzy za różnicę transferową, straty moralne i wizerunkowe. I oczywiście sprawę przegrają.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Nederlander 
Manu Chao


Wiek: 34
Dołączył: 19 Sty 2006
Piwa: 361/371
Skąd: Barcelona
Wysłany: 2015-07-17, 12:52  


Google Translate przetlumaczyl mu nazwisko "Tebas" jako "Teby" :D Pewnie zrozumial, ze chodzi o egipskie miasto... Ale ludzie sa tak inteligentni, ze nawet nie sprawdza oryginalu.

Swoja droga, sprawa jest dosc nieprzyjemna. Teoretycznie w Anglii negocjowanie transferow z firmami posiadajacymi prawa do pilkarzy jest nielegalne, dopuszcza sie jedynie negocjacje z klubami. Czytalem o tym kiedys ale nie jestem pewien czy dobrze pamietam. Idealnie byloby te wszystkie firmy i chciwych agentow odstawic na boczzny tor, odstrzelic - cokolwiek, byleby tylko skurwieli wyeliminowac.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Mentor 


Wiek: 30
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 706/1502
Skąd: Lublin
Wysłany: 2016-01-26, 16:55  


http://weszlo.com/2016/01...galskiej-pilce/

http://rafalstec.blox.pl/...bowiazkowa.html

http://rafalstec.blox.pl/...e-Mistrzow.html
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
chaos 
syn ulicy


Wiek: 32
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1160/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2016-01-26, 17:49  


Dokad? Prosto w paszcze Babilonu, gdzie liczy sie tylko kult zlotego cielca.

Na szczescie nie dla wszystkich. Jak ten finansowo napedzany model padnie, to bedziemy budowac wszystko od nowa.
_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
imerr 
Jopie


Wiek: 33
Dołączył: 12 Sty 2006
Piwa: 609/442
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2016-01-26, 18:26  


Niestety, nie padnie. Dlatego zamiast przeżywać, że dobrze idzie Leicester, gdzie grają milionerzy a klub wydaje rocznie na pensje 50 mln funtów, trzeba zaglądać niżej. Znajdować radość ze sportu tam, gdzie nie liczy się tylko pieniądz. Ogólnie dołująca sytuacja.
_________________
...po 5:0...

Styl w jakim wygraliśmy jest nasz na zawsze. Dedykuję zwycięstwo Cruyffowi i Rexachowi, którzy wprowadzili go jako pierwsi. Josep Guardiola
Kiedy Cruyff przyszedł w 88 otworzył bardzo długi rozdział, który wciąż nie ma końca. Wielkie postaci w historii Barçy nie rywalizują ze sobą tylko tworzą wspólnie. Nie ma lepszych ani gorszych. To jest suma. Na porażkach, które zdarzają się po drodze, również się uczymy. Andoni Zubizarreta
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
sol11 
DumnyLewJudy


Wiek: 32
Dołączył: 23 Sty 2006
Otrzymał 95 piw(a)
Skąd: z Etiopii
Wysłany: 2016-01-26, 19:17  


ehh... koszulki made in tajland, liga made in china
_________________
www.unikatypilkarskie.pl - pierwszy w polsce sklep ze sportowa odzieza retro.
www.koszulkowy.guru - personalizowane koszulki i gadzety od 1 sztuki
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Mentor 


Wiek: 30
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 706/1502
Skąd: Lublin
Wysłany: 2016-02-07, 00:46  


Dla odmiany coś pozytywnego, przynajmniej dla mnie. Jesteś też fanem NBA i cierpię na tym, że piłka nożna stoi tak słabo na poziomie analityki, przynajmniej tej ogólnodostępnej. Życzyłbym sobie analitycznej rewolucji.

http://weszlo.com/2016/02...ityczna-u-bram/
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Ronaldinho4ever 
Guardiola


Dołączył: 22 Sty 2015
Piwa: 2/24
Wysłany: 2016-02-12, 18:44  


http://m.przegladsportowy...4720,1,291.html

Zawsze wiedziałem, że to dobry prezes :-D
_________________
:catalunya: :zaloba:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
chaos 
syn ulicy


Wiek: 32
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1160/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2016-02-29, 15:48  


Cytat:
Wayne Rooney mógł zostać najhojniej opłacanym piłkarzem na planecie. 32 mln euro za sezon oferowane przez Shanghai Shenhua to niemal dwukrotność jego aktualnej pensji. I więcej niż pensje Messiego czy Ronaldo. Napastnik Manchesteru Utd odmówił, ponieważ wciąż ma ambicje sportowe, ale przybywa właścicieli bardzo znanych nazwisk, którzy nieprzyzwoitym propozycjom z tamtych okolic ulegają. Jak Ezequiel Lavezzi, 30-letni, wciąż daleki od emerytury skrzydłowy Paris Saint-Germain. Za 15 mln rocznie poleciał do Hebei China Fortune, czyli tam, gdzie przed chwilą grał legijny uciekinier Miroslav Radović. Dla nas gwiazda, z perspektywy Lavezziego - gracz prowincjonalny.

Kiedy w piątek w Chinach okno transferowe zostało zamknięte, kilku europejskich prezesów pewnie żałowało, bo tamtejsze kluby płaciły za piłkarzy - często przez obecnych pracodawców niechcianych - pieniądze wprost absurdalne. Globalnie w tym sezonie wydały ok. 400 mln euro (to bilans netto, po odliczeniu zysków z transferów), ustępując jedynie lidze angielskiej. Ale wybrzmiały i lęki. Trener Arsene Wenger, który o futbolu zawsze myśli również w kontekście biznesowym, rzucił, że Europa powinna się martwić, ponieważ Chiny mają wszystko, by nasz kontynent wkrótce splądrować. Wszystko, czyli nie tylko nieograniczone możliwości finansowe, ale również silną wolę polityczną.

Ostrzegał trener Arsenalu, czyli przedstawiciel najbogatszej ligi świata. Dotychczas to ją oskarżano o psucie rynku.

* * *

Wenger przemawiał w Londynie, a jego kolega po fachu Sven-Göran Eriksson przekonuje, że w Szanghaju - to tam miał grać Rooney - żyje się równie dobrze, a może nawet lepiej niż w brytyjskiej stolicy. Były trener reprezentacji Anglii, od lat podróżujący przez kontynenty za zapachem pieniądza, stacjonuje w jednej z najdynamiczniej rozwijających się metropolii. Najludniejszej na świecie (25 mln mieszkańców), wskazanej niegdyś przez władze jako brama, przez którą do Chin wpłyną inwestycje. I dziś posiada ona 50 miliarderów (w Europie nie ma tylu nigdzie), a powodzenie obranej strategii symbolizują finansowa dzielnica Pudong, obwołana azjatyckim Manhattanem, oraz drapiąca chmury Shanghai Tower (632-metrowa, wyżej sięga jedynie dubajski Burdż Chalifa).

Do właścicieli tamtejszego portu - zbudowanego w delcie rzeki Jangcy, załadowuje się tam i rozładowuje najwięcej towaru na świecie - należy Shanghai SIPG (skrót od International Port Group). Powstał dekadę temu i zaczynał w trzeciej lidze, teraz broni wicemistrzostwa kraju i płaci horrendalne 14 mln euro rocznie Asamoahowi Gyanowi, znanemu z ligi angielskiej bohaterowi mundialu w 2010 r. (dla porównania: gwiazdy potęg włoskiej Serie A nie zarabiają nawet połowy tego!). Ma też mocnego sąsiada, wspomniane Shanghai Shenhua, któremu gigantyczne wydatki sponsoruje Greenland, globalny potentat budowlany. Według "Wall Street Journal" żaden deweloper na świecie nie ma dzisiaj wyższych przychodów i większej powierzchni realizowanych inwestycji.

Właśnie stąd bierze się przekonanie, że nie ma sensu ustalać budżetu szanghajskich klubów. Pieniędzy wydają po prostu tyle, ile trzeba. W chińskiej Superlidze nikogo nie krępują europejskie pomysły w rodzaju finansowego fair play, a Shanghai International Port Group oraz Greenland to oczywiście spółki należące do rządu.

Dlatego wschodzącą potęgę trzeba, jak nakazuje Arsene Wenger, traktować bardzo poważnie. Zdarzało się już, że poza Europą - czy raczej: poza Europą Zachodnią - rosła domniemana konkurencja pragnąca rzucić wyzwanie staremu piłkarskiemu establishmentowi, skupionemu dzisiaj pod logo Ligi Mistrzów. Od USA, w których trzeba jednak rywalizować z rozgrywkami baseballowymi, koszykarskimi, futbolu amerykańskiego etc., przez Brazylię, która przed kilku laty wykorzystała przez moment ożywienie ekonomiczne, po wysepki luksusu w typie Andży Machaczkała, które było tworem groteskowo sztucznym, piłkarze nawet nie mieszkali i nie trenowali w mieście, przylatywali do stolicy Dagestanu jedynie na mecze. Ale nigdzie nie powstawał projekt i tak kompletny, i tak długofalowy, i napędzany tak olbrzymim kapitałem. A przede wszystkim - nigdzie nie stało za nim potężne państwo, które w dodatku postanowiło przez piłkę nożną walczyć z gospodarczym spowolnieniem i o chwałę narodu zarazem. Państwo potrafiące jak żadne inne godzić kapitalizm z centralnym planowaniem.

* * *

Najpierw usłyszeliśmy, że przewodniczący Xi Jinping uwielbia piłkę, zamierza zorganizować w Chinach mundial, chce, by rodacy zdobyli w przyszłości mundialowe złoto. Ambitne wyzwanie, biorąc pod uwagę, że na mistrzostwach wystąpili ledwie raz - o awans było wyjątkowo łatwo, w eliminacjach nie uczestniczyli gospodarze z Korei Płd. i Japonii - i ani nie wygrali wówczas meczu, ani nie strzelili gola. Kiedy jednak uzyskiwali prawo do organizacji igrzysk olimpijskich w Pekinie, też byli sportowo niedołężni. A potem wygrali klasyfikację medalową. Parli do celu z determinacją, bez skrupułów, bezwzględnie realizując przytłaczającą swoim zasięgiem strategię.

Po piłkarską chwałę też ruszyli z rozmachem możliwym tylko u nich, w mocarstwie 1,4 miliarda ludzi. Komisja obradująca nad kierunkiem społeczno-ekonomicznych zmian sporządziła 50-punktowy, pierwszy w historii partii komunistycznej plan reform futbolowych, który ma "czerpać z doświadczeń zagranicznych", ale stworzyć system "odpowiadający chińskiej specyfice". Piłkę mają kopać masy, piłka ma rozbudzać patriotyzm i duch kolektywu, piłka ma uczynić obywateli sprawnymi fizycznie i wzbogacić kulturę. Dlatego stała się przedmiotem obowiązkowym w szkole, liczba akademii sięgnie 50 tys. (w należącej do klubu z Guangzhou 3 tys. dzieciaków trenuje pod okiem szkoleniowców z doświadczeniem w Realu Madryt), w najbliższej dekadzie zamierzają przećwiczyć 260 mln dziewcząt i chłopców. Chińczycy mają już dość wściekłego oblegania autobusu i zmuszania piłkarzy reprezentacji do wystosowywania oficjalnych przeprosin za porażki, a Xi Jinping nie chce nigdy oglądać tak haniebnych klęsk jak 1:5 z młodzieżówką (!) Tajlandii, które zrujnowało mu 60. urodziny. Ani przeżywać wstydu, który wywołał transfer Zhanga Xizhe - wynajętego przez niemiecki Wolfsburg, podczas prezentacji podglądanego w telewizji przez 44 mln rodaków, ale nigdy niewpuszczonego na boisko, po ledwie sześciu miesiącach przygarniętego przez Beijing Guoan.

System nauczania sportu w szkołach Chińczycy chcą częściowo wzorować na pomysłach z amerykańskich college'ów, ale futbolowe know-how zdobywają przede wszystkim w Europie. Jesienią przejęli 13 proc. Manchesteru City, uznali bowiem, że właśnie tam powstał najbardziej innowacyjny ośrodek treningowy. Wcześniej Wang Jian Lin, właściciel jednego z największych prywatnych majątków, kupił 20 proc. udziałów w Atlético Madryt - i finansuje treningi 180 wysłanych do Hiszpanii chłopców, którzy mają kształcić się "w najlepszych możliwych warunkach". Wyliczankę można ciągnąć - firma Ledus kupiła francuskie Sochaux, konsorcjum biznesmenów z Pekinu przejęło holenderskie Den Haag, CEFC: China Energy pozyskała 60 proc. udziałów w Slavii Praga, Rastar Group stał się właścicielem większościowego pakietu w Espanyolu. Rozglądają się Chińczycy wszędzie, stworzenie własnego systemu ma poprzedzić uzyskanie całej dostępnej wiedzy o piłce. Równolegle jednak rozwijają biznes. Własny. Zakładają, że do 2025 r. wartość sportowego sektora ich gospodarki osiągnie 850 mld dol. Czyli ponaddwukrotnie więcej niż obecna wartość całego rynku globalnego.

* * *

To fundamentalnie odróżnia ich od Katarczyków, którzy po przejęciu Paris Saint-Germain włożyli sobie do kieszeni całą ligę francuską i wszelkich innych nieeuropejskich krezusów podbijających futbol. Chińczycy nie chcą lansować się na obcej scenie, lecz u siebie wznieść scenę, której pozazdroszczą im obcy.

Projekt futbolowy nie jest bowiem jedynie projektem społecznym i godnościowym - jak powiedzieliby nasi budowniczowie wizerunku kraju na arenie międzynarodowej - lecz także ekonomicznym. Ponieważ wzrost PKB zwolnił do 6 proc. (czyli o połowę), a eksport osiągnął pułap trudny do podwyższenia, Chiny chcą wykreować potężny popyt wewnętrzny. Także poprzez sport. Fundament wylały miliony entuzjastów futbolu, nie tylko pasjami oglądających transmisje z Europy (by nie zarywali nocy, mecze rangi derbów Madrytu czy El Clásico coraz częściej rozgrywa się wczesnym popołudniem), ale też napierających na rodzime stadiony. W latach 2014-15 frekwencja w Superlidze wzrosła z 18 tys. do 22 tys. widzów na mecz, co czyni ją jednym z najtłumniej odwiedzanych turniejów na świecie, wyraźnie ustępującym tylko angielskiej Premier League oraz niemieckiej Bundeslidze, a także powoli zbliżającym się do hiszpańskiej Primera División. A przecież to dane sprzed spektakularnych zimowych transferów.

Spuchły też przychody z transmisji telewizyjnych - na ostatnim sezonie kluby zarobiły ledwie 80 mln dol., w następnych pięciu zarobią 1,3 mld. Płaci grupa kapitałowa China Media Capital, ta sama, która zainwestowała w Manchester City, i ta sama, która przejęła 20 proc. udziałów w portugalskiej agencji Gestifute - założonej przez najpotężniejszego futbolowego agenta Jorge Mendesa, na globalnym rynku transferowym odpowiedzialnego już za przepływ setek milionów euro rocznie. Nie ma pewności, kto dokładnie stoi za China Media Capital, wiadomo tylko, że główną rolę odgrywają tam przedsiębiorcy blisko związani z partią komunistyczną. Wszystkim transakcjom patronuje bowiem rząd i to często na jego polecenie kluby zmieniają właścicieli, przechodząc w ręce ludzi dysponujących funduszami bez granic - często globalnych potentatów na rynku nieruchomości albo nowych technologii.

Obie branże spotkały się w Guangzhou Evergrande. Klub będący aktualnym mistrzem kraju oraz triumfatorem azjatyckiej Ligi Mistrzów należy do Evergrande Real Estate Group, czyli giganta deweloperskiego działającego w 100 krajach, oraz grupy Alibaba, czyli giganta handlu internetowego, bohatera największego giełdowego debiutu w historii Wall Street. To on byłby chińskim transferowym rekordzistą wszech czasów - w styczniu rzucił 42 mln euro na Jacksona Mart~neza - gdyby nie natychmiastowa odpowiedź Jiangsu Suning. Tę drużynę w grudniu przejął z kolei koncern wyposażający w sprzęt AGD oraz elektroniczny połowę Azji i na dobry początek przelał Szachtarowi 50 mln za Alexa Teixeirę, który jesienią w 25 meczach ligi ukraińskiej i LM strzelił 26 goli. Tylko czekać, aż do gry na poważnie wejdzie Shandong Luneng, przejęty przez głównego dostawcę energii elektrycznej w kraju. Jego ubiegłoroczny przychód to 304 mld euro, według rankingu Fortune Global 500 jest siódmą najpotężniejszą firmą na świecie. I oczywiście najbogatszym sponsorem w dziejach piłki.

* * *

Tak wygląda krajobraz chińskiej Superligi. Rozlokowała się nieprzypadkowo, bo niemal wyłącznie w stolicach prowincji, w ostatnim sezonie najmniejsze reprezentowane w niej miasto liczyło 4,5 mln mieszkańców. Zawładnęli nią szefowie przedsiębiorstw państwowych lub obrzydliwie bogaci biznesmeni, którzy dorobili się gdzie indziej i nie zamierzają zwlekać z wydzieraniem gwiazd potęgom z Europy, a zachęca ich często władza, z którą lepiej żyć dobrze. Zachęca nie tylko perswazją, za inwestycje w sport odwdzięcza się także ulgami podatkowymi sięgającymi 20 proc.

I bez problemu znajduje mniej lub bardziej szczerych amatorów piłki nożnej. W końcu Chiny dochowały się już 568 własnych miliarderów, wyprzedzając dotychczasowych rekordzistów - Amerykanów (535). Przynajmniej 568 miliarderów, bo autorzy badań twierdzą, że na każdego uwzględnionego w statystykach przypada jeden lub dwóch niewykrytych.


http://ekstra.sport.pl/ek...rue#MT_2Zdjecia

Z tymi godzinami meczów to już się dzieje, teraz pytanie - kiedy Europejczycy zaczną oglądać ich ligę, a ich kadra zacznie wygrywać trofea na mundialu?
Na pewno nie w perspektywie kilkudziesięciu lat. Szybciej pieniądz rozpierdoli ten sport, niż te trendy miałyby się odwrócić.
_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Zalaster 

Wiek: 21
Dołączył: 19 Cze 2018
Wysłany: 2018-06-19, 13:46  


pienądz nie rozwali tego sportu, on juz rzadzi od dawna a przewage zacznac miec druzyny ktorych sponsorzy maja zloto wszedzie niz druzyny z prawdziwymi talentami i pieknem tego sportu...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Mobile and Web Analytics