Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Lo único que tengo blanco
son los calzoncillos, así cuando me los cago,
lo hago muy agusto

J.L. Nunez na posiedzeniu RFEF
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Dokąd zmierza piłka nożna?
Autor Wiadomość
Boberek 


Wiek: 34
Dołączył: 24 Sty 2006
Piwa: 1025/1810
Skąd: Szczecin-Gryfice
Wysłany: 2007-05-15, 21:57  


Cos podobnego do tego co wkleil Imerr...



Prezydent Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) Michel Platini powiedział we wtorek, że chce powiększyć liczbę sędziów na każdy mecz o dwóch dalszych. Ma to zmniejszyć ilość kontrowersyjnych decyzji arbitrów.
- Moim pomysłem jest zwiększenie liczby sędziów. Sędziowanie z udziałem trzech sędziów jest przestarzałe. Trzej arbitrzy nie mogą widzieć wszystkiego - powiedział Michel Platini w wywiadzie dla francuskiego tygodnika "France Football".

Według prezydenta UEFA, dwóch dodatkowych sędziów stałoby obok bramek kontrolując sytuacje na polu karnym. - Proponuję zaangażowanie dwóch dodatkowych sędziów. Mogliby nawet mieć ponad 45 lat, bowiem nie będą biegać, tylko stać obok bramek. Musimy pokazać światu, że jesteśmy przeciwko nieuczciwości i chcemy iść w kierunku mniejszej ilości błędów sędziowskich - dodał szef UEFA.

Platini jeszcze raz opowiedział się przeciwko elektronicznym urządzeniom i aparaturze wideo, która miałaby pomagać sędziom. - Istnieje ryzyko, że systemy elektroniczne zdehumanizowałyby futbol. Jeśli stacje telewizyjne chcą być szefami sędziów to niech staną do wyborów - zakończył.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

hmm wg mnie nie glupi pomysl Platiniego tylko zastanawia mnie kogo decyzja bedzie wiazaca w przpadku sygnalizacji przez takiego sedziego w polu karnym jakiegos przewinienia ?? ? czy bedzie sie konsultowal z glownym czy jego decyzja bedzie ostateczna.....

pomysl wart wyprobowania na jakims turnieju mlodziezowym rangi mistrzowskiej...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
imerr 
Jopie


Wiek: 33
Dołączył: 12 Sty 2006
Piwa: 609/441
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2007-11-26, 11:26  




Felieton Steca:

Cytat:
E=mc2 czyli futbol przyszłości

Rozmawia trener z dyrektorem sportowym. Normalnie, o transferach. Obaj z nosami w laptopach.

Trener: Bierzemy Zdechlakowskiego? Ma indeks 3478, a do końca sezonu dobije pewnie do 4000.

Dyrektor: Ładnie. Ale ja bym uważał. Popatrz, jak mu spada efektywność po 75. minucie. W każdym meczu prawie. Ponad 30 procent! A przecież fizycznie ich naładować to oni umieją... Przy twoim tempie gry spuchnie jeszcze szybciej.

Trener: Masz rację. Nie będę marnował jednej zmiany w każdej kolejce na bocznego obrońcę. To co, upierasz się przy Pękalskim? Indeks nieźle, prawie 3700, ale wrzuć kryterium klasy przeciwnika. O mistrza to z nim nie pogramy, rządzi tylko w meczach z leszczami. Wtedy nawet tysiąc wyrabia. Zapomnij o Lidze Mistrzów. Wyżej Pucharu UEFA to on nie podskoczy.

Dyrektor: Dlatego kupiłbym go do rotacji, na słabych. Na mocnych mam tu jeden wynalazek. Jeszcze nieodkryty. Rzuć okiem, jakie robi postępy. W zeszłym sezonie potrzebował na przyjęcie i podanie średnio 3,8 s. Teraz zszedł do 3,4 s!

Niezachwianej pewności, że podobne dyskusje wkrótce staną się zwyczajowe, nabrałem tydzień temu w Reading pod Londynem. Byliśmy w Technology Centre firmy Castrol, które postanowiło stworzyć najdoskonalsze pośród istniejących narzędzie do analizy meczu.

Castrol Performance Index oparty na technologii używanej dotąd w lotnictwie będzie używany przez UEFA podczas mistrzostw Europy. Jego cel - zredukować do ciągu cyfr wydarzenia z każdej kępy trawy, każdą sekundę gry, każde dotknięcie piłki. Proste obliczanie procentu celnych podań czy mierzenie dystansu pokonanego przez zawodnika to już przeżytek.

Wszystkich szczegółów nie poznałem, zresztą bym ich tutaj nie pomieścił, dlatego podam jedno kryterium oceny indywidualnego występu - świetnie oddającego, na jak głęboki poziom analizy schodzimy. Otóż CPI dzieli boisko na sektory i każdemu przypisuje współczynnik prawdopodobieństwa, że drużyna budująca akcję strzeli gola, jeśli posiada piłkę w tym właśnie sektorze. Następnie wartościuje wszystkie zachowania gracza - jeśli dzięki jego odbiorowi, podaniu czy dryblingowi rośnie/maleje szansa na bramkę, to można ten wzrost/spadek podać w liczbach. A po ostatnim gwizdku liczby zsumować.

Wnioski zależą od inteligencji i pomysłowości trenera. Można zaobserwować, w jakich okolicznościach X radzi sobie najlepiej i najgorzej, kiedy drużyna wpada w kryzys, można wyrysować akcje dla drużyny najbardziej wydajne.



Zirytowanych przeobrażaniem pięknego sportu w teoretyczną papkę przepraszam, ale do żadnych nadużyć się nie uciekam - najwybitniejsi fachowcy traktują rzecz śmiertelnie serio. W Reading spotkałem Arsene'a Wengera, który jako ambasador Castrola jest twarzą przedsięwzięcia. W laboratoryjnym kitlu i laboratoryjnych goglach Francuz niczym nie różnił się od jajogłowych twórców systemu, którzy oprowadzali nas po ośrodku. Wreszcie zobaczyłem na własne oczy, co oznacza przypinana trenerskim gigantom łatka szalonych naukowców traktujących futbol jako dyscyplinę całkowicie wymierną.

Trener Arsenalu obsesji na punkcie statystyk nigdy nie ukrywał, ale do niedawna akurat piłkę nożną opisywały one według szokująco - w porównaniu z innymi grami - ubogich kryteriów. Teraz i tu nadchodzi rewolucja. Objaśniający jej sens Wenger mówił, że budząc się rano po meczu, nie chce polegać wyłącznie na wrażeniach, lecz mieć absolutną pewność, co działo się na boisku. A jeśli klasowy piłkarz potrzebuje - zdaniem Francuza - od 2,5 do 3,1 s na sekwencję: opanowanie piłki - podjęcie decyzji - podanie, to żaden szkoleniowiec nie uchwyci gołym okiem, czy X nie działa zbyt ospale, czyli przez 3,2 s. Nawiasem mówiąc, niewiarę Wengera we własne zdolności obserwacyjne łatwo zrozumieć, bo z konferencji prasowych wiemy, że przez ponad dekadę w Arsenalu nigdy nie zdołał zauważyć incydentu, po którym jego piłkarz zasłużenie wylatywał z boiska z czerwoną kartką.

Francuz tłumaczył, jak dzięki programowi podnieść jakość gry drużyny, ale niewykluczone, że bezcenny okaże się on również na rynku transferowym. Wyobraź sobie, że prowadzisz średni angielski klub. Budżet masz lichy, z trudem uciułałeś kasę na jeden skromny zakup. Odróżniasz Cristiano Ronaldo od Johna Terry'ego, zdajesz sobie sprawę z klasy Fernando Torresa, lecz nawet gęsta sieć tzw. skautów, czyli poławiaczy talentów, nie wystarcza, by mieć np. pełen przegląd wszystkich prawych obrońców w kilkunastu najważniejszych ligach brytyjskich. Gdyby zatem w przyszłości objąć wszystkie boiska elektronicznym Wielkim Bratem wyposażonym w analityczny mikroskop, trenerzy dostaliby fantastyczne narzędzie. Niegwarantujące wyłącznie trafnych decyzji, ale niezwykle pomocne.



Wszystko to brzmi jak przepowiednie o nieuchronności ostatecznej dehumanizacji futbolu, ale w rzeczywistości nie jest aż tak groźne. Po boiskach wciąż biegają homo sapiens i żaden cud techniki nie przewidzi, jak piłkarz zareaguje, gdy zdechnie jego ulubiony kanarek, albo jak zniesie specyficzny styl bycia nowego trenera. Dlatego powtórzmy: gwarancji idealnego transferu nie będzie nigdy.

Kluby jednak będą do doskonałości dążyć. Bogate, często notowane na giełdzie - by chybionymi transferami nie czynić biznesu mniej przewidywalnym. A biedne także dlatego, że przepaść między nimi a potentatami się powiększa, więc trzeba się chwytać wszystkich możliwych brzytew. Trenerzy coraz chętniej przyznają się np. do korzystania z gigantycznych baz danych komputerowych gier w typie "Football Managera" i "Championship Managera", czyli symulatorów zarządzania klubem, które zbiorem liczb opisują - bazując na opiniach researcherów - umiejętności setek tysięcy piłkarzy ze wszystkich kontynentów. Najsłynniejszy spośród nich to Gordon Strachan z Celticu Glasgow. Kiedy jeszcze pracował w Southampton, "CM" wpłynął na jego decyzję o pozyskaniu Agustina Delgado. Ale ekwadorski napastnik - znów uspokajam przerażonych wizją bezdusznej przyszłości - okazał się kompletnym niewypałem, choć drużynie Janasa na mundialu gola strzelił. (W Polsce fanem gry był Jerzy Engel, choć nigdy nie wspominał, by kupował piłkarzy sprawdzonych wyłącznie wirtualnie).



Udoskonalanie programów do analizy gry i rozszerzanie baz danych da nam możliwości, których dziś nawet sobie nie wyobrażamy. Załóżmy, że po ziemskich boiskach biega 150 milionów piłkarzy w wieku, że się brzydko wyrażę, produkcyjnym. Rzucam liczbę przybliżoną, statystyk totalnych nikt nie prowadzi. Ilu z nich największy stachanowiec wśród trenerów jest w stanie zobaczyć na własne oczy? Ile lig może przefiltrować zastęp skautów? Ilu całkiem zdolnych - choć nieboskich pomazańców w typie Ronaldinho - nigdy nie dostanie przyzwoitej, dobrze płatnej pracy w solidnej firmie europejskiej? Czasem przegrywając z beztalenciami promowanymi przez obrotnych menedżerów?

Może ktoś kiedyś wpadnie na pomysł, by stworzyć bazę danych globalną. Oczywiście nikt nie podejmie decyzji na podstawie jakiejś tam listy, choćby rekomendowały ją najznamienitsze futbolowe autorytety. Jeśli jednak prezes zechce wysłać do Azji jednego człowieka, by wyszukał młodego defensywnego pomocnika, który jest do wzięcia za darmo, wstępna selekcja może mu się przydać. No bo gdzie lecieć, nie wiedząc, że czy więcej zdolniachów biega po boiskach Laosu czy jednak Bangladeszu?
_________________
...po 5:0...

Styl w jakim wygraliśmy jest nasz na zawsze. Dedykuję zwycięstwo Cruyffowi i Rexachowi, którzy wprowadzili go jako pierwsi. Josep Guardiola
Kiedy Cruyff przyszedł w 88 otworzył bardzo długi rozdział, który wciąż nie ma końca. Wielkie postaci w historii Barçy nie rywalizują ze sobą tylko tworzą wspólnie. Nie ma lepszych ani gorszych. To jest suma. Na porażkach, które zdarzają się po drodze, również się uczymy. Andoni Zubizarreta
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
imerr 
Jopie


Wiek: 33
Dołączył: 12 Sty 2006
Piwa: 609/441
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2008-07-18, 17:07  


Stary artykuł z Dziennika, ale można przeczytać http://www.dziennik.pl/sp...w_kaskach_.html

Cytat:

Coraz częściej mają urazy głowy

wtorek 10 kwietnia 2007 07:39
Piłkarze będą grali w kaskach?

Urazy głowy to od 5 do 25 proc. wszystkich urazów, jakich doznają piłkarze. Najczęściej dostają "kopa" od rywali, ale nawet uderzanie piłki głową może skończyć się kontuzją. Możliwe, że wkrótce piłkarze będą nosić specjalne kaski - informuje DZIENNIK.
czytaj dalej...
REKLAMA

W ostatniej kolejce Ligi Mistrzów obrońca Romy Cristian Chivu biegał w specjalnej masce, która miała chronić jego nos, złamany w meczu z Lyonem. Z kolei bramkarz Chelsea Petr Cech miał na sobie coś, co przypominało hełm radzieckiego czołgisty. Jeszcze do niedawna bano się o jego życie, po tym jak pomocnik Reading Stephen Hunt uderzył go kolanem w głowę. Czeski bramkarz musiał przejść skomplikowaną operację i kilka terapii u psychologa.

Wiadomo - futbol robi się coraz brutalniejszy. Skoro piłkarze noszą ochraniacze na nogach, to dlaczego nie mieliby nosić ochraniaczy na głowie? Kilka tygodni temu John Terry podziękował lekarzom za uratowanie życia. Obrońca Chelsea w finale Pucharu Ligi został kopnięty z całej siły w głowę przez Abou Diaby'ego z Arsenalu. Ofiara straciła przytomność, sprawca skręcił sobie nogę. "Codziennie czekam aż klubowy lekarz zapuka do moich drzwi i powie mi kto jest kontuzjowany. Tamtego dnia byłem szczęśliwy, bo nie zapukał. Jednak potem już pukał i pukał, i pukał…" - stwierdził podłamany menedżer Chelsea Jose Mourinho. "Myślałem, że John tego nie przeżyje, ale to prawdziwy człowiek z żelaza" - powiedział Cech. On wciąż gra, ale przecież nie każdy jest człowiekiem z żelaza.

"Nawarstwione mikrourazy mózgu"

Cztery lata temu zmarł 59-letni były piłkarz West Bromwich Jeff Astle. Koroner stwierdził, że zgon nastąpił wskutek "nawarstwionych mikrourazów mózgu", spowodowanych ciągłym uderzaniem piłki głową. Astle był typowym środkowym napastnikiem - wiele ze swoich 179 goli strzelił "główką". Po śmierci Astle'a stwierdzono, że rozwijała się u niego choroba Alzheimera. Badania na zwierzętach pokazały, że wskutek kilku, kilkudziesięciu niewielkich urazów mózgu, wydzielana jest proteina o nazwie amyloid, toksyczna dla innych komórek. Wydzielanie amyloidów jest silnie powiązane z powstawaniem choroby Alzheimera. Angielscy lekarze nie mieli wątpliwości: im więcej główkujesz, tym większe prawdopodobieństwo, że będziesz miał problemy z zapamiętywaniem niektórych rzeczy.

Co na to Jacek Gmoch, który w latach 60. grał na pozycji stopera i - jak sam mówi - w czasie swojej kariery nagłówkował się co niemiara? "Nie mam zaników pamięci, a młodzieniaszkiem nie jestem. W Polsce byłem prekursorem angielskiego stylu gry, wyrabiałem sobie mięśnie, o których się mówiło, że się przydają, ale chyba tylko na jazdę konną. Jasne, że uderzałem piłkę głową, wielokrotnie w trakcie meczu, ale żebym miał później jakieś urazy mózgu? Co to, to nie" - bagatelizuje sprawę Gmoch.

Tysiące główek na sezon

Szacuje się, że piłkarz przeciętnie w trakcie sezonu "główkuje" 800 razy, lecz w przypadku niektórych obrońców liczba ta wzrasta do dwóch tysięcy. W 1998 roku przebadano 53 zawodowych holenderskich piłkarzy. 45 proc. z nich miało jakiś uraz mózgu. "Porównaliśmy wyniki badań piłkarzy z wynikami badań pływaków i lekkoatletów. Piłkarze mieli poważne problemy z zapamiętywaniem i percepcją. Dla mnie nie ma wątpliwości, że to rezultat permanentnego uderzania piłki głową" - powiedział dr Eric Matser.

Zgadzają się z tym norwescy lekarze, którzy przebadali 33 byłych reprezentantów swojego kraju. Okazało się, że ponad jedna trzecia z nich ma nie tylko regularnie powtarzające się zawroty głowy, poważne problemy z zapamiętywaniem, ale także z rozwiązaniem prostych testów na inteligencję. Podobne badania zrobili Amerykanie. Efekt? Procent poszkodowanych wzrasta do 80! Dziennik "USA Today" napisał: "Piłkarze, którzy główkują w meczu 10 lub więcej razy, mają średnią IQ 103. Natomiast ci gracze, którzy główkują tylko raz, albo wcale, mają IQ około 112".

Zaskakująca jest niewiedza na ten temat. "Szczerze mówiąc nie znam tematu" - powiedział DZIENNIKOWI prof. Ryszard Grucza z Instytutu Sportu. "Czy notoryczne <główkowanie> może powodować poważne urazy mózgu? Nie sądzę" - dodał.

"To dla mnie szok, nie wiem co o tym myśleć" - stwierdził Antoni Szymanowski, który kiedyś grał jako obrońca, a teraz zajmuje się szkoleniem piłkarzy. "Zawroty głowy to ja mam, ale gdy dzień wcześniej wypiję za dużo alkoholu. Problemy z pamięcią? Podobno od jedzenia mięsa można dostać sklerozy. Piłka nie jest kamieniem i nie wiem w jaki sposób może czynić spustoszenie w mózgu. Moi podopieczni nie skarżą się na żadne dolegliwości…

Prawie jak bokserzy

Dla niedowiarków przypomnijmy jeszcze o raporcie amerykańskiego Komitetu Medycyny Sportowej. Wynika z niego, że urazy mózgu wśród zawodowych piłkarzy (w większości obrońców) są jedynie w 10 proc. mniejsze od tych, jakie doznają bokserzy wagi lekkiej. Pod wpływem tych badań Angielska Federacja Piłkarska przeznaczyła 116 tys. funtów na dziesięcioletni program badający zależność między uderzaniem piłki głową a powstawaniem urazów mózgu. Wkrótce tą kwestią ma się zająć dokładnie UEFA.

"Nasz problem polega na tym, że w Polsce takich badań się nie prowadzi" - mówi Gmoch. "Kiedyś tak oberwałem w tył głowy, że straciłem pamięć na parę godzin. Ale nikt takim czymś się nie przejmował, piłkarze nie badali stanu swojego mózgu i dalej nie badają. Kto wie, w jakim stanie za kilka lat będą Cech czy Terry... Żebyśmy wszyscy mieli spokojne głowy, chyba należałoby wprowadzić ochronne kaski, umożliwiające <główkowanie>, ale najpierw trzeba przeprowadzić serię odpowiednich badań i testów. Kaski problemu jednak nie rozwiązują. Szacunek dla przeciwnika, ostrożność, bezwzględne kary dla faulujących - oto co najważniejsze" - tłumaczy.

Czy więc piłka nożna przyszłości to zawodnicy w strojach niemal hokejowych lub tych przypominających futbol, ale amerykański?

Daniel Rupiński
_________________
...po 5:0...

Styl w jakim wygraliśmy jest nasz na zawsze. Dedykuję zwycięstwo Cruyffowi i Rexachowi, którzy wprowadzili go jako pierwsi. Josep Guardiola
Kiedy Cruyff przyszedł w 88 otworzył bardzo długi rozdział, który wciąż nie ma końca. Wielkie postaci w historii Barçy nie rywalizują ze sobą tylko tworzą wspólnie. Nie ma lepszych ani gorszych. To jest suma. Na porażkach, które zdarzają się po drodze, również się uczymy. Andoni Zubizarreta
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
imerr 
Jopie


Wiek: 33
Dołączył: 12 Sty 2006
Piwa: 609/441
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-06-03, 14:57  


Stec o Milan Labie, fragment:
Cytat:
Komputerowy system wsparty sztuczną inteligencją monitoruje każdy milimetr sześcienny organizmu piłkarza - prześwietla każde mięśniowe włókno, każde ścięgno i każdą kość, analizuje przebyte urazy, po czym informuje, co jeść i jak trenować, by wyeliminować ryzyko kontuzji i spadku formy. Czasem wysyła też do tzw. pokoju umysłu, gdzie można odpocząć mentalnie i przygotować się psychicznie do wielkich meczów. To tam relaksuje się właściciel klubu, premier Włoch Silvio Berlusconi.

Przed pierwszym treningiem sezonu jest rutynowo. Ot, każdego gracza czeka nieco bardziej szczegółowa kontrola u dentysty, kinezjologa (bada ruch mięśni), podologa (stopy), testy na alergię, elastyczność stawów kolanowych, trochę męczarni z fizjoterapeutą. A potem gęsty całoroczny grafik. Co dwa tygodnie: test PSI na odporność psychiczną, test ruchu gałki ocznej (czas reakcji, wyczucie przestrzeni, rozpoznawanie kolorów), reakcja mięśnia na stymulację nerwową, badanie błędnika. Co cztery tygodnie: testy na zwinność, skoczność, mięśnie brzucha, podnoszenie ciężarów, podciąganie na drążku, 12- oraz 30-metrowy sprint.

Każdy piłkarz ma elektroniczny klucz z całą prawdą o jego organizmie. Na siłowni wkłada go do każdego urządzenia, po zajęciach spec od przygotowania atletycznego wsuwa klucz do komputera. Jeśli mięsień rozbłyśnie na ekranie w kolorze zielonym, znaczy, że gracz spełnił wszystkie wytyczne programu.

Takiego reżimu nie muszą znosić piłkarze innych klubów. Gwiazdy Milanu mają rozpisane nawet wakacje - z dokładnością do plasterka wędliny, który powinni zjeść na śniadanie. Zjedzą jeden za dużo, zostaną zdemaskowani.

http://rafalstec.blox.pl/2009/06/Aniol.html
_________________
...po 5:0...

Styl w jakim wygraliśmy jest nasz na zawsze. Dedykuję zwycięstwo Cruyffowi i Rexachowi, którzy wprowadzili go jako pierwsi. Josep Guardiola
Kiedy Cruyff przyszedł w 88 otworzył bardzo długi rozdział, który wciąż nie ma końca. Wielkie postaci w historii Barçy nie rywalizują ze sobą tylko tworzą wspólnie. Nie ma lepszych ani gorszych. To jest suma. Na porażkach, które zdarzają się po drodze, również się uczymy. Andoni Zubizarreta
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Pred 
VAMOS PREDRO


Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 451/92
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-02-15, 18:22  


Odswieżam temat, aby zapytać co sądzicie o zmianie w piłce nożnej dotyczącej czasu gry. Wiadomo mecz trwa 90 minut + to co doliczy sędzia. Z tych 90 minut czas efektywny to jakiś 50-60% i tak się zastanawiam, czy nie możnaby skrócić czasu meczu, ale zatrzymywać czas podczas przerw gdy piłkarze umierają na boisku, bramkarze zwlekają z wybijaniem piątki itp itd, słowem zawsze gdy piłka jest poza grą
_________________
Ronald Koeman 111'
Pedro Rodriguez 115'
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
imerr 
Jopie


Wiek: 33
Dołączył: 12 Sty 2006
Piwa: 609/441
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2010-02-15, 19:49  


W Cafe Futbol Listkiewicz ciekawe rzeczy mówił o podobnej sprawie.
Jest propozycja, by opatrywano piłkarzy na boisku, by nie opłacało się faulować piłkarza po to, by przez minutę, czy dwie grać w 11 na 10, gdy kontuzjowany będzie sprayowany ;) itd.
Natomiast Listkiewicz i Engel zgłosili propozycję, by razem ze sfaulowanym, z boiska schodził faulujący i by wracali na nie razem. W tym czasie gra toczyłaby się 10 na 10 i drużyna zawodnika faulującego nie odnosiłaby korzyści.
_________________
...po 5:0...

Styl w jakim wygraliśmy jest nasz na zawsze. Dedykuję zwycięstwo Cruyffowi i Rexachowi, którzy wprowadzili go jako pierwsi. Josep Guardiola
Kiedy Cruyff przyszedł w 88 otworzył bardzo długi rozdział, który wciąż nie ma końca. Wielkie postaci w historii Barçy nie rywalizują ze sobą tylko tworzą wspólnie. Nie ma lepszych ani gorszych. To jest suma. Na porażkach, które zdarzają się po drodze, również się uczymy. Andoni Zubizarreta
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
memphis 

Wiek: 31
Dołączył: 17 Lut 2007
Piwa: 237/304
Wysłany: 2010-02-15, 20:01  


Z tym opatrywaniem na boisku duża część zawodników będzie mogła powiedzieć "w to mi graj". Ile z tych urazów jest prawdziwych. 1%, 2%? Jeśli zawodnicy będą opatrywani na boisku, lekarze będą przedłużać i zamiast minuty przerwy na wbiegnięcie służb i zniesienie "chorego" na noszach będzie potrzeba 5.
Drugi pomysł lepszy.
_________________
Wiedzę możemy zdobywać od innych, mądrości musimy nauczyć się sami.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Pred 
VAMOS PREDRO


Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 451/92
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-02-15, 20:30  


Kiedyś, zdaje się na MŚ w USA obowiązywał przepis, żeby ciężko rannego od razu zwozić (wózkami golfowymi :D ) poza boisko i tam udzielać pierwszej pomocy/operować - jeśli mnie moja słaba pamięć nie myli po części było to tłumaczone tym, że Amerykanie nie lubią niepotrzebnych przerw w grze. Po jakimś czasie zaprzestano tego.
_________________
Ronald Koeman 111'
Pedro Rodriguez 115'
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
baixinho 

Wiek: 34
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 399/122
Wysłany: 2010-02-15, 20:48  


imerr napisał/a:
Natomiast Listkiewicz i Engel zgłosili propozycję, by razem ze sfaulowanym, z boiska schodził faulujący i by wracali na nie razem. W tym czasie gra toczyłaby się 10 na 10 i drużyna zawodnika faulującego nie odnosiłaby korzyści.


takie pole do naduzyc ze masakra, jeden z glupszych pomyslow ever.

jak juz cos kombinowac z zejsciami to lepiej cos w stylu zolta kartka=5min poza boiskiem. moze przynajmniej troche ograniczy klotnie z sedziami
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Kendzior 
!


Wiek: 33
Dołączył: 19 Sty 2006
Piwa: 755/1371
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-15, 21:01  


Co do grania 10 na 10, to również imho kompletny debilizm - chcesz kogoś zneutralizowac to walisz symulkę a potem odstawiasz scene z szeregowca ryana poza boiskiem, a niczemu winny zawodnik 'faulujący' stoi jak ten frajer...

Generalnie i stopowanie czasu i zapis wideo musialyby zostac wprowadzone razem, bo jedno z drugiego w roznych sytuacjach wynika. Należy się jednak zastanowić jak to ma wyglądac w nizszych klasach rozgrywkowych gdzie ileś tam kamer i ileś tam pomiarów czasu może być kłopotem. Nie mówię juz o anonimowych ludziach ten czas mierzących, którzy również mogliby wałki kręcić. I wydaje mi się, ze UEFA bądź FIFA takich zmian nie wprowadzi przez najbliższe dziesięciolecie, bo wymaga to imho od nich potężnych inwestycji chociażby w sprzęt (ta wiem - to nie zawsze od nich zależy - ale od kolegów kolegów już tak). Może to brzmi jak teoria spiskowa, ale nie widzę powodu dlaczego zapis wideo czy nawet głupia fotokomórka czy inny cwancyg na bramkach jak np w hokeju, nie wszedł do tej pory.
_________________
"Fani Realu niech spojrzą prawdzie w twarz - obecni piłkarze tego klubu nadają się do pucowania barcelońskiej La Rambla. To też robi się na kolanach, czyli w ich ulubionej pozycji"" - Wojciech Kowalczyk, 30.11.2010 w komentarzu do !V!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
baixinho 

Wiek: 34
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 399/122
Wysłany: 2010-02-15, 23:47  


dlaczego kamery razem ze stopowaniem czasu? nie dajmy sie zwariowac, w pilce recznej, hokeju czy koszykowce nie gra sie we wszystkich rozgrywkach z kamerami a jednak czas potrafia zatrzymywac. akurat tutaj wystarczylby zwykly zegar tuz za boiskiem obslugiwany przez technicznego, a w nizszych klasach sedzia glowny moglby sie tym zajmowac informujac powiedzmy co 10min jakims gwizdkiem o tym ze kolejne 10min minelo
to akurat jest w miare realne do zrobienia, ale pytanie czy jest taka potrzeba? bo zmiana dla zmiany jest bezsensowna.

zreszta te wszystkie dywagacje sa takie troche na wyrost. pilka nie ma problemow z ogladalnoscia, z widowiskowoscia, miedzy innymi dzieki barcelonie przyjdzie tez tendencja do wyzszej kultury gry. wszyscy sa szczesliwi wiec po oc kombinowac? zmiany zostawmy na czasy kryzysowe, jak ktos zacznie grac 6-3-1 i mecze beda sie konczyc po 0-0. jedyne co bym wprowadzil od zaraz to dodatkowi sedziowie bo to nie bylaby zadna rewolucja, tylko szczelniejsze egzekwowanie przepisow
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Kendzior 
!


Wiek: 33
Dołączył: 19 Sty 2006
Piwa: 755/1371
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-16, 06:55  


Hmm na pewno przy wprowadzeniu kamer wszelkie przerwy na odtworzenie zapisu znacznie przedłużałyby mecz, więc tu stoper należałoby wprowadzić bezwzględnie, chociażby tylko na momenty gdzie gra zostala przerwana ze wzgledu na zapis. Pisząc wczoraj o tym, że zmiany są wzajemne miałem coś bardzo mądrego na myśli, ale cholera wie co...nie pamietam :/ jak sobie przypomne to napisze
_________________
"Fani Realu niech spojrzą prawdzie w twarz - obecni piłkarze tego klubu nadają się do pucowania barcelońskiej La Rambla. To też robi się na kolanach, czyli w ich ulubionej pozycji"" - Wojciech Kowalczyk, 30.11.2010 w komentarzu do !V!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Baqu 
capo di tutti capi

Dołączył: 02 Pa¼ 2006
Piwa: 43/30
Skąd: Mindfields
Wysłany: 2010-02-16, 14:29  


Pred napisał/a:
Kiedyś, zdaje się na MŚ w USA obowiązywał przepis, żeby ciężko rannego od razu zwozić (wózkami golfowymi :D ) poza boisko i tam udzielać pierwszej pomocy/operować - jeśli mnie moja słaba pamięć nie myli po części było to tłumaczone tym, że Amerykanie nie lubią niepotrzebnych przerw w grze. Po jakimś czasie zaprzestano tego.


przecież to obowiązuje do dziś, mocno kontuzjowani zawodnicy są zworzeni lub znoszeni zawsze Pred :-)

@Kendzior - ty juz nie pamietasz jak na mistrzostwach śedziowie techniczny mieli możliwość podglądu obrazu meczu i sygnalizowanie wszystkiego głównym ? prawie w ogóle to nie wpływało na długość spotkania, więc tutaj się z Tobą nie zgadzam.
_________________
¡Visca el Barça y Viva la Catalunya!

> > > > > > http://baqu.blogspot.com < < < < < <

Just have a little faith
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
memphis 

Wiek: 31
Dołączył: 17 Lut 2007
Piwa: 237/304
Wysłany: 2010-02-16, 17:07  


Na żadnych mistrzostwach pod egidą Fifa/Uefa sędziowie nie mieli możliwości obejrzenia powtórki. Jeden sędzia zasugerował się podpowiedzią sędziego technicznego, który widział powtórkę i wzbudziło to wielkie kontrowersje. Cała ta sytuacja nie przedłużyła meczu, bo na boisku trwały przepychanki, a sędzia techniczny w tym czasie kątem oka rzucił na telebim.
_________________
Wiedzę możemy zdobywać od innych, mądrości musimy nauczyć się sami.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Kendzior 
!


Wiek: 33
Dołączył: 19 Sty 2006
Piwa: 755/1371
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-16, 18:40  


no może jestem sklerotyk, ale rowniez tego nie pamietam

a co do znoszenia z boiska to też się Baqu mylisz, bo najpierw 'pierwsza pomoc' udzielana jest piłkarzowi na boisku, tyle tylko, że wg przepisów w takim przypadku 'musi' on ejsc z boiska, a nie 'moze' jak to było przed wprowadzeniem tej zmiany. Szczerze się rowniez przyznam ze jakos melexy mi sie z USA nie kojarzą i nie pamietam jak to wtedy wygladalo, nie mniej jednak nie jest tak ze znosi sie grajka a pozniej sie go reanimuje. Fajnie by to wygladalo z otwartym zlamaniem.

wracajac do mojej sklerozy to nadal nie pamietam o co mi chodzilo wyzej :lol2:
_________________
"Fani Realu niech spojrzą prawdzie w twarz - obecni piłkarze tego klubu nadają się do pucowania barcelońskiej La Rambla. To też robi się na kolanach, czyli w ich ulubionej pozycji"" - Wojciech Kowalczyk, 30.11.2010 w komentarzu do !V!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Mobile and Web Analytics