Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Si no salgo por las noches, no marco goles
Romario
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: danji
2006-04-22, 17:38
18.04 Milan - Barca
Autor Wiadomość
Miskiewicz 
Zambrottinho olee


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sty 2006
Skąd: Polska
Wysłany: 2006-04-20, 16:04  


Nie wiem co bedzie kiedys, ale na razie jest wielka pomylka. Pojawiajac sie na boisku nie wnosi nic i gdyby nie ta czupryna to by sie moglo wydawac ze gramy w 10.

Mozna gdybac ze dostaje za malo okazji ble ble ble. Ale po co? Gosc jest slaby i irytujacy, a to ze nie potrafi grac glowa przy takich warunkach fizycznych to chyba najwiekszy lol jego egzystencji.

Niech zostanie jako zapchajdziura dopoki nie bedzie plakal, albo dopoki ktos nie zaoferuje za jego wypozyczenie/transfer dobrych pieniedzy
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Boraś 
Disco Commando



Wiek: 45
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 2569/1201
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2006-04-20, 16:46  


Miskiewicz, nikt nam nic nie zaoferuje bo Maxi to :

katastrofa, powinni go wykopac w pizdu, wielka pomylka, na boisku nie wnosi nic, jest slaby i irytujacy, nie potrafi grac glowa

wiec jaki klub go kupi ? albo wypozyczy ?
_________________
Wojownicy Wódy
2012: Gdańsk, Gdynia
2013: Gdańsk, Gdynia
2014: Sopot, Gdynia, Sopot, Warszawa x2, Gdynia, Olsztyn, Gdańsk
2015: Gdynia, Łódź, Sopot, Gdynia, Łódź, Olsztyn, Gdynia, Sopot
2016: Gdańsk, Wrocław, Gdynia, Olsztyn, Gdynia
2017: Gdańsk, Sopot, Gdańsk, Łeba, Warszawa, Sopot, Gdynia
2018: Gdańsk, Sopot, ...........
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Miskiewicz 
Zambrottinho olee


Wiek: 37
Dołączył: 18 Sty 2006
Skąd: Polska
Wysłany: 2006-04-20, 17:04  


Ktos rownie zdesperowany jak my przed dwoma laty.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
kieła 
Buki to zło

Wiek: 30
Dołączył: 26 Lut 2006
Piwa: 589/556
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2006-04-20, 17:14  


Jak wzieli Saviole to czemu maja nie wziac Maxiego?:D
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
mroo 


Wiek: 35
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 741/720
Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-04-20, 18:41  


bo saviola chyba byl kiedys gwiazda jakiegos menagera?
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
danji 

Wiek: 32
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 244/80
Skąd: Bydgoszcz/Warszawa
Wysłany: 2006-04-20, 18:43  


saviola przynajmniej grał, bramek też sporo nastrzelał :]
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Voyteck 


Wiek: 37
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 544/284
Skąd: Mikołów
Wysłany: 2006-04-20, 18:56  


Za to Maxi strzelił w TVP. Tylko czy w Hiszpanii oglądają TVP? :/ :]

Cóż, o ile nie spodziewam się wysokiej kwoty za van Bommela to w przypadku Maxiego mam tylko nadzieję, że nie będziemy musieli dopłacać i po rękach całować, żeby go ktoś wziął. Zresztą pisałem już, że chciałbym poznać tego skauta, który go wypatrzył (chyba tylko dlatego, że wystawał z tłumu o ...20cm). Być może kierowano się zasadą, że skoro nie sprawdził się mały, to duży zostanie gwiazdą. W końcu duży może więcej.

Co gorsza wejście smoka sprawiło, że niektórzy zaczęli chyba w nim pokładać jakieś nadzieje, podczas gdy trzeba było podeprzeć się czasową niepoczytalnością i unieważnić podpis Laporty :P

danji napisał/a:
saviola przynajmniej grał, bramek też sporo nastrzelał :]


Kontrowersyjne to "też" :D ;)
_________________
Kibicem Barçy się nie zostaje.
Kibicem Barçy jest się od urodzenia.
Potrzeba tylko czasu, żeby zdać sobie z tego sprawę... :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kudlaty 
Vamos!


Wiek: 29
Dołączył: 19 Sty 2006
Piwa: 19/13
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2006-04-20, 20:16  


Eee tam czepiacie sie biednego Maxia :P chłopak gra ambitnie chociarz troche chaotycznie ale co tam ja go bardzo lubie... :)
_________________
"Ceterum censeo Madrid esse delendam"
Ostatnio zmieniony przez Raijn 2006-04-20, 20:35, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Radoslaw 
Były radek8


Wiek: 29
Dołączył: 29 Sty 2006
Piwa: 5/10
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2006-04-21, 09:02  


chociaż :D Wszystko inne to magia :P
_________________
Brasileno, Brasileno, camargado se te ve, Maradona es mas grande, es mas grande que Pele.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
beneras 
fuck system


Wiek: 30
Dołączył: 18 Sty 2006
Piwa: 24/19
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2006-04-21, 16:35  


Cytat:
gazzetta.it:
Giuly doprowadza Milan do płaczu.
Barcelona wygrywa na San Siro dzięki błyskowi Francuza, obsłużonego przez Ronaldinho. Mecz wyrównany: Hiszpanie częściej przy piłce, rossoneri nieskuteczni pod bramką.

Zadecydował przebłysk. Taki właśnie jest Ronaldinho. W pierwszej połowie ustawiony w pierwszym rzędzie, po przerwie niczym brazylijski linoskoczek. Wygrana Barcelony z Milanem jest bolesnym werdyktem meczu, w którym rossoneri zmarnowali pięć dogodnych sytuacji strzeleckich i ulegli szalonej i hipnotycznej grze Katalończyków. Ci zaś potrafili wykończyć decydującą piłkę za sprawą Giuly’ego, zainspirowanego przez wspaniałego, niezrównanego Brazylijczyka. To gol o podwójnej wartości, najlepsza przepustka do Paryża i tylko stratosferyczny Milan mógłby to zmienić za 8 dni.

Zepsute święto. Czerwono-czarna Curva Sud wysyła Milanowi wiadomość: „Razem… z diabłem w ciele”. Bo tylko w ten sposób można pożreć blaugrane i spokojniej czekać na rewanż na Camp Nou. Nie ma Inzaghiego, ale Gilardino ma okazję do wykazania się. Przed Didą Ancelotti wystawia najpewniejszą obronę ze Stamem i Serginho po bokach. Barca bez Messiego, Deco i Larssona stawia na trójkąt: Giuly, Eto’o i niesamowity Ronaldinho. Niby oderwany, w rzeczywistości przyczajony niczym sokół. Stam podąża za nim zachowując dystans, Gattuso siedzi mu na plecach. Katalończycy próbują strzałów z dystansu, jakby szukali błędów Didy. To przesadna gorliwość i arogancja. Milan próbuje różnych rozwiązań, ale Barcelona skraca pole gry i zwalnia tempo. To idealna sytuacja dla kogoś takiego, jak Gilardino, który w 14’ wyrasta jak spod ziemi i rozpala San Siro: piłka z niemożliwej pozycji z zerowego kąta trafia w słupek. Minuta prawdziwego skoku adrenaliny: Valdes cudem odbija strzał głową Shevy. Dwie iskry scalają Barcelonę, która stawia na pressing i posiadanie piłki. Odpowiada Eto’o strzałem w środek bramki, będący owocem niezdecydowania Stama i Nesty, którzy nie doceniają szybkości Kameruńczyka. Ronaldinho? Jedynie dwa podania w ciągu 30 minut. Brazylijczyk przechodzi z lewej na prawą, czeka na odpowiedni moment. Lepiej Giuly, przed którym Dida musi skoczyć jak pantera, a potem wykazać się jeszcze raz w 38’. Zbyt duże napięcie szkodzi spektaklowi: dobrze ustawionemu Milanowi odpowiada Barcelona uważna w każdej formacji i oba zespoły wzajemnie się znoszą.

Pomysły Ancelottiego i Rijkaarda są bardzo podobne: utrzymywanie się pomocników przy piłce (50-50 po pierwszej połowie) i specjalne krycie Kaki i Ronaldinho. Edmilson nie odpuszcza Kace i być może to właśnie był najtrafniejszy wybór. Kiedy Milan wychodzi z akcjami, Pirlo często jest zmuszony rozciągać grę, przez co wszystko jest przewidywalne. Ograniczeniem Barcy jest prawe skrzydło rossonerich, gdzie Milan być może powinien więcej zaryzykować. Przyspieszenia Stama są efektywne i gdy Holender dośrodkowuje, Katalończycy zostawiają dużo miejsca. Jak w 6’ drugiej połowy, gdy Seedorf podaje do Kaki, który przedłuża do będącego sam na sam z Valdesem Gilardino. Za błędy płaci się słono, bo w swym pierwszym prawdziwym zagraniu Ronaldinho rozświetla drogę Giuly’emu, który pokonuje Didę soczystym strzałem. Gol podcina skrzydła Milanowi, zmieszanemu i pozbawionemu charakteru w pomocy. Ronaldinho może podwyższyć (strzał w słupek), zwiększając nacisk na rossonerich, którzy ulegają grze pewnej i szyderczej Barcelony. Ancelotti w 67’ powtarza menewr z meczu z Lyonem: schodzi Pirlo, wchodzi Maldini, Serginho może przejść na skrzydło. Ale z Barceloną, dla której ten pomysł wydaje się dziwaczny, nie przynosi to skutku. Z Belletim w miejsce Giuly’ego Rijkaard zamyka się jeszcze bardziej. Ancelotti liczy na zryw wpuszczając Ambrosiniego za Gattuso. To właśnie blondwłosy pomocnik marnuje prostopadłe podanie Kaki. Wejście Maxi Lopeza za Ronaldinho w 90’ jest jak pchnięcie sztyletem w bok. On zrobił to, co do niego należało. Ktoś z Milanu nie. Nad werdyktem trzeba się zastanowić.

tgcom.it:
Milan marnuje, Barca nie: 0-1.
Przesądza gol Francuza Giuly’ego w 57’.
Pierwsza runda półfinału Ligi Mistrzów dla Barcelony Rijkaarda. Na wypełnionym do ostatniego miejsca San Siro azulgrana wygrywa 1-0 po golu strzelonym przez Giuly’ego, obsłużonego perfekcyjnie przez Ronaldinho. W pierwszej połowie rossoneri zmarnowali okazję na prowadzenie w 14’, kiedy strzał Gilardino zakończył się na słupku.

Miał być spektakl, ale go nie było. Milan przegrał u siebie z Barceloną, której daleko było do stratosferycznej i zapłacił za niepewność swego bramkarza, dając się zaskoczyć przy okazji jedynemu prawdziwemu zagrożeniu stworzonemu przez blaugranę i to jeszcze w okresie najlepszej gry rossonerich. Mecz bez technicznych fajerwerków, w którym zawodzą głównie gwiazdy, blaknące na tle zahartowanych giermków, zdolnych ich zniwelować. Przez długie fragmenty spotkanie stoi pod znakiem taktyki i przesadnego strachu. O ile z jednej strony Kaká nie był tak decydujący, jak by chciano, o tyle z drugiej Ronaldinho, zgaszony i stłamszony przez większość meczu, umiał zaliczyć decydującą asystę do Giuly’ego. Milanowi ten błąd zniszczył występ, w którym z odrobinę większa precyzją i cynizmem mógł odnieść zwycięstwo, zważywszy na liczbę stworzonych okazji bramkowych. Tak się nie stało. Gol Gilardino w Lidze Mistrzów wciąż się ukrywa i wszystkie okoliczności łagodzące wiążą się z trwającym procesem dojrzewania atakującego rossonerich na poziomie międzynarodowym. Tak czy siak, pozostają niewiarygodne błędy w pierwszej połowie przy słupku z niecałego metra oraz pudło w drugiej połowie przy bramce otwartej na oścież. Przy 0-1 u siebie można mieć złe przeczucia przed rewanżem, bo wygranie na Camp Nou z co najmniej dwoma bramkami nie będzie trudne, lecz arcytrudne. Spróbować nie zaszkodzi, ale do tego potrzeba innego Milanu.

Mecz zaczyna się przy drużynach skoncentrowanych na badaniu rywala. Barcelona jest nastawiona na utrzymywanie się przy piłce i prostopadłe zagrania do Eto’o. Ronaldinho, osaczony przez Gattuso i Stama, jedynie kilka razy jest w stanie napędzać akcje kolegów. Milan jest bardziej praktyczny: szybkie wymiany piłek i częste prostopadłe podania to motyw przewodni meczu w wykonaniu graczy Ancelottiego, którzy stwarzają zagrożenie w przeciągu minuty - pomiędzy 14’ i 15’. Najpierw za sprawą Gilardino, który opanowuje piłkę w polu karnym i uderza na bramkę, lecz trafia w słupek. Przy kolejnej akcji znakomite dośrodkowanie Seedorfa i Shevchenko uderza pewnie głową, lecz Valdes odbija na róg. Barcelona zagraża tylko parę razy za sprawą Eto’o, który strzela wprost w Didę. To samo niedługo później robi Giuly. Milan stale próbuje wymieniać szybko piłkę, a Kaká i Shevchenki starają się rozciągnąć obronę blaugrany. Barcelona gra wolno, opierając się głównie na prowadzeniu piłki, lecz uważna defensywa rossonerich nie pozostawia im miejsca i udaremnia plany taktyczne przygotowane przez Rijkaarda. Minimalnie niecelny strzał Pirlo z rzutu wolnego kończy pierwszą połowę meczu, który do przerwy jest mniej spektakularny niż przewidywano.

Od początku drugiej części Milan ma lepsze pomysły i z pewnością gra bardziej radośnie niż podopieczni Rijkaarda. Ale dobre chęci graczy Ancelottiego nie wystarczą na drużynę mogącą strzelić w każdej chwili, jeśli Gilardino nie potrafi uzyskać prowadzenia z dwóch metrów. To, co zapowiada się na preludium do bramki rossonerich, przeradza się w niespodziewany żal, gdy Giuly wykorzystuje zagranie Ronaldinho w 57’. Podopieczni Ancelottiego źle przyjmują cios: obrona przysypia i tylko słupek ratuje Milan przy kolejnym powolnym wyjściu Didy przed niesprawiedliwym 2-0 po strzale Ronaldinho. Modyfikacje taktyczne trenera nie przynoszą zamierzonych efektów i chociaż wejście Maldiniego daje Serginho większą swobodę na lewej, to jednak dobrych piłek dla skrzydłowego nie ma. Nie mówiąc już o wejściu Ambrosiniego, który przesądził o wygraniu półfinału w poprzednim sezonie z PSV, który popełnia zaskakujący błąd sam na sam z Valdesem. Dla rossonerich ten niespodziewanie zepsuty strzał kończy mecz – w Barcelonie będzie inne spotkanie. To oczywiste. Wiadomo jednak, że będzie trudno, bardzo trudno. Spróbować można, potrzeba będzie „tylko” bohaterskiego wyczynu.

dodał: TomekW (20-04-2006)
_________________
nie lubie lamusow,choc to na nich sie zarabia
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Bruce 
kitsch


Wiek: 31
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 567/647
Skąd: Toruń
Wysłany: 2006-04-22, 14:05  


Mi się podobało jak Pirlo przewidział, że Ronaldinho zagra piętką i na pełnym biegu przeciął podanie, to było takie... w moim stylu :D
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Mobile and Web Analytics