Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Hoy, manana y siempre
con el Barça en el corazon

Jose Mourinho
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: kuryl
2012-01-15, 20:12
iEL CLASICO! Real Madryt - FC Barcelona 1:3
Autor Wiadomość
barcalover 

Dołączył: 28 Lip 2009
Piwa: 706/260
Wysłany: 2011-12-01, 12:33  iEL CLASICO! Real Madryt - FC Barcelona 1:3





REAL MADRID C.F. vs. FC BARCELONA








MECZ ODBĘDZIE SIĘ NA SANTIAGO BERNABEU:



Santiago Bernabeu
Pojemność: 80,354
Miasto: Madryt
Klub: Real Madrid CF
Inauguracja: 14 grudnia 1947
Rozmiar boiska: 105 x 68 m


Cytat:
W 1943 roku prezydentem Realu zostal Santiago Bernabeu. Jednym z priorytetowych planów nowego prezydenta, byla budowa nowego, duzego stadionu. Dotychczasowy stadion Chamartin, byl juz zdecydowanie za maly. W 1945 roku pelna para ruszyla budowa nowego obiektu. Nowy stadion byl gotowy juz dwa lata pózniej. Inauguracja byl mecz z portugalskim klubem Os Belenenses 14 grudnia 1947 roku. Byl uwazany za jeden najpiekniejszych i najnowoczesniejszych stadionów swiata. Jego pojemnosc wynosila wtedy 75.342 miejsc. W 1954 roku, miala miejsce przebudowa stadionu. Jego pojemnosc wzrosla az do 125 tysiecy miejsc i stal sie przez to jednym z najwiekszych stadionów na swiecie. Od 1957 roku zaczal byc nazywany juz nie jako Chamartin, ale jako Estadio Santiago Bernabeu. Ówczesny prezydent Królewskich, zostal w ten sposób odznaczony, za swoje zaslugi dla klubu.

Obiekt ten stal sie swiadkiem najwiekszych sukcesów w historii Realu. Królewscy w latach 1955-1960 zdobywali pod rzad piec Pucharów Europy. W druzynie gral wtedy najlepszy strzelec w historii klubu, Alfredo Di Stefano. Byly tu rozgrywane min.: final Pucharu Mistrzów w 1957 i 1964. Obchodzone tu byly tez liczne uroczystosci zwiazane z Realem, jak np. 75 rocznica zalozenia klubu w 1977 roku. Estadio Santiago Bernabeu goscil tez wielokrotnie finaly Pucharu Króla. W 1982 stadion przeszedl kolejna modernizacje. Bylo to zwiazane z organizacja Mistrzostw Swiata. Zostalo zamontowane zadaszenie, a pojemnosc obiektu wynosila wtedy 105 tysiecy miejsc. Rozegrany zostal tu final mundialu, pomiedzy reprezentacjami Wloch, a RFN. Druzyna Wloska wygrala 3-1.

Na poczatku lat dziewiecdziesiatych, zaostrzyly przepisy dotyczace bezpieczenstwa. Z tej pprzyczyny stadion musial byc ponownie przebudowany. Mialo to miejsce w 1992 roku. Znacznie zmniejszyla sie pojemnosc- ze 105 tys. do 75 tys. miejsc. Obiekt zyskal za to nowoczesniejsza sylwetke.

Estadio Santiago Bernabeu to miejsce szczególne. Byl i jest swiadkiem najwiekszych sukcesów w historii Realu, zarówno tych obecnych, jak i sprzed lat. Ze wzgledu na historycznosc, jak i swój wyglad, jest uwazany za jeden z najladniejszych stadionów swiata.


OFICJALNA STRONA KLUBU O STADIONIE
WIKIPEDIA
___ ___ ___


REAL MADRYT



INFORMACJE

Pełna nazwa: Real Madrid Club de Fútbol
Barwy: Białe
Data założenia: 6 marca 1902 jako Madrid Club de Fútbol
Przydomek:
Adres:
Prezydent: Florentino Perez
Trener: Jose Mourinho
Strona oficjalna: www.realmadrid.com

STROJE


O KLUBIE

Cytat:
Real Madrid Club de Fútbol – hiszpański klub sportowy istniejący od 1902 roku. Słynie z sukcesów istniejącej od chwili założenia drużyny piłkarskiej, która trzydzieści jeden razy zdobyła mistrzostwo Hiszpanii, dziewięć razy Puchar Europy/Ligę Mistrzów, a także wiele innych trofeów, w tym przyznany w 2000 roku przez FIFA tytuł najlepszego klubu w XX wieku. Od 1947 roku rozgrywa domowe mecze na stadionie Santiago Bernabéu, nazwanym na cześć byłego prezesa, za czasów którego klub zdobył najwięcej trofeów.
Real Madryt odegrał ważną rolę w historii hiszpańskiej i światowej piłki nożnej – to z inicjatywy jego działaczy powołano Copa del Rey. Klub reprezentował również Hiszpański Związek Piłki Nożnej, stając się jednym z współzałożycieli FIFA w 1904 roku. W 1928 roku znalazł się w pierwszym zestawie drużyn tworzących Primera División, zaś w 1955 roku stał się jedną z drużyn biorących udział w pierwszej edycji Pucharu Europy, którą następnie wygrał, broniąc później trofeum cztery razy z rzędu. Kibiców pasjonuje również jego wypełniona podtekstami polityczno-historycznymi rywalizacja z FC Barcelona.
Od 1931 roku Real Madryt posiada też utytułowaną drużynę koszykarską, która obecnie ma na koncie między innymi trzydzieści tytułów mistrza kraju i osiem triumfów w Eurolidze. W przeszłości istniały także inne sekcje, m.in. siatkówki, tenisa i piłki ręcznej.
Głównym sponsorem sekcji piłkarskiej jest największa na świecie firma bukmacherska bwin.com, która znajduje się na koszulkach "Los Blancos". Inni oficjalni sponsorzy drużyny to producent bezalkoholowych napojów gazowanych Coca-Cola, firma odzieżowa Adidas, firma samochodowa Audi, linie lotnicze Emirates oraz browar Mahou. Według rankingu firmy Deloitte Real Madryt jest najbogatszym klubem piłkarskim na świecie.
Garnitury zawodnikom Realu Madryt dostarcza firma Hugo Boss. Na mecze "Królewscy" podróżują arabskimi liniami lotniczymi Emirates.


OFICJALNA STRONA KLUBU
WIKIPEDIA


JOSE MOURINHO



Cytat:
Imię i nazwisko: José Mário dos Santos Félix Mourinho
Data urodzenia: 1963
Miejsce urodzenia: Setubal, POR
Narodowość: Portugalczyk

Poprzednie kluby:
1990–1991:Estrela Amadora (asystent)
1993–1994:Porto (asystent)
1996–2000: FC Barcelona (asystent)
2000: Benfica Lizbona
2001–2002: União Leiria
2002–2004: FC Porto
2004–2007: Chelsea FC
2008–2010: Inter Mediolan
2010–


Cytat:
José Mário dos Santos Félix Mourinho (wym. [ʒuˈzɛ moˈɾiɲu]; ur. 26 stycznia 1963 roku w Setúbal) – portugalski trener i były piłkarz. Prowadzi klub hiszpańskiej Primera División, Real Madryt. Nazywany czasem "The Special One". Tytuł ten wymyślił sam Mourinho, a później został on podchwycony przez brytyjskie media[2].
Mourinho jest synem byłego portugalskiego bramkarza Félixa Mourinho i tak jak ojciec postanowił spróbować sił jako piłkarz, jednakże nie odznaczał się zbyt wielkimi umiejętnościami i szybko zakończył karierę. Początkowo pracował jako asystent w Estreli Amadora, a później FC Porto. Na początku lat 90. Portugalczyk został tłumaczem trenera FC Barcelona Sir Bobby'ego Robsona.
W 2000 roku podjął pierwszą samodzielną pracę jako trener i zaliczył udane okresy pracy w SL Benfica i União Leiria. W 2002 roku powrócił do Porto, tym razem jako trener i już w pierwszym sezonie zdobył z tym klubem mistrzostwo Portugalii, Puchar Portugalii oraz Puchar UEFA. Rok 2004 zakończył z jeszcze lepszymi wynikami. Porto obroniło tytuł mistrzowski i wygrało najważniejsze futbolowe rozgrywki w Europie, Ligę Mistrzów.
W 2004 roku Mourinho przeniósł się do angielskiego Chelsea FC, z którą dwukrotnie, w 2005 i 2006 roku, zdobył mistrzostwo Anglii oraz kilka innych krajowych trofeów. Często udzielał kontrowersyjnych wypowiedzi oraz wywiadów, lecz swoimi wynikami udowadniał, że należy do światowej czołówki szkoleniowców. W sezonach 2004/05 i 2005/06 Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) uznała go za najlepszego trenera na świecie.
Po serii słabszych wyników Mourinho został zwolniony i przed sezonem 2008/09 podjął się pracy we włoskim Interze Mediolan, z którym podpisał trzyletni kontrakt. Już po trzech miesiącach pracy zdobył swoje pierwsze trofeum, Superpuchar Włoch, zaś całe rozgrywki 2008/09 zakończył z tytułem mistrzowskim. W następnym sezonie jako pierwszy menadżer w historii Włoch zdobył potrójną koronę, czyli wygrał ligę, krajowy puchar oraz Ligę Mistrzów. Stał się również trzecim menadżerem w historii futbolu, który dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów z dwoma różnymi zespołami. Wcześniej dokonali tego tylko Ernst Happel i Ottmar Hitzfeld.
28 maja 2010 roku, Mourinho objął drużynę Realu Madryt, podpisując z królewskimi 4-letni kontrakt, stając się jednocześnie najlepiej zarabiającym trenerem świata.


Wypowiedzi Wielkiego MOU
Cytat:

Co powiedziałem do sędziego? Nic, tylko się śmiałem. Jeśli powiem teraz co naprawdę myślę, moja kariera będzie skończona. Zastanawiam się tylko, dlaczego? Do końca życia będę zadawał sobie to pytanie i mam nadzieję, że pewnego dnia znajdę odpowiedź. Dlaczego w tym wyrównanym meczu zrobił to co zrobił? Ale on nam nie odpowie, pójdzie sobie do domu i nie będzie musiał nikomu na nic odpowiadać.(...) Rewanż to mission impossible. Barcelona już zakwalifikowała się do finału (...) Pojedziemy tam dumni, bez Pepe, który nic nie zrobił. No i bez trenera, który nie będzie mógł prowadzić zespołu z ławki. Nie mamy wyjścia. Odpadniemy. Na miejscu Guardioli wstydziłbym się wygrywać Ligę Mistrzów w ten sposób.


Cytat:
Nie jestem najlepszym trenerem na świecie, ale lepszego ode mnie nie ma.


Cytat:
Przegrywam celowo, gdy gram z moimi dziećmi, nigdy nie odpuszczam, gdy gram z prawdziwym przeciwnikiem.


Cytat:
Zatrudnienie mnie to najlepsza decyzja w historii Interu Mediolan.



LEGENDY

RICARDO ZAMORA (1930 - 1937)


Cytat:
Ricardo Zamora Martínez, przez wielu zapomniany, a przez wielu uważany za najlepszego bramkarza wszech czasów, przyszedł na świat 21 stycznia 1901 roku w stolicy Katalonii – Barcelonie. Od najmłodszych lat zakochał się w piłce i choć rodzina chciała, by został lekarzem – nawet rozpoczął studia medyczne – to jednak futbol zwyciężył. Postanowił zostać bramkarzem, a warunki fizyczne jak na golkipera miał całkiem niezłe, mierzył 181 centymetrów. Bardzo szybko, w 1918 roku zaczął bronić w drużynie Espanyolu, a już rok później upomniała się o niego FC Barcelona. W czasie trzech lat gry dla tego klubu zdobył dwa Puchary Hiszpanii – w 1920 i 1922 roku. W międzyczasie wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich 1920, gdzie zdobył srebrny medal oraz zadebiutował, także w 1920 roku, meczem z Danią w pierwszej reprezentacji Hiszpanii. W 1923 roku powrócił do Espanyolu, gdzie spędził siedem lat. Tu na swoje konto mógł zapisać kolejny Puchar Hiszpanii w roku 1929.

Następnym klubem w karierze Zamory był Real Madryt. Trafił tam w 1930 roku, przyczyniając się do sporych sukcesów i stając się jedną z legend Królewskich. W czasie gry w stołecznym zespole razem z nim zdobył kolejne dwa Puchary Hiszpanii – 1934 i 1936. Jednak większym sukcesem było zdobycie dwóch mistrzostw Hiszpanii w rozgrywkach ligowych, które wystartowały w 1928 roku. Właśnie między innymi dzięki Zamorze Real Madryt zdobył swoje pierwsze ligowe trofeum, a stało się to w 1934 roku. Rok później sukces został powtórzony. W międzyczasie, a dokładniej w 1934 roku, Zamora wystąpił w składzie reprezentacji Hiszpanii na Mistrzostwach Świata – niestety dla Ricardo Hiszpanie odpadli już w ćwierćfinale. Dwa lata później zaliczył on swój ostatni występ w kadrze narodowej, w meczu przeciwko Niemcom, który odbył się w Barcelonie. Razem stał 46 razy w bramce Hiszpanów, a co ciekawe puścił tylko 40 goli, a wiadomo, że kilkadziesiąt lat temu padało więcej bramek i wyniki były wyższe niż obecnie. Zamora zdecydował się również opuścić stołeczny Real i spędzić piłkarską "emeryturę" we francuskim OGC Nice.

Po zakończeniu kariery zawodniczej zaczął parać się trenerką w takich klubach jak Atlético Madryt, Celta Vigo, wenezuelskie Lasalle Caracas, a także w Espanyolu. Prowadził również reprezentację Hiszpanii w dwóch meczach w 1952 roku. Zmarł 8 września 1978 roku. Obecnie na cześć Zamory, nazywanego prekursorem gry na przedpolu, przyznawana jest nagroda jego imienia dla najlepszego bramkarza ligi hiszpańskiej.



Alfredo di Stefano (1953 - 1964)
Kod:
Urodzony: 4 lipca 1926 w Buenos Aires - Argentyna
Wzrost: 175 cm
Waga: 74 kg
Pozycja: Środkowy napastnik

Mistrz Argentyny 1947
Mistrz Kolumbii 1951, 1952, 1953
Mistrz Hiszpanii 1954, 1955, 1957, 1958, 1961, 1962, 1963, 1964
Łącznie 12 tytułów mistrzowskich oraz 10 króla strzelców
Triumfator Pucharu Hiszpanii - 1962
Triumfator Pucharu Mistrzów - 1956, 1957, 1958, 1959, 1960
Triumfator Pucharu Interkontynentalnego - 1960
Najlepszy strzelec w dziejach Pucharu Mistrzów - 49 goli
Reprezentacja Argentyny - 1947 - 1948; 7 meczów - 7 goli
Triumfator i król strzelców Copa America '47
Reprezentacja Hiszpanii - 1957 - 1961; 31 meczów - 23 gole
Występy w nieoficjalnych meczach reprezentacji Kolumbii
Najlepszy w plebiscycie "France Football" piłkarz Europy 1957 i 1959
Ogółem zdobył 766 goli




Cytat:
Alfredo Di Stéfano urodził się w Argentynie, jednak przez całe życie zdołał uzbierać trzy obywatelstwa - argentyńskie, kolumbijskie i hiszpańskie. Przez te trzy właśnie państwa wiodła kariera "Don Alfredo" nazwanego tak przez hiszpańskich kibiców. Właściwie miał jedną wadę, nie zdążył zyskać w swoim kraju należnej mu sławy. W I lidze argentyńskiej zadebiutował już jako 17-latek, ale nie powalił widzów na kolana. Potem grał w rezerwach, odszedł do Huracanu i powrócił dopiero do River po tym jak gwiazda linii napadu Adolfo Pedernera został sprzedany do Atlanty. Był rok 1947, jedyny w pełni udany w argentyńskim rozdziale kariery Di Stéfano. Zdobył mistrzostwo kraju, tytuł króla strzelców z 27 bramkami oraz wraz z reprezentacją wygrał Copa America, zdobył również tytuł króla strzelców na tej imprezie. Według statystyków były to jego jedyne występy w barwach Argentyny. Wtedy za rządów Juana Perona znaczenia nabrały ruchy związkowe, które to otrzymywały coraz to nowe przywileje, tylko sytuacja piłkarzy nie ulegała zmianie. Zawodnicy zaczęli strajkować, ale gdy i to nie przyniosło rezultatów zaczęli emigrować za granicę. Cel był jeden - Kolumbia. Właśnie tam były wielkie pieniądze. Grupa ludzi dorobiła się fortuny na wydobyciu ropy. Poszukiwali rozrywki i stwierdzili, że najlepszą daje futbol. Wkrótce w kraju pojawiały się setki imigrantów, również z Europy. Znalazł się tam również Di Stéfano. Trafił do najbogatszego klubu Millonarios Bogota gdzie został parterem swojego dawnego idola Adolfo Pedernery, tego samego, którego zastąpił w River. Był już wielką gwiazdą, zdobywał wszystko co się dało. Piłkarze zarabiali krocie, bo wszystkie pieniądze trafiały do nich - nikt nie miał zamiaru płacić odstępnego klubom, z których przychodzili. Sielankę przerwała FIFA, która uznała, że to liga pirata, że Kolumbijczycy uprawiają futbolowy rozbój w czystej formie i zabroniła utrzymywania z nimi jakichkolwiek kontaktów. Di Stéfano otrzymał obywatelstwo swego nowego kraju, ale barw bronić jego nie mógł, bo z Kolumbią nikt nie chciał grać - groziło to usunięciem z FIFA. Raz zniknął szybko, okazało się, że jego twórcy tak szybko jak zarobili pieniądze tak je stracili. Milionerzy trafili za kratki, piłkarze uciekali z kraju tak szybko jak się tylko dało. "Don Alfredo" zaryzykował emigrację do Europy. W 1953 roku był już w Hiszpanii, tylko nie wiedział gdzie zagra. Wojnę o niego toczyły Barcelona i Real. Wygrali Królewscy, którzy mieli Santiago Bernabeu, który miał więcej pomysłów w głowie od jego rywala z Barcy. Katalończycy do dzisiaj nie mogą sobie wybaczyć, że Di Stéfano przeszedł do Realu, a nie do nich. Zaraz po przyjeździe było widać, że to wielki piłkarz. Gdy utworzono Puchar Mistrzów przez pierwsze pięć lat Real rządził w nim niepodzielnie. Największą w tym zasługę miał Di Stéfano, który nie tylko był łowcą goli, ale również wziął na siebie ciężar prowadzenia zespołu. W podwójnej roli czuł się wyśmienicie. Decydowały oczywiści umiejętności, ale również niemałe znaczenie miały cechy charakteru. "Don Alfredo' nie był lubiany. Uwielbiał rządzić i nie znosił sprzeciwu. Każdy kto próbował z nim konkurować zazwyczaj szybko odchodził z klubu. Nie miał szans w Realu Brazylijczyk Dida, który również uwielbiał rządzić. Bo władzą Di Stéfano nie dzielił się z nikim. Owszem, mógł podzielić się obowiązkami i tak się stało gdy do Madrytu przybył Ferenc Puskas. Węgier wyręczył go w zdobywaniu bramek, ale hierarchia w zespole pozostała nie naruszona, "Don Alfredo" ponad wszystkim. Kariera Di Stéfano nie spełniła wszystkich jego oczekiwań. Nie dane mu było na przykład zagrać w finałach mistrzostw świata. Wprawdzie w 1962 pojechał z Hiszpanią na tą imprezę, ale nie zagrał ani minuty, bo najpierw był kontuzjowany, a później się rozchorował. Później zresztą z reprezentacją już nie zagrał. Dwa lata później odszedł z Realu do Espanyolu Barcelona, ale należy to potraktować jako łagodne zakończenie kariery. W końcu jednak wrócił do Realu, najpierw jako trener w 1982 roku, natomiast teraz jest honorowym prezydentem Realu Madryt.


Ferenc Puskás (1958 - 1966)


Cytat:
Ferenc Puskás to jedna z najbarwniejszych postaci w panteonie gwiazd Królewskich. Jako jeden z niewielu piłkarzy z "bloku wschodniego" zrobił wielką karierę na zachodzie.

Urodził się 2 kwietnia 1927 roku w Budapeszcie. Karierę rozpoczął jeszcze w czasie wojny - debiutował w Kispescie Budapeszt w 1943 roku. Tuż po wojnie - 20 sierpnia 1945 roku debiutuje w reprezentacji w meczu z Austrią - strzelił wtedy gola, a Węgry wygrały 5:2. Puskás w Kispescie - klubie wojskowym, miał stopień majora - zdobył wiele laurów, między innymi mistrzostwa Węgier 1950 wiosna, 1950 jesień, 1952, 1954 i 1955. O tytuł króla strzelców musiał walczyć z klubowym kolegą - Kocsisem, późniejszym zawodnikiem FC Barcelona. Zdobywał go w roku 1948 - 50 bramek, 1950 - 31, 1950 - 25 oraz 1953 - 27. Rozgrywki o Puchar Mistrzów dopiero się rodziły dlatego niewiadomo jak Kispest prezentowałby się w Europie. W tym czasie reprezentacja Węgier była wielką potęgą w piłce nożnej. Z "Pancho" jako kapitanem przez pięć lat nie doznali żadnej porażki! Miedzy innymi upokorzyli na Wembley dumnych Anglików wciąż uważających siebie za najlepszych na świecie 6:3. Rewanż na Węgrzech to już kompletny blamaż Wyspiarzy zakończony wynikiem 7:1. W 1952 roku Puskás z kolegami zdobywa złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach po zwycięstwie w finale z Jugosławią. Ukoronowaniem fenomenalnej gry Madziarów mają być Mistrzostwa Świata 1954. Pierwszy mecz na mistrzostwach to dwie bramki Ferenca i pogrom Korei Południowej 9:0! Następnym przeciwnikiem rywal trudniejszy Niemcy Zachodnie. Ale to żadna przeszkoda dla Węgrów, którzy wygrywają 8:3! Niestety w czasie tego meczu zostaje on kontuzjowany. Nie gra w następnym meczu z Brazylią (4:2). Postanawia jednak zagrać mimo kontuzji w finale z Niemcami, z którym wygrali wcześniej 8:3. Już po 8 minutach jest 2:0 i wydaje się, iż nie będzie żadnej niespodzianki, a tytuł zasłużenie wywalczą Węgrzy. Niespodziewanie Niemcy strzelają 3 bramki, jeszcze Puskás strzela niesłusznie nie uznaną bramkę i mecz kończy się nieoczekiwanym zwycięstwem RFN. Dla Węgrów tragedia, a główny winowajca to według nich Puskás. Karierę reprezentacyjną Węgier zakończył z 84 występami na koncie i 83 golami! W 1956 roku Kispest-Honved przebywa na tournee w Brazylii, tam "Pancho" zostaje oskarżony o kradzież pieniędzy - tymczasem na Węgrzech trwa powstanie - i postanawia nie wracać do ojczyzny.

Przez rok przebywał w Austrii, grywał tylko od czasu do czasu. Wtedy pomocną rękę wyciągnął Węgier - Oestreicher, kierownik drużyny w Realu Madryt. Wydawało się, że nic z tego nie będzie. W Realu grała już jedna wielka gwiazda, wielki autorytet i przywódca - Alfredo Di Stefano. Jednak lody zostały przełamane i w wieku 31 lat Puskás ląduje w Madrycie. Ferenc nie grał już pierwszych skrzypiec w zespole, ale ciągle zdobywał ogromną liczbę goli. Jak wiadomo Real stał się wtedy największą potęgą piłkarską w Europie, a także i na świecie. Pancho zapisuje na swoje konto Puchar Mistrzów 1959, choć nie dane mu było zagrać w finale. Po raz pierwszy odbywają się mecze o Puchar Interkontynentalny, który zdobywa Real z Puskásem. A w roku 1960 finał Pucharu Mistrzów z Eintrachtem Frankfurt to już popis naszego bohatera. Zdobywa cztery gole, do tego trzy dokłada Di Stefano i Real kolejny raz triumfuje w Pucharze Mistrzów Europy. Jeszcze w 1966 roku Real zdobywa puchar Mistrzów, a w jego składzie ciągle znajduje się Węgier. Występu w europejskich pucharach zamyka liczbą 39 strzelając 35 goli. Oczywiście posiada na koncie również tytuły mistrza Hiszpanii 1961, 1962, 1963, 1964, 1965. Nie byłby sobą, gdyby nie został królem strzelców La Liga, a dzieje się tak w roku 1960 - 26 goli, 1961 - 27, 1963 - 26, 1964 - 20. Nie mogąc grać w kadrze Węgier przyjmuje obywatelstwo hiszpańskie i w kadrze Hiszpanii jedzie na Mistrzostwa Świata 1962. Barwy Hiszpanii przywdziewa 4 razy, w tym dwa razy trafia do siatki rywali. Karierę zawodniczą zakończył w swoim drugim i ostatnim klubie - Realu Madryt w czerwcu 1966 roku.

Zaczął pałać się trenerką jednak raczej bez większych sukcesów. Trenował między innymi: Hercules Alicante, Real Murcia, Panathinaikos Ateny (przegrana w finale Pucharu Mistrzów 1971 2:0 z Ajaxem), AEK Ateny, Colo Colo Santiago, San Francisco Gales (USA), Vancouver Royals (Kanada), Port Said (Egipt) oraz reprezentacje Arabii Saudyjskiej.

17 listopada 2006 roku przegrał walkę z chorobą i zmarł w szpitalu w Budapeszcie.


Emilio Butragueno (1984 - 1995)


Cytat:
Nazwisko Butragueño każdemu kibicowi Królewskiej drużyny z Madrytu musiało się obić o uszy. Był jednym z największych zawodników w historii madryckiego Realu, a w ostatnich czasach, chyba tylko Raul może mu dorównać sławą i umiejętnościami. A życie El Buitre, czyli po polsku Sępa - było od pierwszych dni życia związane z Realem.

Na świat przyszedł oczywiście w Madrycie 22 lipca 1963 roku , jako drugie dziecko państwa Emilio Butragueño Benavente i Pilar Santos Alvarez. A już następnego dnia pan Emilio Butragueño senior zarejestrował Emilio Butragueño juniora jako socio Realu Madryt. Pierwsze lata spędził pod numerem 7 ulicy Antillon . Tam właśnie razem z ojcem stawiał pierwsze piłkarskie kroczki. Rodzice po przeprowadzce w inną część Madrytu prowadzili sklep perfumeryjny. I wreszcie w 1980 roku zgłosił się do szkółki Realu. Po testach 15 sierpnia został przyjęty ze szczególną pochwałą jednej z legend Królewskich - Luisa Molownego. Następny ważny krok zostaje postawiony 24 kwietnia 1982 - Emilio debiutuje w Castilli Madryt, filii Realu. Mecz ten kończy się zwycięstwem 2:1 nad Oviedo. Mimo osiągnięcia dorosłego wieku warunki fizyczne ciągle nie są najlepszą jego stroną - mierzy 170 centymetrów przy 68 kilogramach, aczkolwiek ta filigranowa sylwetka pozwala mu być świetnym dryblerem.

Wreszcie 4 lutego 1984 roku w meczu w Cadiz zalicza debiut w pierwszym składzie . Zmienia w połowie samego Santillane i... strzela dwa gole! A tym który pozwala mu zadebiutować jest sam wielki Di Stefano. Na boisko wybiega z numerem 14, z którym grał również jego idol, czyli gwiazda... FC Barcelony Johan Cruyff. Dopiero później gra z numerem 7. Gwiazda Buitre rozbłyska na dobre w grudniu, kiedy to Real staje do rewanżu z Anderlechtem Bruksela, który wygrał w Belgii 3:0, w Pucharze UEFA. Strzela trzy bramki, a Real Madryt gromi Belgów 6:1! I tak w 1985 po finale z Videotonem Szekensfehervar Puchar UEFA po raz pierwszy trafia do Madrytu. W następnym roku Królewscy z "La Quinta del Buitre" powtarzają sukces. "La Quinta del Buitre", czyli piątka Sępa to oprócz Butragueño Michel, Manuel Sanchis, Martin Vasquez i Miguel Pardeza. Do Realu trafia również Meksykanin Hugo Sanchez i powstaje jeden z najskuteczniejszych ataków na świecie. Strzelanie bramek Buitre zostawia raczej Sanchezowi, dzięki czemu ten cztery razy zostaje królem strzelców Primera Division. Ale i sam Sęp zdobywa ten tytuł w 1991 roku. Nastają piękne dni dla drużyny z Estadio Santiago Bernabeu, która pięć razy z rzędu zdobywa Mistrzostwo Hiszpanii! A dokładnie w roku 1986, 1987, 1988, 1989, 1990. Również na uwieńczenie kariery w 1995 roku Real z Butragueño wygrywa La Liga. Do tego w 1989 i 1993 triumfuje w Pucharze Hiszpanii. Po 11 latach wspaniałej gry, 15 czerwca 1995 następuje pożegnalny mecz z Romą, zakończony wynikiem 4:0. A koszulka z numerem 7 zostaje przekazana 18 letniemu Raulowi... W lidze, w białych barwach wystapił 341 razy, a także warte odnotowania jest 29 występów w Pucharze Mistrzów i 42 w Pucharze UEFA. Strzelił dla dla Realu 217 goli.

Ale to nie był koniec jego klubowej kariery. Na piłkarską emeryturę udał się do meksykańskiego klubu Atletico Celaya, gdzie rok później dołaczył Michel. Grał tam do 1998 roku.

Osobnym, równie pięknym rozdziałem w piłkarskiej karierze Emilio Butragueño była reprezentacja Hiszpanii. Najpierw pięć razy wystąpił w młodzieżowej reprezentacji zdobywając w 1984 roku młodzieżowe wicemistrzostwo Europy. Zostaje powołany do kadry na Euro'84 we Francji, ale nie wystąpuje ani minuty. 17 października tegoż roku dostaje szanse debiutu w pierwszej reprezentacji Hiszpanii, w meczu przeciwko Walii. Hiszpania wygrywa ten mecz 3:0, a jedną z bramek strzela młody Sęp. 1986 rok to Mistrzostwa Świata w Meksyku, gdzie oczywiście jedzie kadra hiszpańska z 23-letnim wówczas Butragueño. Pierwszy mecz kończy się porażką 0:1 z Brazylią, ale już w następnym meczu Emilio strzela swoją premierową bramkę na mundialu. W 63 sekundzie(!) pokonuje irlandzkiego bramkarza, a Hiszpanie wygrywają 2:1. Zwycięstwo nad Algierią 3:0 jest już tylko formalnością i w 1/8 finału rywalem piłkarzy z półwyspu Iberyjskiego są Duńczycy. Skandynawowie pierwsi strzelają bramkę, a następne już tylko Hiszpanie - a dokładnie pięć... Z tego cztery zapisuje na konto właśnie Butragueño. Meksykańska przygoda Hiszpanów kończy się na ćwierćfinale, gdzie to przegrywają z Belgami po remisie 1:1 i karnych. Mistrzostwa Europy 1988 i mundial we Włoszech w 1990 roku są nieudane dla Buitre jak i całej reprezentacji. Trzy lata później ostatni raz ubiera reprezentacyjną koszulkę. Występował w niej 69 razy, strzelając 29 goli.

Po zawieszeniu butów na kołku przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie studiuje marketing, a także uczy się języka angielskiego. W styczniu 2001 roku wraca do Madrytu i zostaje wicedyrektorem sportowym Realu.



Hugo Sanchez (1985 - 1992)


Cytat:
Hugo Sanchez Marquez przyszedł na świat 11 lipca 1958 roku w Meksyku w mieście o tej samej nazwie. Nie wyróżniał się zbytnio warunkami fizycznymi, mierzył 174 centymetry, a ważył 72 kg. Od najmłodszych lat trenował w klubie UNAM Meksyk, ale swoją przyszłość łączył nie tylko z piłką, gdyż ukończył stomatologię. Ostatecznie postawił jednak na sport i to z niezłym skutkiem. Z UNAM mógł zapisać na swoje konto takie tytuły jak mistrzostwo Meksyku 1977 oraz 1981, a także zwycięstwo w "Lidze Mistrzów" strefy CONCACAF 1981. W międzyczasie próbował także sił w amerykańskim klubie San Diego Sockers.

W 1981 roku pojawiła się okazja wyjazdu do Europy, a dokładnie do hiszpańskiego Atletico Madryt. Adaptacja w nowym klubie trwała dość długo, ale w końcu zaaklimatyzował się. Zaczął strzelać masę goli. W roku 1985 z 19 trafieniami na koncie został królem strzelców Primera Division. Na dokładkę Atletico zdobyło w tym samym roku Puchar Hiszpanii. Gra Meksykanina nie pozostała niezauważona, a wyścig o tego zawodnika wygrał Real Madryt i... nie zawiódł się na nim.

W Realu, zaczęła tworzyć się słynna "La quinta del Buitre" czyli piątka Sępa". Hugo był jej wspaniałym uzupełnieniem, a w zasadzie maszynka do strzelania goli. Real z Sanchezem zdobył pięć razy z rzędu mistrzostwo kraju: 1986, 1987, 1988, 1990. Cztery razy zostaje królem strzelców: 1986 - 22 gole, 1987 - 34!, 1988 - 29, 1990 - 38!!! Był na półwyspie Iberyjskim uwielbiany, także za radość po strzelonych bramkach, gdyż robił wtedy fikołki, które jak sam mówił pokazała mu siostra. A same bramki tez były piękne, jako że uważany był za mistrza przewrotek. I tu też duży wpływa miała jego siostra, ponieważ czasami trenował z nią, a była ona gimnastyczką, reprezentantką Meksyku na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu, gdzie startował również Hugo, ale o występach w reprezentacji później. Nie udało mu się zdobyć najważniejszego europejskiego pucharu - Pucharu Mistrzów. Najbliżej tego Real był w 1988, kiedy to po wyeliminowaniu Napoli z Maradoną, nastąpiła pechowa przegrana z PSV Eindhoven, a w zasadzie dwa remisy 1:1 i 0:0, w półfinale. Po siedmiu latach owocnej gry, w których strzelił 162 gole(!) - co daje fenomenalną średnią, jaką mało który napastnik może się obecnie pochwalić, ponad 23 bramki na sezon - postanawia odejść.

Wraca do Meksyku do America Meksyk i zdobywa z nią kolejny tytuł w tamtejszym turnieju mistrzów strefy CONCACAF. Po roku wraca jeszcze do Madrytu, ale do Rayo Vallecano. Tym razem sezon koczy z 16 bramkami na koncie. Może nie jest to dużo, ale przecież w 1994 roku Hugo Sanchez liczy 36 lat! Później jeszcze tuła się po kilku klubach: Atlante Meksyk, Stahl Linz z Austrii, Dallas Burn, a ostatnim jego klubem jest Atletico Celaya. 29 maja 1997 roku Real Madryt organizuje dla niego pożegnalny mecz przeciwko paryskiemu PSG.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kariera reprezentacyjna. Debiutuje 23 października 1976 roku, a ostatni występ zalicza na Mistrzostwach Świata 19 czerwca 1994. Zagrał we wszystkich większych turniejach, w których uczestniczył Meksyk, a jak wiadomo w 1978 Meksyk, na tamtych mistrzostwach z młodych Sanchezem w składzie przegrał z Polską 3:1. W 1992 jako gość na Copa America Meksyk zajmuje drugie miejsce po porażce z Argentyną w finale. Liczbę występów w kadrze zamyka na 58 i 30 strzelonych bramek. Po zakończeniu kariery zawodniczej zostaje komentatorem sportowym. Jednak jak sam mówi, prawdopodobnie wróci niedługo jeszcze bliżej do piłki.


Piłkarze występujący w obu klubach


Kod:
 Alfonso Albéniz (Barça to Madrid) (1902)
 Luciano Lizarraga (Madrid to Barça) (1905)
 Charles Wallace (Barça to Madrid) (1906)
 José Quirante (Barça to Madrid) (1906)
 Alfonso Albéniz (Barça to Madrid) (1911)
 Arsenio Comamala (Barça to Madrid) (1911)
 Walter Rozitsky (Barça to Madrid) (1913)
 Ricardo Zamora (Barça to Espanyol to Madrid) (1930)
 Josep Samitier (Barça to Madrid) (1932)
 Hilario Juan Marrero Pérez (Madrid to Valencia to Barça) (1939)
 Alfonso Navarro (Barça to Madrid) (1950)
 Justo Tejada (Barça to Madrid) (1961)
 Jesús María Pereda (Madrid to Real Valladolid to Sevilla to Barça) (1961)
 Evaristo de Macedo (Barça to Madrid) (1962)
 Fernand Goyvaerts (Barça to Madrid) (1965)
 Lucien Muller (Madrid to Barça) (1965)
 Lorenzo Amador (Madrid to Hércules CF to Barça) (1980)
 Bernd Schuster (Barça to Madrid) (1988)
 Luis Milla (Barça to Madrid) (1990)
 Gheorghe Hagi (Madrid to Brescia to Barça) (1994)
 Fernando ”Nando” Muñoz (Barça to Madrid) (1992)
 Julen Lopetegui (Madrid to CD Logroñés to Barça) (1994)
 Michael Laudrup (Barça to Madrid) (1994)
 Robert Prosinečki (Madrid to Real Oviedo to Barça) (1995)
 Miquel Soler (Barça to Sevilla to Madrid) (1995)
 Luis Enrique (Madrid to Barça) (1996)
 Daniel García Lara (Madrid to Real Mallorca to Barça) (1999)
 Luís Figo (Barça to Madrid) (2000)
 Albert Celades (Barça to Celta Vigo to Madrid) (2000)
 Alfonso Pérez (Madrid to Real Betis to Barça) (2000)
 Ronaldo (Barça to Internazionale to Madrid) (2002)
 Samuel Eto'o (Madrid to Real Mallorca to Barça) (2004)
 Javier Saviola (Barça to Madrid) (2007)



EL CLASICO W LICZBACH
Cytat:

Mecze ligowe
Real Madrid wins: 68
FC Barcelona wins: 63
Draws: 31
Real Madrid goals: 259
FC Barcelona goals: 252
Total matches: 162


Copa del Rey
Real Madrid wins: 10
FC Barcelona wins: 14
Draws: 5
Real Madrid goals: 56
FC Barcelona goals: 59
Total matches: 29


Puchar Ligi
Real Madrid wins: 0
FC Barcelona wins: 2
Draws: 4
Real Madrid goals: 8
FC Barcelona goals: 13
Total matches: 6


Superpuchar Hiszpanii
Real Madrid wins: 5
FC Barcelona wins: 3
Draws: 2
Real Madrid goals: 21
FC Barcelona goals: 13
Total matches: 10


Liga Mistrzów
Real Madrid wins: 3
FC Barcelona wins: 2
Draws: 3
Real Madrid goals: 13
FC Barcelona goals: 10
Total matches: 8


__________

OGÓŁEM
Real Madrid wins: 86
FC Barcelona wins: 84
Draws: 45
Real Madrid goals: 354
FC Barcelona goals: 347
Total matches: 215



STRZELCY W EL CLASICO

Cytat:
1. Alfredo di Stéfano 18
2. Raúl 15
3. César 14
3. Francisco Gento 14
3. Ferenc Puskás 14
6. Lionel Messi 13
7. Santillana 12
8. Hugo Sánchez 10
8. Juanito 10
10. Estanislao Basora 9
10. Josep Samitier 9




___

OBECNY SEZON

TABELA:



STRZELCY:



STATYSTYKI PIŁKARZY REALU:



MECZE REALU:



OSTATNIE MECZE BARCY Z REALEM:



___ ___ ___

SĘDZIA:


David Fernandez Borbalán
Urodzony: 30.05.1973
Debiut w PD: 12.09.2004
W tym sezonie sędziował 13 spotkań:




___ ___ ___

BONUSY


- How do you see the glass?
Half full – We depend on ourselves
Half empty — Madrid can go to +9
Pep: “Well, the only thing I see in the glass is that we have to win against Rayo and Levante.”



Getafe 1-0 One has to Have Faith
Villa: “After this disaster one can only say four words … WIN IN THE BERNABEU.”






___ ___ ___


TRANSMISJA W POLSKIEJ TV:
oraz
21.40

RETRANSMISJE:



Cytat:
Źródła:
http://www.realmadrid.com
http://www.realmadrid.pl
http://www.totalbarca.com
http://en.wikipedia.org/
http://www.soccerway.com/
http://http://www.transfermarkt.de/en/
http://www.lfp.es/
http://canalplus.pl/

Ostatnio zmieniony przez kuryl 2011-12-11, 12:44, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 22 piw(a):
Boraś, oweno, trampki, Tomash, stynka, lobo, Mentor, kieła, Yagi, Kendzior, Glowacz1975, Cartmann, kuty, Boberek, quatro, andrew, Hanki, grintx, Pietro, Bushmenka, mystique e, Nitro
chaos 
syn ulicy


Wiek: 33
Dołączył: 30 Gru 2009
Piwa: 1160/901
Skąd: miasto hau hau
Wysłany: 2011-12-01, 17:27  


Odwołując się do ostatnich postów o naszym ustawieniu, które zostały napisane temacie meczowym Barca-Rayo...

Czy to bedzie 3-5-2 czy 3-4-3, takie gdybanie odbywa się na planszach przed meczem. Owszem możemy zacząć jednym z tych, ale wraz z wydarzeniami meczu to wszystko się ciągle zmienia.

Dla mnie najistotniejsze byłoby zagrać 4 w obronie i Messiego przesunąć do skrzydła, a Villę na środek. W środku może być Xavi+Iniesta lub Xavi-Fabregas. Koniecznie klasyczny DM: albo Busi, który w formie na tej pozycji wymiatał, lub Masche, które jest imo w lepszej formie niż Busquets na tę chwilę.

Nie byłoby to zgodne z koncepcją rozwoju naszego stylu, a właściwie byłby to powrót do sytuacji sprzed 3 lat, ale obecnie mogłoby to zdać egzamin.
Trudno też przewidzieć, co przygotuje Mouł, ale chyba można śmiało stawiać na epickie kontry i destrukcję za wszelką cenę. Zauważyłem, że w tym sezonie gorzej wyprowadzamy piłkę pod pressingiem na własnej połowie. Tutaj musimy wrócić do starych, dobrych trójkątów, bo nawet średnie drużyny z La Liga potrafiły nas zmusić do strat przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Pogorszenie w tym elemencie znów sprowadza się wg mnie do roszad w pozycjach. Busi jako DM zawsze świetnie pomagał w wyjściu z piłką, schodząc do środka, i przy szeroko ustawionych bocznych obrońcach oraz Xavi czy Iniestą przed sobą, wychodziło to skutecznie i efektownie. Rzadko również obserwujemy wyjścia Pique przy rozegraniu w tym sezonie. Powody to zapewne jego stosunkowo rzadkie występy i przejście na 3-4-3. Pamiętam, że to było coś, na co narzekał mikaelus w zeszłym sezonie, mnie natomiast się to podobało. Nie wiem, czy to dobra opcja na Real, bo wtedy zostaje korytarz na bolt kontry. Pep wie lepiej.

Generalnie, to najbardziej zagadkowe i kluczowe GD dla mnie od czasów 2-6.
_________________
Załaduj wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
wakabayashi 


Wiek: 32
Dołączył: 30 Lip 2009
Piwa: 435/572
Wysłany: 2011-12-01, 18:08  


tu sie zgadzam z chaosem, z busim o wiele latwioej sie nam zawsze wyprowadza pilke. jak keita jets na dm'ie to jest zajebista opcja jelsi chodzi o destrukcje, ale zanika chemia pomiedzy formacja obrony i pomocy. co jak co, ale busquets jest najlepszym lacfznikiem, ktory to wszystko w sposob spektakularny uplynnia. mam tylko nadzieje, ze te ostatnie czestsze odstawianie go od skladu nie wplynie na jego forme, ktora bylaby kluczowa w systemi 4-3-3, a tak chuj wie co bedzie.

jak zagramy 3 obroncami te szeroko rozstawieni ronaldo z di maria podziurawia az milo obrone. wystarczylo spojrzec na mecz z rayo i jak oni atakowali i nasi nie nadazali z asekuracja to jkak ta trojka zaczela rozciagac sie po calej szerokosci boiska to zajebiscie duze dziury w obronie sie robily.

generalnie jak zawsze bez opaw podchodzilem do meczow z realem, to teraz z obawami, ale nie ze wzgledu na nich, a ze wzgldu na uparcie guardioli, ktory moze sie odwazyc na ustawienie z 3 obroncami na real i w imie wielkich jaj moze niestety umoczyc. zatem stare 4-3-3 i gra gitara.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
zyly 


Wiek: 26
Dołączył: 17 Lut 2007
Piwa: 233/216
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-01, 19:02  


Mi się wydaje, że Guardiola zaskoczy nas wszystkich łącznie z moł. I będzie, jak to pięknie ujął po zeszłorocznym kwietniowym GD baixinho, gwałt taktyczny. Wierzę, że Pep ma pomysł na ten mecz i nie będzie sytuacji, że piłkarze nie wiedzą co i gdzie grać, jak to już bywało. To zbyt wielki i zbyt ważny mecz

Ja osobiście również wolę klasyczne 4-3-3. Z Busquetsem, Xavim i Iniestą w pomocy oraz Villą, Alexisem i Messim w napadzie. I ja tak bym to widział. A w obronie mimo wszystko Pique z Puyolem.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
gregori 


Wiek: 43
Dołączył: 18 Sty 2006
Piwa: 361/73
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-12-01, 19:04  


Na pewno tym razem to Real jest faworytem, graja u siebie, sa w lepszej formie, a do tego remis im wystarcza. Gra z 3 obroncami to chyba jakis kawal, Valencia zrobila miazge z takiego ustawienia, a Real jeszcze lepiej atakuje skrzydłami. Moga rozegrac akcje bramkowa w ciagu kilku sekund, dlatego uwazna gra w obronie jest kluczowa.

Nie ma co dawac rad Guardioli, to juz szosty mecz z Realem w ciagu ostatnich 8 miesiecy. Jesli slabo ustawi zespol na ten mecz, to wystawi sobie nienajlepsze swiadectwo. Pamietam, ze po finale CdR, w pierwszym polfinale LM Alves dostal zakaz przekraczania srodkowej linii. Grali oczywiscie 4 w obronie. Od razu skonczyly sie blyskawiczne ataki Realu.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
noir_desir 

Wiek: 29
Dołączył: 13 Sie 2011
Piwa: 147/203
Wysłany: 2011-12-01, 19:34  


Ale ta forma Madrytu to też jest dość mityczna rzekłbym. Wygrywają ok, ale kogo mocnego oni pokonali (przekonująco)? Jeno Valencia, a i tak ostatnia akcja mogła ich pogrążyć. Atletico, które nie wygrało z nimi od chyba 12 lat? Lyon w gigantycznym kryzysie? Szkoda, że pewnie Muła usatysfakcjonuje remis, wiadomo, że przy próbie gry ofensywnej mierdek byłoby łatwiej...

W ogóle ciekawa jest ich sytuacja kadrowa. Wobec niewiadomej jaką jest Carvalho Pepe prawie na pewno zagra na środku. Ale kto będzie jego partnerem? Arbeloa ostatnio nie trenuje, a Lass jest Mułowi do tego superpro trivote potrzebny.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Jerry P 
Guti maricon!


Wiek: 34
Dołączył: 27 Sie 2010
Piwa: 272/698
Skąd: Wroclaw/Chocianow
Wysłany: 2011-12-01, 19:50  


nie pierdol noir
real jest w wielkiej formie i nie ma co sie oszukiwac.

Cytat:
Mi się wydaje, że Guardiola zaskoczy nas wszystkich łącznie z moł. I będzie, jak to pięknie ujął po zeszłorocznym kwietniowym GD baixinho, gwałt taktyczny.


zeby sie sam nie zgwalcil 3-4-3. zreszta wystawianie Alvesa w pomocy czy ataku jeszcze nigdy nie przynioslo zadnego skutku, no chyba ze negatywny.

Cytat:
Nie ma co dawac rad Guardioli, to juz szosty mecz z Realem w ciagu ostatnich 8 miesiecy. Jesli slabo ustawi zespol na ten mecz, to wystawi sobie nienajlepsze swiadectwo.

dokladnie. Mou z meczu na mecz gra coraz lepiej, widac to bylo w maju i powiedzmy sobie szczerze w zadnym meczu zadnego gwaltu nie bylo. czemu mialby on nastapic wtedy gdy real jest w najlepszej formie od lata, podbudowany cdr i 1/2lm + lider z 6punktami a my w najwiekszej dupie od kiedy przejal nas Pep? tak mozna to tlumaczyc jako element zaskoczenia, ale tak to se mierdy moga tlumaczyc nie my. do tego oni maja mega motywacje po tylu latach wpierdolow
_________________
durczok
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Mentor 


Wiek: 31
Dołączył: 20 Sty 2006
Piwa: 706/1502
Skąd: Lublin
Wysłany: 2011-12-01, 19:54  


Szczerze nie rozumiem wpisów typu:

chaos napisał/a:
Trudno też przewidzieć, co przygotuje Mouł, ale chyba można śmiało stawiać na epickie kontry i destrukcję za wszelką cenę.

noir_desir napisał/a:
Szkoda, że pewnie Muła usatysfakcjonuje remis...


Ja tam jestem przekonany, że Real zagra tak jak gra cały czas w tym sezonie. Nie będzie żadnej wyjątkowej MOUrarki tylko ich zwykła, maksymalnie bezpośrednia gra. Tak się niestety składa, że ich styl gry jest wprost stworzony do gry przeciwko Barcelonie także przepraszam bardzo, ale Jose musiałby chyba być jakiś niepełnosprytny, aby coś zmieniać bo cules będą mu coś wytykać (choć autentycznie nie wiem co mielibyśmy Realowi wytykać - wszak Barcelona nie ma monopolu na jedyny słuszny, godny podziwu styl gry).

Real będzie atakował, na pewno nie wariacko bo nie ma potrzeby zważywszy na to, że najlepiej czują się w kontrach a zdecydowanie gorzej w ataku pozycyjnym, ale przecież i tak to Barcelona będzie miała piłkę częściej a więc sami niejako uwolnimy Real od tego ciężaru i tak na dobrą sprawę to każdy będzie grał swoje. Pytanie tylko kto zagra lepiej to swoje.

Nasze ustawienia i zestawienia to trochę burdel w tym sezonie IMO. Zmiany taktyki i rotacje mogą nie do końca pozytywnie wpływać na ustabilizowanie formy na dobrym poziomie. Poza tym sam nie wiem kto powinien zagrać na środku obrony a kto na DM-ie. Chciałbym 'zwyczajne' 4-3-3, może z Villą na środku i Leo na prawej choć to akurat podczas spotkania łatwo przestawić jakby nie szło.

Puyol, Pique, Busquets, Mascherano - nie znajdziemy miejsca dla każdego, jeden musi rozpocząć na ławce choć może się okazać, że zagra tylko dwóch :] Puyol ma grać bo z nim przynajmniej nie przegrywamy %) Kto uzupełni stawkę? Nie wiem.

Xavi z Iniestą muszą grać. Dodając do tego DM-a pozostaje niewiele wolnych slotów. Alves i Abidal to też raczej pewne opcje także pozostaje jedno miejsce obok Villi i Messiego. No chyba, że David ławka :P

Pep miał kiedy zebrać doświadczenie, nie może spierdolić takiego meczu. Liczę na to, że zagramy jednak ostrożnie bo te kontry, które niektórzy uważają chyba za śmieszne, ja uważam za groźne.

Przypomniałem sobie jeszcze, że Pique chyba wciąż może zostać zawieszony :> Mielibyśmy jeden 'problem' z głowy :hmmm:

Nie wiem czego się po nas spodziewać. Moim zdaniem gramy słabo i tyle a wyniki na CN jedynie zamazują obraz.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
JeLeN 
Przyjaciel Forum


Dołączył: 18 Gru 2008
Piwa: 27/131
Skąd: z małejpolski
Wysłany: 2011-12-01, 21:09  


Mnie sie wydaje ze moze byc taka opcja ze Messi zagra na prawym skrzydle a Villa lub ktos inny na szpicy, bodaj w ostanim meczu było przez jakiś czas takie ustawienie ze Villa czail sie na srodku ataku na gola:)
_________________
23.08.2012 FC Barcelona - Real Madryt 3:2
"Z innymi zawodnikami nie byłbym mistrzem. Oni z innym trenerem, tak." Josep Guardiola
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Mroczny Rycerz 
Superbohater


Wiek: 32
Dołączył: 26 Sty 2009
Piwa: 459/358
Skąd: Piła/Poznań
Wysłany: 2011-12-01, 21:36  


Mentor napisał/a:
Przypomniałem sobie jeszcze, że Pique chyba wciąż może zostać zawieszony :> Mielibyśmy jeden 'problem' z głowy :hmmm:


nie może, bo w protokole sędziowskim po meczu arbiter nie odnotował tej sytuacji jako 'wymuszenie kartki' (co jest dość dziwne swoją drogą, bo ewidentnie wymuszenie było). w takiej sytuacji Piqus bedzie pauzował tylko w najblizszym meczu z Levante.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
wakabayashi 


Wiek: 32
Dołączył: 30 Lip 2009
Piwa: 435/572
Wysłany: 2011-12-01, 21:40  


W meczu z Valencia przez minimum polowe czasu to Valencia byla lepsza, w meczu z Atletico widzialem tylko pierwsza polowe i Real nie mial zupelnie pomyslu na przeforsowanie Atletico grajacego w dziesiatke, jedyne zagrozenia powstawaly po przejebanie precyzyjnych zagraniach xabiego alonso - chwala bogu, ze nie zagra przeciw sportingowi, bo tylko on umial w gaszczu atletico zagrac dokladna pilke.

takze slowa not_deseira nioe sa znowu takim pierdoleniem, bo forma realu naprawde jest wyolbrzymiona. graja dobrze i wygrywaja, ale nie przesadzalbym z ta wielka forma, ktora kreuja madryckie media. bo w tv az tak mega kozacko to nie wyglada :)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
gelex 
CatMorderca


Wiek: 37
Dołączył: 02 Wrz 2009
Piwa: 577/336
Skąd: z krainy dreszczowów
Wysłany: 2011-12-02, 08:40  


ale to GD

wszystko co było do tej pory nie ma znaczenia... to jak grał Real, czy to jak graliśmy my. Na Klasyk wychodzi się jak na pierwszy i ostatni mecz w sezonie... najważniejszy mecz.

Do tej pory Guardiola na ten okres potrafił budować formę. Wraca Alexis, Cesc, Iniesta. Wszyscy głodni gry i krwi i mam nadzieję, że będzie to naszym największym atutem.

I podobnie jak Mentor nie bardzo wierzę w to, że Real mógłby zagrać na remis - nie ci piłkarze i pewnie nie w tej sytuacji, kiedy za sobą mają ścieżkę wypalonej do goła ziemi.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=HiB7Be0wNsg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
zyly 


Wiek: 26
Dołączył: 17 Lut 2007
Piwa: 233/216
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-02, 10:07  


Kur.. jeszcze dojdzie do tego, że po meczu będziemy pytać kolegów z fioletowej gdzie ta manita :lol:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
Schumack
danji 

Wiek: 34
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 244/80
Skąd: Bydgoszcz/Warszawa
Wysłany: 2011-12-02, 10:49  


Niby fajnie, ze mamy kilka opcji co do wyjściowej jedenastki i ustawienia, ale kto wie czy paradoksalnie nie to jest naszą główną słabością w tym sezonie.

Wytypowanie składu jaki deleguje od pierwszej minuty Pep chyba jeszcze nigdy nie było dla mnie tak trudne. Ta ilość wariantów mnie wrecz przeraża bo przekombinować przecież nie jest trudno. Ciesko mi nawet podac jakiego skladu ja bym oczekwiał, jedno jest dla mnie chyba tylko oczywiste - zagrać ustawieniem z czwórką obroncow. Tutaj na ławce pozostawiłbym Abidala. Puyol jest stworzony do takich spotkań, a Maske zasługuje by wyjść w pierwszym składzie. Poza obroną pewniakami do gry sa Busi, Xavi, Iniesta i Messi. No i zostają 3 miejsca, a chętnych dwa razy tyle. Wróżenie z fusów...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Boraś 
Disco Commando



Wiek: 46
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 2580/1200
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2011-12-03, 22:43  








_________________
Wojownicy Wódy
2012: Gdańsk, Gdynia
2013: Gdańsk, Gdynia
2014: Sopot, Gdynia, Sopot, Warszawa x2, Gdynia, Olsztyn, Gdańsk
2015: Gdynia, Łódź, Sopot, Gdynia, Łódź, Olsztyn, Gdynia, Sopot
2016: Gdańsk, Wrocław, Gdynia, Olsztyn, Gdynia
2017: Gdańsk, Sopot, Gdańsk, Łeba, Warszawa, Sopot, Gdynia
2018: Gdańsk, Sopot, Gdańsk
2019: Gdańsk, ..........
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 1 piw(a):
Boberek
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Mobile and Web Analytics