Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Al loro, que no estamos tan mal!
Joan Laporta
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Przystanek praca
Autor Wiadomość
mroo 


Wiek: 37
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 745/725
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-01-17, 15:27  


jeśli firma w której pracujecie będzie poszukiwała kiedyś agencji reklamowej to proszę o zgłoszenie się do mnie :)

www.funktional.pl

BTL i ATL (chociaz z TV to jak na razie montowaliśmy tylko z istniejących materiałów ;) )
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
barcazaurus 


Dołączył: 20 Kwi 2011
Piwa: 53/29
Wysłany: 2014-05-09, 21:36  


w 2011 roku zacząłem pracę na blaugrana.pl - kasiory z tego rzecz jasna nie było, jednak przygotowywałem się wtedy do matury i uznałem, że lepiej będzie jeśli potłumaczę trochę newsów niż gdybym miał siedzieć na fakultetach z angielskiego. matura poszła całkiem nieźle, nie tylko z języka zresztą. ja natomiast na BO poznałem masę ogromnie inspirujących osób, od których nauczyłem się niekiedy bardzo dużo i z którymi najpewniej będę utrzymywał kontakt jeszcze bardzo długo.

no to jeśli już matura, to pewnie studia... nieco inaczej było w moim przypadku, bo zanim jeszcze przystąpiłem do egzaminu dojrzałości przeszedłem inny, zupełnie niezwiązany z tradycyjną edukacją. w wieku 17 lat postawiłem na rodzinę i podzieliłem się ze światem swoimi fantastycznymi genami. zostałem ojcem stasia (swoją drogą nie wiem, czy będzie z niego dobry cule: wraz z upływem lat wciąż woli być tatą niż messim).

wracając: po maturze podejmowałem się wielu prac - najpierw zatrudniłem się jako ochroniarz w castoramie. były tam do wyboru dwa stanowiska: przy kasach (dniówka od 10 do 18), gdzie chociaż można było popatrzeć na ludzi (niekiedy trafiały się naprawdę ciekawe egzemplarze) i na magazynie, gdzie atrakcji nie przewidziano. ja oczywiście trafiłem na magazyn, gdzie jebałem po 14 godzin dziennie. dodatkowo pracę dostałem tam w lipcu, w którym upały męczyły niemiłosiernie, a jak wiadomo ochroniarz zobowiązany jest do noszenia czarnego stroju... nie było lekko, ale na szczęście problem rozwiązał się dość szybko - na początku sierpnia pracodawca (kawał skurwiela - swoją drogą) nie zgodził się przydzielić mi urlopu na czas przystanku woodstock i zostałem zmuszony do zerwania umowy.

potem, dość przypadkowo, trafiłem na jeden dzień do zakładu pogrzebowego (oczywiście do pracy). jakież było moje zdziwienie, kiedy pan powiedział do mnie: jedziemy na prota (dla niezorientowanych - club protector, w skrócie prot, to była kiedyś bardzo popularna głogowska dyskoteka). okazało się, że w żargonie grabarzy prot oznacza prosektorium, co ogromnie mnie zaskoczyło, bo spodziewałem się raczej kopania dołów niż wpychania buta na nogę 120 kilogramowego trupa. cóż, zapłacili z góry (cała stówa za dzień) więc nie było jak się wykręcić. wraz z elegancko udekorowanym nieboszczykiem pojechaliśmy na cmentarz, gdzie odbył się pogrzeb, a ja byłem jednym z niosących trumnę. 120kg + waga trumny to dość sporo. dodajcie do tego księdza idącego żółwim tempem. moje mięśnie do dzisiaj pamiętają ten wysiłek. reasumując: od kolegów z pracy nauczyłem się dystansu do śmierci, pracowałem tam z facetami o ogromnym poczuciu humoru.

potem faktycznie poszedłem na studia, ale niestety wytrzymałem tylko... półtorej godziny. okazało się, że automatyka i robotyka nie jest moim powołaniem i na szczęście dość szybko to do mnie dotarło i nie zmarnowałem na uczelni zbyt wiele czasu. indeks na pamiątkę zachowałem rzecz jasna.

na miesiąc przed rozpoczęciem i zakończeniem swojej przygody ze studiami dostałem pierwszą pracę na pełen etat i trafiłem dość niefortunnie, bo na posadę konserwatora. złota rączka ze mnie żadna, raczej powiedziałbym, że mam dwie lewe ręce. znajomości sprawiły jednak, że dostałem posadę na cały rok, a że była to praca w miejskim ośrodku pomocy społecznej, w państwówce, to na zarobki nie mogłem narzekać (biorąc oczywiście pod uwagę, że to pierwsza praca i to, że miałem wtedy 18 lat). trafiłem do oddziału dla dzieci specjalnej troski, gdzie oprócz mnie pracowało jeszcze 35 kobiet. dzięki temu dowiedziałem się jak bardzo popierdolona atmosfera może panować w pracy oraz jak wielce fałszywe mogą być w stosunku do siebie baby zamykane na 8 godzin w jednym budynku. oprócz kilku przydatnych umiejętności, takich jak malowanie, szpachlowanie, czy naprawianie różnego rodzaju sprzętu (wszystko na absolutnym spontanie!!!) nauczyłem się empatii - zauważyłem jak bardzo utrudnione życie mają rodziny takich dzieci i dotarło do mnie, że moje wcześniejsze tłumaczenia niektórych niepowodzeń przedwczesnym ojcostwem są tylko bzdurnym pierdoleniem. ten rok był dla mnie udany również ze względu na fakt, że nigdy wcześniej nie czytałem tylu książek, co wtedy w pracy.

po roku pompowania kółek w wózkach i dokręcaniu śrubek nie zaakceptowałem oferty przedłużenia umowy i udałem się na zasłużony odpoczynek. kilkumiesięczny okres bezrobocia okazał się jednak najciekawszym okresem w moim dotychczasowym życiu. we wrześniu ubiegłego roku założyłem klub tenisa stołowego. wystartowaliśmy z dwoma drużynami, obie zajęły miejsca w dolnych częściach tabeli odpowiednio 4 i 5 ligi regionu legnickiego, ale jak na pierwszy rok i tak jesteśmy zadowoleni, bo sprawiliśmy kilka niespodzianek :zolwik2: . nauczyło mnie to pracy w grupie oraz przybliżyło trochę to, jak funkcjonują te najmniejsze publiczne jednostki, takie jak nasz klub.

na tym oczywiście nie skończyły się moje aktywności. w listopadzie wpadłem na pomysł, żeby zorganizować w swojej gminie bieg i postanowiłem tę ideę zrealizować. w tym celu skontaktowałem się z panem jurkiem górskim. i w tym momencie pauza, bo pewnie żaden z was nie wie, kim jest ten człowiek. odsyłam do artykułu: http://www.maratoninspira...je/jerzy-gorski - ja powiem tylko, że jest to chyba najbardziej niesamowita osoba, jaką w życiu poznałem. wracając - niestety biegu w grębocicach nie udało się zorganizować wraz z panem jurkiem, ale nasza znajomość przetrwała i w ze względu na szacunek jakim go darzę zaproponowałem swoją pomoc przy crossie straceńców (o którym więcej mogliście przeczytać w temacie bieganie). pomoc przy prowadzeniu fanpagu przerodziła się w kilka innych obowiązków przy tym biegu, z których, nieskromnie mówiąc, wywiązałem się znakomicie i w przyszłorocznej edycji będę pełnił już nieco bardziej odpowiedzialną rolę.

cross odbył się 26 kwietnia, a tydzień później, 3 maja, zadebiutowałem jako współorganizator i inicjator własnych, biegowych zawodów. pogoda była nieco zjebana, ale frekwencja i tak dopisała. mnóstwo osób przyszło z dzieciakami, a mi na serduszku robiło się naprawdę miło, kiedy w dniu imprezy osoby, których wcześniej nie widziałem na biegowych ścieżkach pytały mnie o początku z bieganiem i lajkowały biegowe fanpejdże. ponadto podczas imprezy zbierane były pieniądze dla jednego z podopiecznych domu opieki, w którym wcześniej pracowałem, co już całkiem sprawiło, że obecnie stając przed lustrem widzę zadowolonego z siebie skurwysyna.

pomiędzy organizowaniem biegów i prezesowaniem klubowi tenisa stołowego dorabiałem sobie w firmie ojca jeżdżąc do NRD i próbując swoich sił w handlu - i pomimo kilku owocnych transakcji wiem, że nie jest to coś, co chciałbym w życiu robić.

jeszcze kiedyś natomiast w jednej z książek znalazłem pomysł, żeby sprzedawać krówki. kupiłem więc dwa kilogramy tych cukierków i stopem popędziłem na wrocławski rynek, gdzie wbiłem się na uniwersytet i bajerując piękne polskie studentki w 4h zarobiłem 150 złotych. oprócz tych cukierków kupiłem też białe torebeczki, poprosiłem swoją byłą, żeby narysowała na nich krowę i napisała, że to krówka z duszą. cukierki sprzedawałem na sztuki, a mój rekord to 15 złotych za jednego cukierka, oczywiście otoczonego odpowiednią bajerom. zorganizowałem kilka takich akcji i w sumie mi się to spodobało, dlatego zacząłem poważnie myśleć o pracy jako sprzedawca.

wtem los zesłał mi, a tak przynajmniej mi się wtedy wydawało, wybawienie, bo podczas jednej ze stopowych podróży, z głogowa do zielonej góry, podwoził mnie prezes jednego z największych banków w polsce (swoją drogą RS6 ma naprawdę niebywałe przyspieszenie, szczególnie porównując do clio, którym obecnie jeżdżę). opowiedziałem panu prezesowi swoją historię, a ten zaproponował mi pomoc i kazał odezwać się na maila... niestety los zrobił mnie w chuja, bo pomimo wymiany uprzejmości i obietnic spotkania w najbliższym możliwym terminie, kontakt z prezesem się urwał.

myśląc, że świat odwrócił się do mnie plecami jechałem na początku kwietnia na koncert braci figo fagot do wrocławia. w lubinie wsiadłem do najnowszego forda focusa, który okazał się jechać do samiuśkiego wrocka. znów miałem szczęście - trafiłem na kierownika regionalnego jednej z firm zajmujących się dochodzeniem roszczeń, w samochodzie przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną i nawet umówiłem się na pierwsze szkolenie.

obecnie pracuję właśnie w tej firmie, po pierwszym tygodniu mam podpisanych już kilka umów i jestem zajebiście zmotywowany, żeby rozwijać się w tym kierunku, pomagać w ten sposób ludziom i dalej podbijać świat. dlatego culesy, gdyby któryś z was kiedyś, nie daj boże, miał wypadek i chciałby jakiejś porady w walce z ubezpieczycielem, to myślę, że wraz z nabywanym doświadczeniem będę w stanie wam pomóc, a jeśli nie, to odeślę was do swojego odpowiednika działającego w waszym regionie. ponadto wraz ze zmianą interpretacji przepisów od ubiegłego roku o nowe świadczenia mogą starać się osoby, które straciły bliskich w wypadkach komunikacyjnych w latach 97-08, wiec jeśli przyjdzie wam do głowy taki przypadek z tych lat, to śmiało dawajcie znać.

(a w międzyczasie wypiłem sporo wódki)

(edyt: a jak jutro wieczorem nie będzie dziesięciu piw, to usuwam ten wpis :lol: )
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 27 piw(a):
Pietro, Grani, Boberek, grintx, Marlowe, Jerry P, Boraś, Kendzior, arribas, valdeq, chaos, Mentor, Mashi, Steve, trent, jordan20, suntos, mikaelus, Dodo, memphis, Kuba, Cartmann, zyly, jasiu, yeste, soppa, barcalover
gelex 
CatMorderca


Wiek: 37
Dołączył: 02 Wrz 2009
Piwa: 577/336
Skąd: z krainy dreszczowów
Wysłany: 2014-05-10, 18:49  


skoro temat został odświeżony, pal licho w jaki sposób, pozwolę sobie napisać kilka słów...

Drodzy moi... otwórzcie oczy... róbcie wszystko co w Waszej mocy, by wyrwać się ze schematu pracy na etacie....

edyta:

mroo - bardzo fajna oferta. Zakładam, że ogarniesz facebookową kampanię... jakoś się pewnie zgłoszę do Ciebie.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=HiB7Be0wNsg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
mroo 


Wiek: 37
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 745/725
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-05-13, 14:03  


gelex, dzięki
ogarniamy też FB (łącznie z aplikacjami)

ale tymczasem ogłoszenie z innej bajki, czy firma któregoś z Was/w której pracujecie, byłaby zainteresowana sponsoringiem na bandach podczas MS w siatkówce w Polsce?

ekspozycji na pewno będzie w chuj a mam dobrą cenę, wyjaśnię wszystko na prv jeśli ktoś byłby zainteresowany
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
dziki 
Krakus!


Wiek: 30
Dołączył: 01 Lut 2006
Piwa: 398/172
Skąd: Stamtąd.
Wysłany: 2014-05-13, 19:39  


daj znać jaka cena, mogę podpytać u siebie ;-)
_________________
Life is short. Wear your passion!
Dorośli to przeterminowane dzieci;-)
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
gelex 
CatMorderca


Wiek: 37
Dołączył: 02 Wrz 2009
Piwa: 577/336
Skąd: z krainy dreszczowów
Wysłany: 2014-05-13, 21:02  


Dawaj znać mroo.

Chętnie przytulę też konkretną pulę biletów...
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=HiB7Be0wNsg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
peeryl 

Dołączyła: 01 Mar 2019
Wysłany: 2019-04-17, 09:01  Odp


Co, po 2014 cules przestali pracowa? :hmmm: ? ;)
Ja w nieco innym kontek?cie - ci?gle s?yszy si?, ?e bezrobocie spada a pracodawcy narzekaj?, ?e nie ma komu robi?. Szkoda ?e media nie wspominaj? o zarobkach, jakie si? oferuje.
Znalezienie czego? rozs?dnie powy?ej minimalnej graniczy z cudem. Ja np. jestem po marketingu i reklamie, a zosta?am handlowcem w https://www.hak.com.pl/hak/ - a to bardzo r??ne rzeczy. Wyp?ata zale?y od prowizji, czyli nie tylko ode mnie. Dobrze ?e ostatnio z?apa?am dobry kontrakt, bo inaczej by?oby krucho z wakacjami.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
waleczka 

Dołączyła: 21 Lut 2019
Wysłany: 2019-05-30, 09:16  a ja robi? w reklamie


niestety reklama to bardzo szeroka dziedzina - nie ka?dy ma okazj? pisa? scenariusze do fajnych spot?w puszczanych p??niej w superbowl... ale mo?e kiedy? i tam uda mi si? doj??.
Na razie to taki marketing rozumiany po polsku, wi?cej sprzeda?y ni? kreatywno?ci. Szczytem by?o dla mnie p?ki co zaprojektowanie materia??w promocyjnych i wys?anie ich do wykonawcy https://www.exact.net.pl/, kt?re p??niej firma wykorzystywa?a na kolejnych targach itd. Jako ?e przedstawiciele zabierali je ze sob? przez kilka lat z rz?du, to musia?y by? dobre :winko:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Mobile and Web Analytics