Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna Cules.pl Cules.pl - FC Barcelona Forum Strona Główna
Que bonito es levantarse por la manana y saber que juega Maradona
César Luis Menotti
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj



Poprzedni temat :: Następny temat
Życiowe Credo
Autor Wiadomość
Voyteck 


Wiek: 38
Dołączył: 21 Sty 2006
Piwa: 541/288
Skąd: Mikołów
Wysłany: 2011-10-01, 11:41  


To ja zaprezentuję trochę inne podejście do tego (fajnie, że odkopanego) tematu. Nie podzielę się jakąś maksymą czy mottem, które mi się podoba.
To czego nauczyło mnie życie, to żeby każdą sytuację oceniać z perspektywy czasu. Bo coś, co na gorąco wydaje się tragiczne, może z perspektywy okazać się pozytywnym momentem w naszym życiu. I odwrotnie.

Chodzi mi o sytuacje a'la "Oszczukać przeznaczenie", choć może mniej widowiskowe - np. wyobraźcie sobie, że spóźniacie się na pociąg przez, którym mieliście jechać na ważną rozmowę kwalifikacyjną lub coś podobnego. Pierwsza reakcja - wkurw. Załamanie, poczucie krzywdy itd. Potem dowiadujecie się, że pociąg się wykoleił i część pasażerów zginęła. To trochę abstrakcja, wiem, ale chcę pokazać ideę.

A nauczyło mnie tego pewne wydarzenie w życiu: 2005 rok, ostatni rok studiów. Mieliśmy z kumplem plany, żeby zaraz po obronie ruszyć na podbój UK - i to, jako że angielski znam bardzo dobrze, nie na zmywak, tylko zacząć tam karierę zawodową. Nie miałem wtedy dziewczyny, pracowałem dorywczo, więc w Polsce trzymała mnie tylko rodzina i przyjaciele. Zresztą wyjazd nie miał być na całe życie. W lutym tegoż roku pękł mi tętniak na mózgu, o czym dowiedziałem po wybudzeniu z operacji. Sprawa nie zwykle poważna - przeżywa ok. 50% osób, a z tych, co przeżywają pęknięcie i operację, spora część zostaje niepełnosprawna. Ja miałem szczęście, po 10 dobach przypomnieli mi, jak się chodzi, a po 2 tygodniach w szpitalu wracałem do domu.

Generalnie to jednak była tragedia. Rok przerwy na uczelni, wiele zakazów, jeśli chodzi o tryb życia (niektóre już na całe życie - np. o nurkowaniu czy Alpach mogę raczej zapomnieć). No i wyjazd do Anglii przepadł, kolega pojechał sam. Poczucie krzywdy właśnie, "dlaczego ja?".

Z perspektywy ponad sześciu lat - już zupełnie inaczej. Co prawda straciłem rok życia, ale w końcu skończyłem studia i szybko znalazłem pracę w Polsce. Prowadzę działalność gospodarczą i jak na nasze warunki zarabiam bardzo dobrze. W pracy poznałem dziewczynę, która jest dziś moją żoną, a w lutym urodzi mojego syna. Mogę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwy, że sprawy tak się potoczyły. Przekonałem się też, jak wspaniałych mam przyjaciół i rodzinę!

Wyjazd kumpla do Anglii okazał się niewypałem (prace tylko fizyczne, mało przyjemne środowisko przestępcze polskich emigrantów i nawet kasy za dużo nie przywiózł), choć niewykluczone, że gdybyśmy pojechali razem byłoby inaczej.

Moją postawą w życiu zawsze był stoicyzm i tak pewnie pozostanie. Zwłaszcza, że są w życiu sytuacje, które są poza naszą kontrolą.
_________________
doh!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 16 piw(a):
barcalover, Kendzior, Bruce, yeste, trampki, baixinho, Boberek, mikaelus, Pietro, Ladia, Szczur, Leito, oweno, Cartmann, quatro, Mentor
gelex 
CatMorderca


Wiek: 37
Dołączył: 02 Wrz 2009
Piwa: 577/336
Skąd: z krainy dreszczowów
Wysłany: 2011-10-11, 08:42  


Jacy wszyscy jesteśmy podobni, tylko czasami potrzebujemy drugiej osoby by się o tym przekonać...

Mnie życie nauczyło niemal tego samego o czym wspomniał Wojciech. Choć to też nastąpiło pod wpływem negatywnego (z pierwszego punktu widzenia) zdarzenia w moim życiu.

W październiku ubiegłego roku urodził mi się syn, w tym czasie piastowałem stanowisko kierownicze w znanej korporacji, zarabiałem świetnie, moja żona kończyła doktorat i nie musiała nawet pracować. Dzieciak, mimo iż urodził się miesiąc przed terminem, tryskał zdrowiem i energią. Wszystko wyglądało przednio.

Do czasu. W styczniu tego roku, w kulminacyjnym punkcie mojej kariery, straciłem pracę. Moje życie jakby się nieco zawaliło - wracałem do domu widząc małego uśmiechniętego bobasa i z wielkim żalem zastanawiałem się co teraz będzie. Bałem się, że zawiodłem moją rodzinę, że nie dam rady być dobrym ojcem, ani mężem nie będąc w stanie zapewnić im godnego życia.

Poszukiwania nowej pracy krótko nie trwały. Jednak w końcu się udało. Dostałem posadę w jeszcze większej korporacji, za jeszcze lepsze pieniądze, ze świetnym zapleczem socjalnym. Dzieciak urósł w tym czasie niesamowicie - już prawie chodzi, mówi "tata" i "barka" :) Żona w międzyczasie znalazła pracę i nadal kończy doktorat.

I dopiero teraz zaczynam powoli rozumieć co jest moim mottem w życiu. Co jest dla mnie najważniejsze i zajmuje pierwsze miejsce na liście "must be done". To moja rodzina. Bo wiem, że mając ją mam wszystko. To nie wypasiony sprzęt audio-video, kawior w lodówce, buschmils, sportowe auto, czy wypasione mieszkanie czynią moje życie takim jakim jest. Mało tego - te rzeczy nie czynią życia mojej rodziny szczęśliwszym. To tylko fajne gadżety, czasoumilacze. Coś co mam dzisiaj, jutro mogę zgubić, a i tak kupię sobie nowe.

Jestem tym kim jestem dzięki ludziom, których w życiu spotkałem. Dzięki wszystkim wydarzeniom które przeżyłem, a z których zawsze starałem się wyciągać jakąś naukę.

Teraz patrzę wstecz i cieszę się, że dane mi było przeżyć niemal to wszystko z czym w życiu się spotkałem - wszystko co było dobre i wszystko co było złe. Ale jednocześnie patrzę przed siebie i zanim cokolwiek zrobię staram się pomyśleć choć chwilę jaki może mieć to wpływ na życie moje i mojej rodziny.

Może i wieje to patosem, ale życie uczy dystansu do tego na co nie mamy wpływu. Chcę jednak wierzyć, że sam jestem kowalem losu własnego i moich bliskich. Moje życie to Ja i moja rodzina, przyjaciele. Mając to, mam wszystko. Bez tego byłbym nikim. Dla nich jestem kimś. Oni są dla mnie wszystkim.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=HiB7Be0wNsg
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Wystawiono 7 piw(a):
Cartmann, quatro, Mentor, trampki, andrew, Steve, Klajwert
Steve 

Wiek: 97
Dołączył: 17 Sty 2006
Piwa: 119/386
Wysłany: 2012-10-06, 23:08  


"Twierdzenia matematyczne uważane są za prawdziwe, ponieważ w niczyim interesie nie leży, by uważać je za fałszywe"

Monteskiusz

Bardziej dobry cytat, niż credo ;)
_________________
"Yes, cast aside the useless cripple.How very German of you."
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Duche 

Wiek: 28
Dołączył: 06 Sty 2007
Piwa: 40/133
Skąd: Lędziny
Wysłany: 2012-10-07, 13:15  


Balony, maliny i głupie dziewczyny :D
_________________
"Los mnie rozliczył jak miasto za mandat.
Kilka kobiet, kochałem, szybko, naiwnie,
Testowałem substancje psychoaktywne,
Ostro zrobiony pochylony nad kiblem,
Usłyszałem od matki w serce wbijasz mi w igłę."
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Twoja wyszukiwarka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - manga
Mobile and Web Analytics