Cules.pl - FC Barcelona Forum
Forum polskich Cules

Kibice - Barcelona

jasiu - 2009-03-31, 21:21
Temat postu: Barcelona
Tak jak obiecałem, zakładam temat informacyjny dla wszystkich wybierających się do Barcelony.

Nie będzie to temat w żaden sposób piłkarski, raczej zdecydowanie kulturalno-turystyczny.

Moim celem jest ułatwienie Wam poruszania się po mieście i przekazanie przydatnych, mam nadzieję, wskazówek dotyczących transportu, zwiedzenia, taniego przeżycia itd.

W ciągu najbliższych tygodni będę dodawał kolejne posty z różnymi miejscami, taka powieść w odcinkach :)


Na początek...mapy, które przydadzą się w dalszej części tematu.

Metro:




Dwie najważniejsze dzielnice w centrum, czyli Barri Gotic i El Born (plus kawałek El Raval). Wszystkie trzy razem tworzą Ciutat Vella, czyli najstarszą część miasta.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------

1. Dojazd

Większość z Was przyleci Ryanairem do Girony (druga opcja to Warszawa-Barcelona ClickAirem, ale zazwyczaj jest znacznie droższa).

Na lotnisku w Gironie kupujecie bilety na Barcelona Bus, w dwie strony za 21 euro (powrotny do wykorzystania w ciągu miesiąca od daty zakupu).

Podróż trwa ok. 60-70 minut.

Autobus zatrzymuje się na stacji Estacio Nord.

Od razu kwestia powrotu: autobusy jeżdzą przez całą dobę i są dopasowane do lotów.
tutaj znajdziecie dokładny rozkład.

Wychodzicie z Estacio Nord (wyjściem na piętrze, przy taksówkach) i kierujecie się w lewo, wzdłuż budynku, po chwili, po drugiej stronie ulicy, zobaczycie charakterystyczny, czerwony znak metra - to stacja Arc de Triomf, L1, czerwona.

Do głównego punktu zbornego w centrum, czyli Placa Catalunya nie jest daleko i na chama możnaby dojść tam pieszo, ale jeszcze mi się zgubicie i będzie problem.

Tak więc wchodzicie na ww. stację metra i kierujecie się w stronę, z której odjeżdża pociąg w kierunku Hospital de Bellvitge. Przejeżdżacie dwa przystanki - mijacie Urquinaona i następny to już Placa Catalunya.

Aha, w metrze należy przejść przez bramkę. czasem można ją przeskoczyć (kontrole zdarzają się b. rzadko), ale lepszym rozwiązaniem może okazać się...kupienie biletu! polecam kupić od razu karnet na 10 przejazdów (10 viatges), który kosztuje chyba 7,20 euro.

Na Placa Catalunya róbta co chceta - w zależności od tego, gdzie dalej musicie się udać.
Tak jak pisałem w temacie wyjazd na mecz - polecam Hostal Windsor na Rambla de Catalunya, tanio i niedaleko.

Z dojazdowych spraw to chyba wszystko, jakby co, to pytajcie.

Jeszcze co do transportu - godziny otwarcia metra:
niedziela - czwartek 5-24
piątek 5-2
sobota 24h :mroo:

Na nocnych się nie znam, dosyć pokręcone są, ale w razie czego, jeśli będzie Was kilku, bierzcie spokojnie taksę, ceny niewiele wyższe niż w Polsce (a na pewno nie wyższe niż w Trójmieście).

edit:

na przyszłość, transport z El Prat, czyli głównego lotniska Barcelony:
- najprościej autobusem, który jedzie na Placa Catalunya za 3,75 euro (Aerobus A1),
- lub pociągiem Renfe Carcanias L10 za 2,40 euro, zatrzymuje się on na Passeig de Gracia i Franca Estacio.

jasiu - 2009-04-01, 20:36

2. Cule też człowiek, czyli o jedzeniu, piciu i nie tylko

Kto był już w Barcelonie ten wie, że najwygodniejszym i jednym z najtańszych spożywczaków jest Carrefour (dawny Champion) znajdujący się na górze Rambli, po prawej stronie idąc w dół od Placa Catalunya.
Standardowy zestaw "bagietka + cokolwiek, co można w nią włożyć" zadowoli każdego niewybrednego Polaco. Polecam szczególnie chorizo - pikantną kiełbasę w plastrach mieszczącą się gdzieś między salami a wędzoną - najtańsza kosztuje tam ok. 1 euro, a wystarczy na wyłożenie dwóch bagietek :D do tego wióry serowe i mamy rewelacyjny fast food.

Ww. sklep jest też dobrym miejscem do zaopatrzenia się we wszelkiego rodzaju napoje. Znajdziecie tam sporo tanich (ale dobrych!) win (od 1 euro w górę spokojnie można już pić, a powyżej 2 to już luksusy), tani rum, no i piwo, ale pod tym względem szału nie ma - zwykła Estrella i San Miguel to sikacze, ale polecam Estrellę Galicia (czarna etykieta). Świetny jest też Amstel d'Oro - ciemny Amstel, u nas chyba nie spotykany.

Inne tanie, duże spożywczaki to Dia i Caprabo.

Jeśli po owoce i warzywa, to tylko na Mercat de la Boqueria.


Ten wielki, zabytkowy targ pełen jest tego wszystkiego, czego na naszej zimnej Północy nigdy nie doświadczymy.
Znajduje się przy Ramblach, mniej więcej w ich połowie, po prawej stronie idąc w dół, nie sposób nie zauważyć. Tak więc możecie zacząć zakupy w Carrefourze, a skończyć je nieco niżej, na owym targu.
Dzięki Boquerii mango stało się moim ulubionym owocem - przy tym, co można tam dostać, mango kupowane w Polsce to jakaś plastikowa podróba.
Oprócz ogromnego wyboru bardzo tanich owoców warto przejść się po targu i obejrzeć najróżniejsze, często żywe, owoce morza.
No i jakby Boraś był głodny

Czas na coś dla fanów zdrowej żywności, czyli kebaby i im podobne. Tutaj cena to ok. 3,50 euro za kebaba, innych specjałów tego typu nie próbowałem. Polecam szczególnie miejsce znajdujące się przy Nou de la Rambla - jest to jedna z szerszych ulic dzielnicy El Raval. Idziemy Ramblą w dół, mijamy Boquerię i mijając kolejne ulicę skręcamy wreszcie w prawo w trakt oznaczony ww. nazwą. Kebab znajduje się jakieś 200m w głąb, po lewej stronie, na rogu z mniejszą uliczką. Bardzo duży wybór psów zmielonych z budą.

Na koniec dzisiejszego odcinka fragment poświęcony sympatykom inhalacji ziołami leczniczymi. Każde dziecko wie, że, obok moczu i kanalizacji, aromat owych ziół to główny zapach stolicy Katalonii. Palą wszyscy, starzy i młodzi, dlatego zapewne jest tam tak wesoło i słońce nigdy nie zachodzi, a nawet jak zachodzi, to świeci.

Bez problemu zakupicie je, nawet za dnia, w dolnych uliczkach Barri Gotic czy na Raval (ale tam wieczorem jest dość niebezpiecznie), a nawet na Rambli i Placa Catalunya, bo sprzedający piwo Hindusi często proponując browar dodają, nieco ciszej i bardziej zalotnie, propozycję sprzedaży babki lekarskiej lub szałwii. Najczęściej proponowanym specyfikiem jest to takie małe w kostkach, za zielonym trzeba się bardziej nachodzić (mają je najczęściej czarni, właśnie w dolnych rejonach Barri Gotic). Cena to ok. 10 euro, ale zawsze się targujcie, bo zaczynają z wyższego pułapu, i sprawdzajcie, czy babcia Stefcia wsypała do woreczka odpowiedniej jakości ziółka.


Co do bezpieczeństwa jeszcze - Barcelona w nocy bezpieczną nie jest. A i za dnia zdarzają się artyści, którzy w metrze czy na Rambli potrafią pożyczyć telefon bez pytania i praktycznie bez dotykania.
Spacery po Ciutat Vella nocą są wspaniałe, ale polecam tę przyjemność raczej w wersji grupowej, bo w nocy owi artyści zbierają się w pary i trójki.

Kuba - 2009-04-02, 15:26

Co do kostek, to też można się zaopatrzyć na plaży, przy okazji kupując zimną Estrelle :P
Szczur - 2009-04-03, 13:27

Jasiu, a znasz jakieś knajpy gdzie można zjeść dobry, normalny obiadek (w rozsądnej cenie :] ) ? Budy z psim żarciem zamierzam omijać szerokim łukiem, a przydałoby sie wciągnąć coś więcej niż bagietę z szynką.
jasiu - 2009-04-03, 17:07

Tu mnie zagiąłeś, bo sam jadłem raczej w domu albo u mnie w pracy, więc trudno mi polecić miejsca z "normalnymi obiadami".

Ale coś się znajdzie. Na pewno dobrą i tanią opcją jest Travel Bar. Jest to miejsce, w którym po godzinie 20 można kupić obiad za...1 euro. Jest to najczęściej makaron z czymś, więc opcja bardzo studencka. Warunek jest taki, że trzeba do tego zamówić coś do picia, czyli np. bierzemy ten obiad + piwo i za taki zestaw płacimy 3 euro.

Znane mi są 2 Travel Bary. Jeden z nich jest b.blisko Plaza Reial, o tu:

Czyli idąc w dół Ramblą skręcamy w lewo w C/Ferran (to ta z Makiem i KFC, jak widać na mapce) i następnie po jakichś 100m jeszcze raz w lewo w C/Avinyo.

Drugi znajduje się na Passeig de Colom - dochodzimy do Kolumba i odbijamy w lewo w główną ulicę biegnącą między Barri Gotic a mariną. Bar jest po lewej stronie, jakieś 200m od Kolumba. Ale podobno w tym pierwszym dają większe porcje :)

Co do typowo hiszpańskiego jadła, to mówi się, że np. paella w Barcelonie dobra nie jest.
Ale spróbować zawsze można, menu del dia kosztuje w centrum jakieś 8-10 euro - jest to najczęściej jakaś przystawka (słynne tapas), danie główne plus piwo czy sangria.

Warto zaś próbować wszelkich tapas. Kalmary, krewetki, Pan con tomate (opiekany chleb z wcieranym weń pomidorem i czosnkiem) itd. Tutaj ceny zaczynają się od ok. 3 euro.

Ned kiedyś mówił o opcji jakiejś stołówki uniwersyteckiej, gdzie płaci się ok. 6 euro i je się ile wlezie, ale nie wiem, gdzie to jest. Może się wypowie.

W razie czego zawsze można się nasycić owocami z Boquerii :)

Kuba - 2009-04-03, 18:11

Mi paella smakowała. Największym plusem są świeże owoce morza + umiejętność odpowiedniego przyprawienia przez tamtejszych kucharzy. W Polsce za w miarę rozsądną cenę tego nie doświadczysz
andrew - 2009-04-04, 11:04

jasiu napisał/a:

Drugi znajduje się na Passeig de Colom - dochodzimy do Kolumba i odbijamy w lewo w główną ulicę biegnącą między Barri Gotic a mariną. Bar jest po lewej stronie, jakieś 200m od Kolumba. Ale podobno w tym pierwszym dają większe porcje :)
[...]
Ned kiedyś mówił o opcji jakiejś stołówki uniwersyteckiej, gdzie płaci się ok. 6 euro i je się ile wlezie, ale nie wiem, gdzie to jest. Może się wypowie.



wlasnie zamiast szukac travel baru lepiej sie udac do chinskiej restauracji obok niego, codziennie od 11-12 do 15-16 (nie jestem juz pewien dokladnych godzin) jest szwedzki stol za kilka euro, chodzisz i wybierasz, mozna sie nawciagac roznych wynalazkow. Minus ze dopiero od 11-12.

Warto poszukac przybytkow gdzie jesz menu dnia za 9-10 euro.

mikaelus - 2009-04-04, 16:13

Jak byłem w grudniu to kelner w całkiem niezłej restauracji odradził nam zamawianie u nich paelli (jako jedyny mówił po ang. więc postanowił być szczery :D ).
Jeżeli już gdzieś jej próbować to w Barcelonecie - w centrum miasta dają mrożoną paellę zalewaną wrzątkiem.

jasiu - 2009-04-05, 22:47

3. Gaudi

Jack Nicholson: What is it, do you know? I came in by accident.
Maria Schneider: The man who built it was hit by a bus.
Jack Nicholson: Who was he?
Maria Schneider: Gaudi.

"Zawód: Reporter", reż. M. Antonioni.


a. Palau Guell



Najmniej znany z najbardziej znanych budynków Gaudiego. Tu właśnie poznają się Nicholson i Schneider, później oglądamy ich jeszcze na dachu La Pedrery.

Wejście jest za darmo, ale niestety od kilku lat można oglądać tylko hol na parterze i piwnicę, bo reszta jest w stanie permanentnej renowacji.

Dojście jak do kebaba: C/ Nou de la Rambla 3-5. Budynek znajduje się po lewej stronie ulicy, jakieś 50m od Rambli.


b. Casa Batlló



Najbardziej bajkowy i najdroższy pod względem wjazdu - 17,50 euro i brak zniżek dla studentów :/

Trafić do Casa Batlló i znajdującej się kawałek dalej, po drugiej stronie ulicy, Casa MilĂ  jest bardzo łatwo. Polecam po prostu spacer Passeig de Gracia od Placa Catalunya. Pierwszy budynek jest po lewej, drugi po prawej, po drodze wiele innych pięknych secesyjnych willi budowanych dla burżuazji barcelońskiej na przełomie XIX i XX wieku.

Dla bardziej leniwych pozostaje metro - L3, zielona, przystanek Passeig de Gracia, wyjście Calle Aragó-Rambla Catalunya.



c. Casa MilĂ 



Tu akurat można zobaczyć całkiem sporo i to za niezbyt duże pieniądze - studenci zapłacą ok. 5 euro, pozostali 8. Warto, bo udostępnione jest jedno z mieszkań i słynny dach.


d. Park Guell

Wiadomo...bajkowy park Gaudiego, jego mecenas, pan GĂźell, musiał mieć dobre serce...
Najdłuższa ławka świata przy okazji.
Wjazd free.



dojazd: L3, zielona, metro Lesseps i stamtąd wg mapy/drogowskazów, chujowo pod górę.



Wycieczka dobra na kaca, co niektórzy pamiętają z pierwszego wyjazdu :D


e. Sagrada Familia

mało znany, do dziś nieukończony kościółek. będzie gotowy już za kilkadziesiąt lat :)



wejście to z tego co pamiętam 8 euro za wejście do środka i 2 za wjazd na wieżę. Bardziej atrakcyjna jest ta druga opcja, niestety niewykonalna bez zaliczenia pierwszej. Kościół w środku jest po prostu placem budowy, szału nie ma. Z zewnątrz robi wspaniałe wrażenie i to wystarczy.

Dojazd jak widać na mapie metra jest bardzo łatwy - zarówno linia niebieska L5, jak i fioletowa L2, mają przystanek o nazwie Sagrada Familia.


f. inne

- latarnie na Plaza Reial to też sprawka Gaudiego :)



- Casa Vicens


tego budynku sam nie znam, znalazłem go właśnie w necie, wygląda interesująco. "Znajduje się przy ulicy Carolines 24-26, bocznej od przedłużenia Passeig de GrĂĄcia, Garan de GrĂĄcia" (wiki).

Znajdzie się jeszcze kilka jego dzieł w Barcelonie i okolicach, ale te najważniejsze uważam za wymienione :)

jasiu - 2009-04-09, 22:32

4. Tibidabo



Jest to wzgórze, którego szczyt jest najwyższym punktem Barcelony (512m). Znajduje się tam wesołe miasteczko w starym stylu i kościół, a właściwie dwa kościoły...jeden na drugim.
Wycieczka na Tibidabo w słoneczny dzień jest bardzo przyjemna, bo można oderwać się od zgiełku miasta i przenieść na łono natury, czego, zwłaszcza pod względem zapachowym, w centrum bardzo brakuje.

Opcji dostania się na wzgórze jest kilka. Najpopularniejszą jest dojechanie metrem L7, linia brązowa z Placa Catalunya aż do stacji Av. Tibidabo na północy miasta i stamtąd dalej zabytkowym tramwajem, znanym Wam z "Cienia wiatru". Podróż to bardzo przyjemna, bo tramwaj jedzie przez piękną dzielnicę willową. Płaci się w środku (2,30 w jedną; 3,50 w dwie strony).



Tramwaj zatrzymuje się w połowie wzniesienia i dalej można chyba wybrać autobus lub kolejkę. Tego nie wiem dokładnie, bo zdecydowaliśmy się z kumplem na zdobycie góry pieszo, czego potem żałowaliśmy, ale po drodze widzieliśmy kolejkę, jak i, już na górze sporo autobusów. Jednym z nich wróciliśmy potem na sam Placa Catalunya, co kosztowało nas ok. 3 euro.

Na pewno można też zrezygnować z tramwaju i od razu z metra przesiąść się na autobus. Nie wiem, za ile i gdzie dokładnie jest tam przystanek, ale zakładam, że ta opcja jest tańsza niż bądź co bądź krótka podróż zabytkowym tramwajem.

Na atrakcje wesołego miasteczka można sobie popatrzeć i to chyba na tyle, bo bilet kosztuje aż 25 euro.

Można natomiast dostać się na samą górę kościelnej wieży, wyżej już w Barcelonie się nie da :) niestety i tutaj trzeba zapłacić - za windę, nie pamiętam ile, ale chyba ok. 1 euro.

Warto zaznaczyć, że na wycieczkę na Tibidabo należy zarezerwować sobie, w zależności od środka transportu, ok. 3-4h.


jasiu - 2009-04-18, 02:24

5. El Born



Moja ukochana dzielnica Barcelony, usytuowana po prawej stronie Barri Gotic, patrząc od morza. Czyli po przeciwnej stronie niż Rambla. Jej zaletą jest zwłaszcza to, że jest tam mało turystów w porównaniu do BG, można więc zagubić się w wąskich uliczkach niemal samemu.
Inna nazwa dzielnicy to La Ribera, w praktyce jest tak, że Ribera obejmuje niemal cały obszar od Łuku Tryumfalnego do morza, El Born to zaś jej część od c/Princessa do morza, jednocześnie część najbardziej urokliwa i najciekawsza pod względem historycznym.

Najważniejsze atrakcje turystyczne to Kościół Santa Maria del Mar, czyli tytułowy bohater powieści "Katedra w Barcelonie", a także Muzeum Picassa, którego przybliżać nie będę, bo muzeum jak muzeum - kto będzie chciał, ten pójdzie.

Natomiast kościół naprawdę warto zobaczyć, nawet jeśli komuś, tak jak mi, kościoły zazwyczaj "nie robią". Jest monumentalny, a w środku robi niesamowite wrażenie, bo mimo że pochodzi ze średniowiecza, to jest w nim niesamowicie dużo przestrzeni i światła, co było bardzo nowatorskie jak no owe czasy (kto czytał książkę, ten wie). Wejście bezpłatne!



Poza tym trudno reklamować El Born, bo trzeba po nim po prostu spacerować i zaglądać we wszystkie małe uliczki, które przecinają się nawzajem między kościołem a c/Princessa.

Warto też zajrzeć do słynnego Casa Gispert, znajdującego się na lewo od Kościoła, gdy stoimi twarzą do głównego wejścia, w uliczce biegnącej wzdłuż jego ściany - c/Sombrerers. Jest to miejsce, w którym od ponad 150 lat robi się kawę, herbatę, konfitury, przygotowuje owoce suszone i wiele innych misternych specjałów. Warto wejść chociażby po to, by poczuć piękny zapach i zobaczyć wciąż funkcjonujący, stary piec do pieczenia orzechów.

http://www.casagispert.com/



No i na Born wieczorem kupić można wszystko...

Ale i bez tego warto wybrać się tam na romantyczny spacer 10 cules i przenieść się w czasie do okresu, gdy pradziad Sergio Busquetsa sprzedawał w tych uliczkach pieprz i wanilię.

mikaelus - 2009-04-18, 03:32

Ja cem do Barcelony ;(
Pred - 2009-04-18, 19:17

Jasiu, szklane domy miedzy Torre Agbar a Hiltonem moze miales okazje zwiedzac? Podobno jest tam masa swietnie zaprojektowanej, nowoczesnej architektury i bardziej spokojnie.
jasiu - 2009-04-18, 21:32

Nie byłem tam, ale wal śmiało, na pewno jest spokojniej, bo to nie samo centrum i mniej popularny obszar.
jasiu - 2009-04-19, 23:00

6. Universitat de Barcelona




Stary budynek Uniwersytetu to jego prawdziwa duma. Aż się chce studiować, klimat jak z filmów.
Trafić bardzo łatwo - przystanek Universitat mają linie L1 czerwona i L2 fioletowa. Po wyjściu z metra od razu widać UB. Wejść można bez problemu w ciągu całego dnia, z wyjątkiem niedziel. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na dwa piękne patio i ogród na tyłach.

Co ciekawe od końca listopada studenci protestowali tam przez dobre trzy miesiące przeciwko Systemowi Bolońskiemu. Okupowali właśnie ten stary budynek, co wyglądało imponująco - wszędzie transparenty, a w tle śpiworki, żywność łącznie ze sztućcami i inne rzeczy potrzebne w czasie długiego strajku - Solidarność by się nie powstydziła.

Szczur - 2009-04-29, 13:00

Jeżeli traficie kiedyś do Badalony i będziecie chcieli opyerdolić coś na ciepło to polecam chińską restaurację (nazwy nie pamiętam, ale jest to kilka kroków od wyjścia ze stacji metra Pep Ventura), gdzie można się najeść i napić za małe pieniądze (w g.12-17 specjalne menu w cenie 5.75ojro). Zaraz po zajęciu miejsc przy stoliku podjeżdża talerz prażynek :D Potem czas na coś konkretnego, we wspomnianej już cenie dostajemy zupę lub sałatkę, do tego danie główne (kurcak na otro, łeptowina itp.) z ryżem lub makaronem, mały browar i deser (ciastko lub lody).

Restauracja otwarta jest również wieczorem (od 20) - ceny już normalne (ale również przystępne), za to po kolacji w gratisie shot chińskiej wujitsu (w wersji soft bądź hard - odpowiednio 17 i 54 % :D )

Boraś - 2009-05-01, 08:49

Przypominam że jutro w kioskach ukaże się przewodnik po Barcelonie z kolekcji "Miasta Marzeń' które wypuszcza Wyborcza.
Cena 29,99 zł.

jordan20 - 2009-05-02, 16:57

udalo sie komus kupic ten dodatek?

bo u mnie 50-tysiecznej wiosce najczesciej slyszana odpowiedza od pani z kiosku bylo - "przyszlo malo gazet i nie przyszlo zadnych dodatkow"

sama wyborcza byla w sprzedazy ale bez dodatku

moze w poniedzialek wyjdzie i bedzie w sprzedazy?

jak bylo z innymi czesciami? tez byly tylko w soboty w sprzedazy czy wiecej dni lezaly w kiosku?

Mentor - 2009-05-02, 18:12

Ja kupiłem :]
fanxtar - 2009-05-02, 19:51

jordan20 napisał/a:
jak bylo z innymi czesciami? tez byly tylko w soboty w sprzedazy czy wiecej dni lezaly w kiosku?


U mnie w mieście, 50-tysięczniku zresztą, widziałem wczoraj w jednym z kiosków Pragę i Florencję, dzisiejszą Barcelonę kupiłem bez problemów :)

SoundMaster - 2009-05-10, 23:33

mam pytanie....
dlaczego w muzeum Barcelony w autobusie znajduje się woskowa figura sir Sir Bobby'ego Charltona????
był on w jakikolwiek sposób powiazany z Blaugraną?????????

Boraś - 2009-05-11, 19:03

miał gacie po tacie w bordowo-granatowe pasy
SoundMaster - 2009-05-11, 20:58

Boraś napisał/a:
miał gacie po tacie w bordowo-granatowe pasy


jak masz tak odpowiadać to lepiej zamilcz

ja się serio pytam bo jestem bardzo ciekawy

Mroczny Rycerz - 2009-05-11, 21:03

no i w ten oto sposob Boraś został pojechany :lol:

soundmaster - ciezko wejsc do wikipedii i poszukac troche informacji o tym panu?

imerr - 2009-05-11, 21:08

Napisz bobinho co tam w wikipedii napisali o Bobbym i Barcelonie, bo też jestem ciekaw, a nie znalazłem :]

SoundMaster, jeśli to było kilka dni temu, to może chodzi o nawiązanie do finału w Rzymie.

Mroczny Rycerz - 2009-05-11, 21:12

no wlasnie nic nie napisali, wiec pewnie nie za bardzo pomoglem :(
Boraś - 2009-05-11, 21:56

noo, pojechał mnie strasznie, szacun :zolwik2:

moze kolega który mnie tak pojechal wklei fotke z panem Charltonem w autobusie przed muzeum ?
bo jakoś nikt inny jej nie widział, nawet jak byliśmy tam 3 tyg. temu
a raczej jestem pewien ze te figurki w środku sa te same co 3 lata temu

może nieco ułatwie zadanie, fotki zrobione 24 kwietnia br.



SoundMaster - 2009-05-14, 21:27

no to coś mi się musiało pomylić
kuryl - 2009-06-23, 11:13

Odświeżam temat w związku z wakacyjnym okresem, a także w związku z tym, że za miesiąc znowu jadę na kilka dni :D Swoją drogą pierwszy raz nie obejrzę meczu, na dodatek zespół będzie na turnieju w Anglii :/

Nie zamierzam jednak się obijać, więc tym razem myślę uda się w końcu wjechać na Tibidabo i zobaczyć coś nowego i to co już widziałem.

Poniżej skan (sorry za kadr i wielkość) z przewodnika wydanego przez Pascala. zaznaczony 'SKLEP' to fajny sklep z gadżetami nacjonalistycznymi i kibicowskimi. Można znaleźć ciekawe koszulki czy wpinki w dobrych cenach. przy zakupach powyżej 15 euro, w gratisie można wybrać sobie piwko z Argentyny, Peru itd. W ramach bonusu dostaliśmy jeszcze jakieś naklejki. Sklep odwiedzony przeze mnie, Magdę, Kiele i zdaje się Borasia, Preda i Annę.
'Bar szwedzki stół fresc co' to jeden z barów tej sieci http://www.frescco.com/ . na stronie podanych jest także kilka innych lokalizacji, między innymi MareMagnum. osobiście polecam. za 8 - 10 euro (w zależności od dnia i godziny chyba) można jeść do oporu wiele dań zarówno na ciepło jak i na zimno. do tego mnóstwo owoców, kawałki ciast. jeśli chodzi o napoje, to przy płaceniu przy 1 podejściu można wybrać sok, wodę lub piwo (0.33 L zdaje się) a potem do oporu jest kawa i herbata. jakby ktoś chciał, to oczywiście może dokupić piwko. Osobiście polecam - jedzenie świeże, smaczne, miejsce sympatyczne. fakt, że ciut drożej niż Kebab u kitajca, ale ilościowo i jakościowo nie ma porównania. Za obiad w restauracji zwykle trzeba liczyć około 15 euro.


nawro - 2009-07-09, 00:06

z racji tego, że najprawdopodobniej w sierpniu zawitam do BCN mógłby ktoś mi polecić jakiś ciekawy hostel? :) dużo czasu w nim na pewno spędzał nie będę, chodzi tylko o to żeby mieć się gdzie kimnąć
druga sprawa: czy ktoś może polecić mi jakąś ciekawą imprezownię/pub? byle by był bez opłaty za wstęp, fajnie jakby był parkiet (muza nie gra większej roli, mogą być nawet przeboje autochtonów) :)

Pred - 2009-07-09, 06:40

Podobno "Bagdad" jest fajny, ale o szczegółach musiałby się szczur albo buli wypowiedziec. Co do hostelu to my mielismy ostatnio niezla miejscowe, balkon z widokiem na ramble i za 15 eurozlotych/os w pokoju 8-osobowym z dwiema amerykankami i francuzem gadajacym przez sen po niemiecku. Moge dac Ci namiary na priv.
Barcelonistka - 2009-07-09, 06:45

to był ruski, a nie francuz ;)
Sharif - 2009-07-09, 08:40

nawro napisał/a:
mi jakąś ciekawą imprezownię/pub? byle by był bez opłaty za wstęp, fajnie jakby był parkiet (muza nie gra większej roli, mogą być nawet przeboje autochtonów) :)


Wstęp jest generalnie płatny ale to nie problem. Zakładam, że na ciapatego nie wyglądasz, mówisz po polsku, cos tam zawsze "zagawarisz pa ruski" więc prawdopodobieństwo wbicia sie za darmo jest bardzo wysokie. W wielu imprezowniach na bramkach stoją Polacy i Rosjanie, przynajmniej ja takowych tam spotykałem, którzy wpuszczą Cie za darmo.
Dyskotek i clubów jest jak w Moskwie rakiet więc i trafić tam nie problem. Wystarczy być ogarnietym, zagadać do fajnych lasek i wszystko sie klaruje. Polecić mogę Ci Sunset, Shoko, Bikini, Razzmatazz (jestes z Poznania więc CUBA LIBRE jest Ci na pewno znane a to podobny klimat) ewentualnie Moog. Więcej nazw nie pamiętam, choć może ziomki odświeżą mi pamięć wtedy coś dopiszę.
Nie zdziw się jeżeli koło 1-2 w nocy lokal będzie świecił pustkami. Często gęsto zapełniają się one ludźmi nawet koło 3.


Więcej na temat mogłaby powiedzieć (jeżeli zagląda na to forum - Kluiverta). Mam nadzieję, że coś Ci się z mojej wypowiedzi jednak przyda.


Pred napisał/a:
Podobno "Bagdad" jest fajny, ale o szczegółach musiałby się szczur albo buli wypowiedziec.

Bagdad to burdel czystej wody. Laski przechodzone jak dziwki na Poznańskiej i Koszykowej w Warszawie. Omijać szerokim lukiem ;)

nawro - 2009-07-09, 19:25

dzięki Pred i Shariff za odpowiedzi ;]

po rusku to ja tak średnio gawari, ale może akurat trafię na Polaków :) oby te kluby były większe niż poznańskie Cuba Libre ;]

co do hostelu to ludzie, z którymi jadę wolą mieć bardziej komfortowe warunki, więc na razie skłaniamy się ku opcji wynajęcia pokoju 3 osobowego. Zna ktoś może jakiś w miarę tani hostel który oferuje takie pokoje?

Boraś - 2009-07-09, 19:38

może tu cos znajdziesz
http://www.centricpointhostel.com/
http://www.hostelbookers.com/

Albo niech ktoś z Penyowiczów (Anik, kuryl, buli, szczur) da Ci namiary tam gdzie mieszkali w kwietniu.
Ponoć nawet niezły hostel i 'chińczyk' bardzo blisko, który serwuje wódeczke do jedzenia ;)

kuryl - 2009-07-09, 20:29

http://www.barcelonadream.net/

tu byliśmy w kwietniu. rewelacyjny hostel. bardzo zadbany, czysty, cenowo przystępny. blisko stacji metra (20-25 min od centrum).

jasiu - 2009-07-09, 21:24

Zawsze polecam ten hostel

Hostel Name: Hostal Windsor
Address: Rambla de Catalunya 84, Barcelona, Spain
Phone: +34 (93) 2151198

Świetne warunki, mimo że to backpackers' hostel. Najmniejsze pokoje są 4-osobowe. Do dyspozycji kuchnia, jadalnia, internet itd. Ale w sezonie może być ciężko o wolne miejsca.

Jeśli chodzi o imprezy, to zależy jaki klimat preferujesz. Sunset i inne kluby w Maremagnum to porażka. Chodziliśmy tam w czasie pierwszego tygodniowego wyjazdu do Barcelony i wtedy nam się podobało, ale z perspektywy doświadczenia, jakie zdobyłem mieszkając w Barcelonie, mogę powiedzieć, że są to raczej marne kluby - pełne napalonych Włochów i Francuzów (nie Włoszek i Francuzek). City Hall przy Rambla de Catalunya czy też Shoko na plaży i inne kluby w jego okolicy podobnie - wszędzie mnóstwo turystów, wszędzie taka sama gówniana muzyka i wysokie ceny.
Najlepsze z tych masowych są podobno Razzmatazz, Bikini, Opium Bar czy La Terrazza. zaczerpnięte z opinii imprezowiczów-turystów. a nie, w Bikini nawet byłem, ujdzie.

Osobiście najbardziej polecam klub Apollo, zwłaszcza w czwartki - wtedy są tam świetne koncerty i imprezy, np. pewnego razu byliśmy tam na dj secie samego Bonobo.
Najlepsze jest to, że wiocha tam raczej nie dociera i najczęściej większość stanowią autochtoni, a turyści też tam jakby lepsi, bo dichomułom nie spodobałaby się np. muzyka funky, która jest grana w czwartki przed i po głównym koncercie.
Wjazd ok.9 euro, ale w tym drink gratis - tak wygląda to w niemal wszystkich klubach, ale nie ma co się bać wydać tych kilku euro.
http://www.sala-apolo.com/home.asp
lokalizacja jest podana na stronie, bardzo łatwo trafić - idziemy w dół Rambli i skręcamy w prawo w Nou de la Rambla i tą ulicą prosto jak w mordę strzelił aż do klubu.

Jeśli natomiast mielibyście ochotę na prawdziwy barceloński underground to idealnym miejscem jest klub La Nau w soboty - świetny drum'n'bass na żywo, turystów ze świecą szukać, bo raczej tam nie trafiają. Klub znajduje się w dzielnicy przemysłowej, co tym bardziej dodaje mu uroku. proste wnętrze, bez fajerwerków, za to ze świetnymi ludźmi i jeszcze lepszym nagłośnieniem. Wjazd ok.5euro.
Dojazd: Żółtą linią metra (L4) do stacji Bogatell, stamtąd pieszo na ul. Alaba 30, na rogu, przy skrzyżowaniu (niełatwo znaleźć, więc warto zapytać po drodze).
Zaznaczam, że tu imprezy trwają do ok.4, więc warto zjawić się ok.24-1.
http://maps.google.com/ma...fc&ie=UTF8&z=17

W poniedziałki fajnie jest w Fellinim - masówka, ale poniedziałki są bardziej rockowe niż inne dni i stały się bardzo popularne z tego właśnie względu. Klub znajduje się niemal na końcu Rambli, po prawej.

Wśród autochtonów popularny jest też SideCar znajdujący się na samym Plaza Reial. Malutki, ale ze świetnym klimatem, a czasem i koncertami.
http://www.sidecarfactoryclub.com/

Jeśli chodzi natomiast o puby, to polecam np. te na c/Avinyo na Barri Gotic, a także pochowane w różnych miejscach lokale w dzielnicy El Born - mojej ulubionej w Barcelonie.

No i oczywiście Bierfest International Tavern, czyli knajpę, w której miałem przyjemność pracować :) Dobre miejsce na przystanek w zwiedzaniu, bo jest po drodze z Sagrada Familia do Hospital de Sant Pau, na Av. Gaudi 81, idąc w górę po lewej stronie, niemal przy samym secesyjnym szpitalu.

twardy - 2009-07-09, 22:23

Kuryl chyba Badalona Dream :P
nawro - 2009-08-19, 20:23

takie pytanie czy ktoś się orientuje jak to wygląda teraz z treningami u Pepa? w sensie czy są otwarte dla publiki (z tego co wiem to rzadko) oraz w jakich godzinach najlepiej się tam pojawić. Nie okrywam że chciałbym zobaczyć sobie Mesjasza czy innego Platana :)
visca - 2009-08-20, 14:20

czasami na stronie oficjalnej jest napisane, że dany trening jest otwarty. Z reguły zostaje jednak szukanie dziur w ogrodzeniu w ciutat esportiva, by coś zobaczyć i czekanie jak będą wyjeżdzać z ośrodka
jasiu - 2009-09-11, 16:15

Trochę zdjęć z dzisiejszego świętowania w Barcelonie, a dokładnie w pięknej dzielnicy El Born, obok słynnego kościoła Santa Maria del Mar, gdzie co roku tego dnia jest najbardziej kolorowo i najbardziej radykalnie. Mnóstwo transparentów, antyhiszpańskie hasła na murach, stoiska przeróżnych ugrupowań lewicowych lub promujących kulturę i język, no i przede wszystkim sami Katalończycy w barwach narodowych.










Mikal - 2009-12-13, 10:10

Jako iż niedługo znowu będę miał przyjemność zawitać w najpiękniejszym mieście świata (i znów na zbyt krótko) mam z pozoru banalne pytanie. Co jeszcze w Barcelonie warto zobaczyć? Tzn wiem że najwłaściwszą odpowiedzią jest 'wszystko' i wiele uroku ma w sobie po prostu spacerowanie po BCN i ewentualne bliższe przyjrzenie się temu, co nas w danej chwili zaciekawi...ale z powodu braku czasu interesują mnie konkretne miejsca, z tym że inne od tych wymienianych najczęściej w przewodnikach i na początku tego tematu. Dodam iż grupę zwiedzających stanowi 5 osób, w przedziale wiekowym 2-40 :)

Ze swojej strony odradzam sugerowanie się ludźmi, którzy siedząc na tarasie jednej z knajp na Rambli (zapomniałem nazwy niestety, w każdym razie jest ona zaraz obok Nike) popijają piwo w potężnie wyglądającym, litrowym kuflu. Ceny napojów przezornie nie zostały zawarte przez właściciela w menu, stąd też można się zdziwić widząc na rachunku cenę 17,50 euro przy pozycji cerveza :P

jasiu - 2010-08-31, 04:45

Jeśli nie przestaniecie dać się okradać w Barcelonie, to macie wpierdol.
Musicie zrozumieć, że nie jedziecie na wczasy do Ciechocinka ani nawet do Mielna, tylko do wielokulturowego miasta, w którym złodzieje tylko czekają na frajerów z portfelami w tylnych kieszeniach spodni i zabawnymi saszetkami na bioderkach.


W celu uniknięcia kolejnych wpadek podaję Wam kilka praktycznych rad:

- nie noście ze sobą dowodów, paszportów ani kart kredytowych/płatniczych - nie potrzebujecie ich! Wypłacajcie za każdym razem przewidzianą na dane wyjście sumę pieniędzy i noście przy sobie tylko tyle, ile potrzebujecie. Rozumiem, że czasem jednak karta jest potrzebna, więc w najgorszym razie miejcie ją w portfelu w przedniej kieszeni spodni, ale wtedy dokładnie jej pilnujcie,

- niegłupim rozwiązaniem dla nieuważnych może być też saszetka noszona na szyi, przypominać będziecie wtedy radosnego emeryta, ale przynajmniej nikt Was nie okradnie (chociaż...),

- bądźcie szczególnie uważni na Ramblas, w całym Barri Gótic, w zatłoczonym metrze linii nr 3 (zielonej), bo tam jest najwięcej turystów, a więc i najwięcej złodziei, czy też na Placa Catalunya,

- uważajcie na ludzi, którzy idą zbyt blisko Was, niby przypadkowo się ocierają czy na Was wpadają (nawet, jeśli ktoś to lubi, to może skończyć bez portfela lub telefonu),

- szczególnie ostrożni bądźcie nocą, nie obejmujcie się z nieznajomymi, którzy zbliżają się, pytają się skąd jesteście, a na odpowiedź, że z Polski reagują wzmożoną chęcią uściskania Was (to nie dlatego, że lubią nasz naród, to samo zrobiliby z ludźmi z Holandii, Bułgarii, Kanady, Konga i Wysp Samoa).

- nie dawajcie się też nabrać na "trick Ronaldinho" (może teraz nazywają to "trick Messi"), który będą chcieli Wam zaprezentować na ulicy niektórzy cwani Arabowie - w tym przypadku też po prostu chcą Was objąć i wyciągnąć to, co macie w kieszeniach,

- ogólnie na wszelkie próby kontaktu fizycznego reagujcie bardzo negatywnie,

- nocą nie chodźcie raczej na Raval i Barcelonetę - tam możecie spotkać panów, którzy w złodziejskie sztuczki nie będą się bawić i po prostu bardzo wprost poproszą Was o zawartość kieszeni,

- jeśli lubicie nocne kąpiele w morzu lub, co gorsza, spanie na plaży, to polecam Karwię, Darłowo czy nawet Sopot - w Barcelonie wrócicie do hostelu w kąpielówkach (jedna osoba pilnująca rzeczy to też nie najlepszy pomysł - wierzcie mi, że ich jest więcej),

- za dnia również nie zostawiajcie na plaży swoich ubrań bez dozoru, zawsze proście sąsiadów o ich przypilnowanie.

Bardzo ważne: jeśli już Was okradną i rządni sprawiedliwości zechcecie udać się na policję, to zawsze mówcie, że ukradziono Wam sumę wyższą niż 400 euro - tylko wtedy potencjalnie złapanemu złodziejowi grozi coś więcej niż krótka wizyta na komisariacie.

To chyba tyle. Podsumowując, macie być jak Tommy Lee Jones w "Ściganym"!

Hanki - 2010-08-31, 20:12

Jasiu, piękne porady! Można by to było zamieścić na stronie KG w Barcelonie i na portalu POT, coby każdy wybierający się do BCN o tym wiedział. Może wtedy codziennie do Konsulatu nie zgłaszały by się tabuny ludzi, którym ukradziono dokumenty i w ciągu kilku godzin trzeba robić zjazdówki do PL, bo oczywiście powroty Ryanairem, Wizz Airem lub innym szajsem ;)
Ale fakt jest faktem, że przepisy to Generalitat, Ajuntament czy inne Diputació ma po prostu żenujące, biorąc pod uwagę skalę zjawiska. Skoro tak jak napisał Jasiu dopiero od wyższych kwot w ogóle interesują się delikwentem, lub też dopiero jak mają do czynienia z recydywą, to miasto nigdy się w ten sposób nie oczyści. Co gorsza, ostatnio był przypadek okradzenia naszych rodaków już w oczekiwaniu na odlot do PL na lotnisku ... przez Polaków (sic!). Świat staje na głowie, a tutaj to prawdziwy kocioł. Miasto przepiękne i przegenialne, ale ciężko jest się w pełni nim nacieszyć, bowiem ciągle trzeba mieć gdzieś z tyłu głowy zakodowane TEN CUIDADO.

Boberek - 2010-09-01, 23:08

Podpisuje sie rekoma i nogami pod radami Jasia .Stosujac je bedac wraz z zona w ciagu kilku ostatnich lat w Barcelonie,Mediolanie,Paryzu,Kopenhadze,Londynie nigdy niczego nie zgubilem ani z niczego mnie okradziono (odpukac w niemalowane).

Dokumenty i karty zawsze w hotelu a do miasta zawsze bralem tylko aparat,jeden telefon i ograniczona ilosc pieniedzy wydzielona na dzien w zaleznosci od tego co mamy zaplanowane do zwiedzania i gdzie sie stolujemy. Pieniadze zawsze trzymam w saszetce na szyi pod koszulka mimo tego ze czasem na zdjeciach wyglada to troche smiesznie :P Plus do tego jesli zwiedzamy jakies dzielnice dalej od centrum tylko za dnia anie po zmroku

No i od zyczliwych osob trzymajmy sie z daleka nawet jak probuja nam zaimponowac znajomoscia polskiego :P

Eradicator - 2010-09-02, 22:18

jasiu napisał/a:
- ogólnie na wszelkie próby kontaktu fizycznego reagujcie bardzo negatywnie,


Bardzo negatywnie tzn. jak? Jakieś granice? :P

maggikk - 2010-09-02, 22:23

np. tak:

trampki - 2010-09-03, 09:02

Też bym się podpisał pod radami jasia, ale niestety muszę trzymac kredens :/

w ogóle zawsze mnie rozpyerdalało trzymanie portfela w tylnej kieszeni spodni. A potem po kradzieży wielkie zdziwienie denata :lol2:

yeste - 2010-09-17, 13:05

czyli lepsza gotówka niż płatność kartą? bo z kolei inni ludzie dziwili się, że biorę tyle euro zamiast zabrać mniej i korzystać w sklepach głównie z karty :P

i jeszcze jedno - opłaca się brać barcelona card mając euro<26? jak tak patrzę na te zniżki, to się niewiele różnią, do tego wjazd free głównie do miejsc, gdzie się nie wybieram a całego pobytu bc i tak mi nie obejmie.

chaos - 2010-09-28, 11:03

Na potwierdzenie słów Jasia:
http://www.psz.pl/tekst-3...a-kieszonkowcow

dziki - 2010-10-16, 15:13

Moi znajomi jadą ze mną do Barcelony za dwa tygodnie i nie mają noclegu (ja coś skombinuje sobie). Pytanie do Was - najtańsze hostele, polecicie coś?


Ważne!

Boraś - 2010-10-16, 19:41

ceny sobie sam sprawdź :P
http://www.santjordihostels.com/
http://www.hostelbookers....arcelona/40505/
http://www.graffitihostel.com/graffiti/
www.melondistrict.com

Szczur - 2010-10-23, 12:28

Najtańszy to jest nocleg na ławce w parku :P

Ja polecam 'Equity Point Centric' - Passeig de Gracia 33, jeden z lepszych w jakich miałem okazję być. Metro (linia zielona) 1min od wyjścia, w hostelu bar otwarty do 2 w nocy. W razie obrania oszczędnościowej wersji konsumpcji McDonald po drugiej stronie ulicy, no i Rambla 5min od hostelu, cena za noc w tymże miejscu to ok.23 euro.

jasiu napisał/a:
Osobiście najbardziej polecam [b]klub Apollo.
Wjazd ok.9 euro, ale w tym drink gratis - tak wygląda to w niemal wszystkich klubach, ale nie ma co się bać wydać tych kilku euro.


Aktualnie wjazd 15ojro (drink included). Warto wydać, klimatyczne miejsce, świetna muza (sobotni drum'n'bass zdecydowanie dał radę), za inne wrażenia też nie zapłacisz Mastercardem :D

Miłośnikom ziołolecznictwa odradzam zabieranie zapasów do Apollo, po klubie kręcą się ochroniarze z małymi latarkami, każdy podejrzanie wyglądający osobnik proszony jest o prezentację zawartości kieszeni no a w razie wpadki wypad z knajpy, a i w ryj można zarobić.


Jeśli ktoś ma czas i ochotę na wycieczkę za miasto to polecam zdecydowanie Port Aventura (44 euro + dojazd). Już na miejscu warto pójść na Dragon Khana:



oraz Furius Baco:



Na tym drugim jazda trwa co prawda tylko kilkanaście sekund, ale od startu do mety pędzi się z prędkością 135km/h !! Do Portu najlepiej właśnie wybrać się już po sezonie, ludzi niewiele więc nie kwitnie się w długich kolejkach do kolejnych atrakcji i można na niektórych częściej pośmigać (ja np. na Dragon Khanie byłem 6 razy :D ).

dziki - 2010-10-23, 17:14

A jakiś tani sposób na dostanie się z Girony do Barcelony?
Szczur - 2010-10-24, 11:29

dziki napisał/a:
A jakiś tani sposób na dostanie się z Girony do Barcelony?


Autobus kosztuje 12 euro. Jak kupisz od razu z opcją powrotną wyjdzie 21. Można również spróbować na stopa, moi znajomi tak się w zeszłym roku dostali do BCN, tyle że trochę im zajęło znalezienie drivera, który ich podrzucił.

dziki - 2010-10-24, 14:04

wlasnie chodzi o to, że 20 euro to cena moich biletów z Porto z powrotem :D
no nie wiem, jak jechałem 2 miesiące temu po Hiszpanii i Katalonii stopem to potrafiłem i 9 godzin stać i czekać. nie mam chyba tyle czasu. kur.......

baixinho - 2010-10-24, 15:30

taki urok tanich linii. bilety tanie ale dodatkowe bonusy kosztuja. trzeba to od razu wliczac w cene lotu i nie podniecac sie biletem za zlotowke
dziki - 2010-10-24, 15:37

wiem, wiem. z tym, że często są inne opcje - że tak powiem "ukryte", którymi można się dostać do konkretnego miasta. Przykładowo busy prywaciarzy itp. nigdzie niestety nic nie znalazłem więc jak widać pozostanie mi 20 euro wydać. trudno.
nawro - 2010-10-24, 18:46

dziki napisał/a:
wlasnie chodzi o to, że 20 euro to cena moich biletów z Porto z powrotem :D
no nie wiem, jak jechałem 2 miesiące temu po Hiszpanii i Katalonii stopem to potrafiłem i 9 godzin stać i czekać. nie mam chyba tyle czasu. kur.......

9 godzin stać nie będziesz, ja tam czekałem około 1,5 godziny (staliśmy przy wyjeździe z lotniska), ale jasne, że lepiej mieć jakąś dziewoje u swojego boku jak będziesz stopa łapał :)

dziki - 2010-10-24, 20:21

Nic no trudno, tym razem zapłacę. nienawidzę płacić za takie głupoty ...

anyway - ktoś w tym terminie w Bcn? 27-30?

Voyteck - 2010-10-25, 23:18

Ja będę!

Z żoną przyjeżdżamy w piątek od popołudnia do niedzielnego wieczoru. Mam hotel bardzo blisko CN, bo zamierzam je zwiedzać w-te-i-we-w-te, no a w sobotę zaliczamy mecz z Sevillą. Przed chwilą udało się wreszcie zarezerwować bilety, po niemałych przebojach.
Dał człowiek te 155 ojro za kartę soci, teraz trzeba jakoś wykorzystać te rzekome zniżki i gratisy.
No, ale w sumie i tak, jak się okazuje, we właściwym momencie się zdecydowałem, bo Sandro nie lubi nowych ;)


Nie wiem, czy miasto będziemy zwiedzać. Raczej nie, bo już byliśmy. To ma być weekend w duchu Barcelonismo z okazji zbliżającej się mojej 30-ki :)

jasiu - 2010-11-29, 12:54

Klip promujący Barcelonę jako cel turystyczny:


green - 2010-11-29, 18:11

jasiu, Ty jesteś w BCN czy spotkamy się w P&R?
Boraś - 2010-11-29, 18:15

ci raz gorzej z Tobą ziomuś :|
green - 2010-11-29, 18:27

stary jestem i wszystko mi sie erdoli :)
patryk - 2010-12-10, 16:36

Panowie i Panie, ... wybieram się do Barcelony w styczniu, czy ktoś ma jakiś znajomych albo namiary na jakieś tanie noclegi na przyzwoitym standardzie? Albo jakies mieszkania do wynajęcie... Będę tam tylko na weekend.. proszę o pomoc...
Boraś - 2010-12-10, 21:16

na poprzedniej stronce wkleiłem adresy kilku hosteli
dziki - 2010-12-10, 22:44

Polecam Soon&Moon Hostel na Ferran. niedrogo a przyjemnie.
zulix8 - 2010-12-20, 22:10
Temat postu: hej
czesc , mam takie pytanie dotyczace kosztow .. moze w poprzednich tematach i watkach gdzies bylo .. ale rozumiecie .. bo w wakacje wybieram sie wlasnie do Barcelony i chcialbym zeby mi ktos pomogl i powiedzial o cenach np jak to jest z wejsciem na camp nou , do muzeum wiecie o co chodzi ceny itp :) z gory dzieki :D
jasiu - 2010-12-20, 23:10

Patryk, ten hostel jest dobry, zresztą polecałem parę stron wcześniej i polecam go wszystkim:

Hostel Name: Hostal Windsor
Address: Rambla de Catalunya 84, Barcelona, Spain
Phone: +34 (93) 2151198

Zawsze mają wolne pokoje, bo hostel zajmuje całą kamienicę, miejsca w największych pokojach, 8- i 12-sto osobowych, są bardzo tanie, w tym okresie, w którym lecisz mogą być nawet poniżej 10euro.

Zulix, zależy, co dokładnie będziesz chciał zwiedzać i robić, ceny wejścia na Camp Nou są wysokie, znajdziesz je na oficjalnej stronie klubu.

Na kilka z ważniejszych muzeów (i te spokojnie wystarczą na pierwszy raz) możesz kupić kartę ARTTICKETBCN , siedem muzeów za 22 euro, tę opcję polecam tym samym wszystkim, bo jeszcze o niej nie pisałem, a warto.
http://www.articketbcn.org/en/

Transport: niecałe 8 euro za bilet 10-cio przejazdowy, w tydzień wyjeździsz zapewne takie dwa.

Dojazd w Girony w tą i z powrotem - bodajże 23 euro.

Poza tym knajpy, jedzenie, pamiątki i inne przyjemności, licz jakieś 15-20euro dziennie w trybie ekonomicznym, jeśli natomiast chcesz stołować się na mieście, pochodzić do klubów na imprezy, przywieźć żonie waciki, licz się z wyższymi wydatkami.

zulix8 - 2010-12-21, 22:43

chodziło tylko o to co związane jest z FCB , wejście na Camp Nou , jak kiedy i w ogóle jak to wygląda , do muzeum FCB itp itd wiecie o co chodzi a jeżeli był gdzieś taki watek to bardzo bym prosił o link czy skierowanie :D ;)
Wit Ż. - 2010-12-22, 10:45

Na www.fcbarcelona.cat jest wszystko co chciałbyś wiedzieć :)

Tu znajdziesz wszystkie informacje

Ceny na rok 2010

FAQ

Godziny otwarcia

nostradamo - 2010-12-30, 20:39

cześć,

przeczytałem cały temat i mam tylko jedno jeszcze pytanie ...

gdzie kupić bilet ? .. oczywiście poza stadionem w dniu meczu
czy ktoś może polecić jakieś strony ?
kiedy dotrą zakupione w przedsprzedaży ?

chcemy bratu na 30 sprawić super prezent i "ten świstek papieru" były super :)

dzięki za pomoc ...
N

Boraś - 2010-12-30, 20:49

najpewniej chyba tu:
https://entrades.fcbarcelona.cat/web/en/entrades.html
albo
http://www.servicaixa.com...lona/index.html

nostradamo - 2010-12-30, 21:05

no własnie patrzyłem na tego pierwszego linka i troszeczkę sie zmieszlam bo sa pojedyńcze miejsca i na całym stadionie moze maks 1000 biletów

czy to jest norma ? nie da rady kupić miejsc obok siebie ?

potrzebuje 5 biletów ...

jasiu - 2010-12-30, 21:20

Na najbliższy mecz? Jeśli tak, to nie dasz rady kupić teraz pięciu obok siebie, chyba, że ostatniego dnia, kiedy niektórzy socios zrezygnują ze swoich wejściówek - wtedy zwalnia się ich bardzo dużo, ale na pięć idealnie obok siebie raczej nie ma szans. W bliskiej odległości raczej się uda.
nostradamo - 2010-12-31, 08:52

nie nie na najbliższy mecz ....
termin kwiecień - maj (myślałem o Deprtivo) ale imprezke mamy w połowie stycznia

Wit Ż. - 2010-12-31, 09:44

To teraz nie kupisz. Dopiero na kilka dni przed meczem. Tak jak jasiu napisał gdy 'karnetowcy' zwalniaja miejsca
gelex - 2011-06-03, 22:44

nie wiedziałem gdzie wkleić, więc daję tutaj

dla wielu może być to ciekawa lekturka na letni samotny wieczór

http://openmultimedia.ie....pdf/DG1_481.pdf

Boraś - 2011-06-07, 11:13

Na mapie designu: Barcelona
http://www.domosfera.pl/w...celona,,ga.html

jasiu - 2011-07-06, 18:13

Forum niewielkie, ale znaleźć można na nim sporo użytecznych informacji.

http://www.forum-barcelona.pl/

mauysz - 2011-07-07, 13:52

Witam,

w okolicach września (prawdopodobnie 15-19) chciałem się wybrać do Barcelony.
Proszę o pomoc w znalezieniu jakiegoś fajnego noclegu dla 2, max 4-6 osób.
Chodzi o miejscówkę najlepiej sprawdzoną przez kogoś już, tam gdzie rozmawiają po angielsku, bo z hiszpańskim i katalońskim u mnie ciężko. ;)

Chciałbym się również dowiedzieć o kwestie biletowe na mecz - jak będziemy, to bedzie odbywał się mecz z Osasuną... Kwestia biletów na ten mecz, to pewnie przed meczem w dniu meczu i tylko jak karnetowcy zwrócą bilety, tak? Czy jest jakaś szansa na pojedyncze bilety?
Planujemy lecieć samolotem, bez problemu się "odnajdziemy" na lotnisku - pewnie Girona - i do centrum dojedziemy?

Może ktoś również w tym czasie się wybiera? ;)


Proszę o pomoc ;)

jasiu - 2011-07-07, 14:46

Przejrzyj cały powyższy temat, znajdziesz tu odpowiedzi na praktycznie wszystkie Twoje pytania.

Jeśli chodzi o lot, to polecam Wizzaira, bo leci do samej Barcelony, czyli nie stracisz kasy i czasu na dojazd z Girony - Wizzair lata z Gdańska, Katowic, Poznania i Warszawy - wybór bardzo duży. Poza tym jest wygodniejszy i możesz mieć większy bagaż główny, jeśli miałbyś zamiar takowy zabierać.

Pojedyncze bilety dostaniesz bez problemu na dzień przed meczem, bo wtedy zwolni się sporo biletów od karnetowców, ale ogólnie się nie przejmuj, bo mecz z Osą to nie jakieś wielkie wydarzenie, także bilety będą zarówno w kasach, jak i w necie.

mauysz - 2011-07-08, 08:21

Problem w tym, że chciałem jechać w czwartek, wracać w poniedziałek.
A jak widziałem po różnych lotniskach w PL, to loty jest albo w środę albo w piątek.
I muszę wybrać w jedną stronę z jednego lotniska a powrót na inne lotnisko ;P
Zastanawiam się, czy nie wyjdzie mnie taniej jakbym miał lecieć z Berlina (mieszkam w Szczecinie). ;)

green - 2011-07-08, 13:19

jakie to smutne i skomplikowane, przeiebane jest w tym życiu... niee
jasiu - 2011-07-08, 16:08

Ludzki dramat dzieje się na naszych oczach, Sandro, Ty to widzisz i nie grzmisz.

Leć z Berlina, podobno tanio i wygodnie, mamy koleżankę mieszkającą na stałe w Barcelonie, a będącą ze Szczecina i lata właśnie ze stolicy NRD.

Gilu - 2011-07-08, 18:54

Kurwa, stwierdziłem, że jestem tu od niedzieli, więc w końcu można by sobie obejrzeć Camp Nou. Tylko że poszedłem tam ok. 23:00, no zajebiście. Tylu dziwek w jednym miejscu to jeszcze chyba nigdy nie widziałem.
Duche - 2011-07-08, 19:10

Fajne chociaż były? :D
Gilu - 2011-07-08, 19:10

Nie wszystkie były płci żeńskiej O.o
Duche - 2011-07-08, 19:22

To Gutiego czasem nie widziałeś?
Gilu - 2011-07-08, 19:25

Nie, ale kilka dni temu gdzieś w dzielnicy Born widziałem knajpę o nazwie "Pim Pam Plats".
kudlaty - 2012-02-28, 10:10

Mam takie pytanie. Chcialem poleciec do BCN w dniach 2-5 kwietnia i zatrzymać się w polecanym przez jasia Hostal Windsor. Jak mozna zabookować ten hostel? Ich strona internetowa mnie przerasta. http://www.hostalwindsor.com/IN/ wchodze tutaj klikam na booking i on mi wyszukuje jakies inne hostele w astronomicznych cenach. Może ktoś mi posłużyć dobrą radą? Bardzo bym był wdzięczny, gdyż dziś chciałem zabookować.
imerr - 2012-02-28, 10:12

Będę w podobnym terminie i cały czas szukam noclegu. Przejrzałem te polecane w tym temacie, ale zawsze coś nie pasowało. Może ktoś może polecić jakiś hotel blisko stacji metra, gdzie dwuosobowy pokój jest w znośnej cenie?
kudlaty - 2012-02-28, 10:35

Ja w ogole mam wrazenie, ze najlepiej jest przyleciec i znaleźć coś na miejscu. Te wszystkie strony hostelowe to jest jeden wielki burdel. Podają jakies ceny z kosmosu. Ni jak mające sie do tego co pisaliscie tutaj ze mozna sie przekimac za mniej niz 20 euro / osobe za noc. Prosilbym zeby ktos kto przez to przechodzil podzielil sie swoimi spostrzeżenaimi :]
chaos - 2012-02-28, 10:44

W Couch Surfingu macie za free nocleg + inne atrakcje :)
dziki - 2012-02-28, 12:37

up = racja, couchsurfing najtaniej.

A ja polecam Hostel Sun&Moon na Carrer de Ferran, tuż przy Rambli. Do stacji Liceu z 4-5 minut wolnym tempem, nad morze z 10 minutek. Do stadionu jedzie sie szybko. Ja płaciłem mało jak byłem rok temu. Macie nawet stronę po polsku : http://www.hostelbcn-sunmoon.com/?lang=pl. Z tego co patrzyłem to cena za 3 noclegi od 2 do 5 kwietnia to koszt 69 euro (czyli 23 za noc) + śniadanie.
Nie tak źle.

kudlaty - 2012-02-28, 13:36

Dziki to ten? http://www.youtube.com/watch?v=9dxmk6k-Ziw
dziki - 2012-02-28, 13:45

Tajes:)
Ten sklepik na rogu ma jedne z najlepszych bagietek jakie jadłem w Barcelonie. A po przeciwnej stronie Rambli zaczyna się dzielnica ruska ^^

Bask - 2012-02-28, 15:01

kudlaty napisał/a:
Ja w ogole mam wrazenie, ze najlepiej jest przyleciec i znaleźć coś na miejscu. Te wszystkie strony hostelowe to jest jeden wielki burdel. Podają jakies ceny z kosmosu. Ni jak mające sie do tego co pisaliscie tutaj ze mozna sie przekimac za mniej niz 20 euro / osobe za noc. Prosilbym zeby ktos kto przez to przechodzil podzielil sie swoimi spostrzeżenaimi :]


http://tinyurl.com/7jmcqdv

a booking złe?
jak widzę od 2 do 5 kwietnia:
Barcelona Youth Hostel 52 euro łącznie
Arco Youth Hostel 55 euro łącznie
Lullaby Hostel Rambla Cataluña 56 euro łącznie

Tylko trzeba mieć kartę kredytową.

Podobnie Imerr wpisujesz datę, jaki chcesz pokój i jazda.

wakabayashi - 2012-02-28, 16:37

nie mam 100% pewności, ale ten hostel z linku baska to chyba tam gdzie sie my zatrzymalismy w maju podczas derbow barcelony. warunki super-szału jakiegos nie robiły, ale źle też nie było, za to wiem, że płacilismy coś około 12-13 euro od osoby, ale moze to dlatego, że bylo nas wiecej osob i jakas znizka.

a jeden z pracujących tam facetow ma dobre :ryjek: :D

/edit

albo i nie ten...sam już nie wiem :D

Kendzior - 2012-02-28, 16:51

jesli miał dobre palenie, to wybaczamy - masz prawo nie kojarzyc
wakabayashi - 2012-02-28, 17:14

sprawdzilem, to jednak nie to. zmylilo mnie torche polozenie i te lozka :P
yeste - 2012-07-07, 11:57

Wybieram się w sierpniu do Barcelony, ale chętnie spędziłbym trochę czasu w jakiejś nieodległej, spokojnej miejscowości, dlatego myślałem nad wynajęciem auta na jeden dzień. Polecacie jakiegoś konkretnego 'alquilera'? Najlepiej takiego, który nie wymaga karty kredytowej. Czy może jednak lepiej wybrać autobus/pociąg? No i fajną mieścinę też możecie polecić :)
Hanki - 2012-07-07, 12:20

Osobiście proponuję podjechać pociągiem do Colonia Guell oraz do Montmeló. Pierwsze warto odwiedzić, by na włąsne oczy zobaczyć nieudany projekt socjalistycznego planu urbanistycznego z dodatkiem nieukończonej kaplicg projektu Gaudiego. Drugie natomiast z przyczyn chyba oczywistych - wizyty "krajoznawczej" na Circut de Catalunya :)
jasiu - 2012-07-07, 13:16

Pociągiem dojedziesz w wiele miejsc, ale samochód to jeszcze większa dowolność. Nie polecę Ci żadnej firmy, obadaj ceny, nie jest tu bardzo drogo pod tym względem, ale kartę kredytową chyba chcą wszyscy. Pamiętam, że w Andaluzji wzięliśmy samochód z Easy Car, to była najtańsza oferta.

Co do miejsc, to na pewno masz do wyboru kilka ładnych miasteczek i wioseczek na wybrzeżu (Sitges, Cadaques, Tossa de Mar), ale tam cicho nie będzie. W głębi lądu będzie spokojniej, w stronę gór, więc także przyjemne powietrze itd. Tutaj do wyboru jest m.in. Park Naturalny Montseny, miasteczko Olot, Berga, Cardedeu, Rupit i jeszcze kilka innych, które teraz wyleciały mi z głowy :)

Krzysiek88 - 2012-08-17, 22:57

Witam,
jade sam do Barcelony, przejzalem watek.
Duzo piszecie o kradziezach, portfel w bocznej kieszeni nogawki krotkich spodni zapinany na guzik lub na zamek to duze niebezpieczenstwo kradziezy?
Spokojnie mozna chodzic z aparatem w reku? Chyba nie kradna tak, ze wyrywaja z reki w sagradzie famili lub w metrze?

Hanki - 2012-08-18, 00:16

Prawdę mówiąc tam grasują tacy zawodowcy, że nawet zapięcia kieszeni mogą nie wystarczyć, ale zawsze lepiej je mieć, niż nie. Powinno być OK, ale nigdy nie da się wykluczyć kradzieży w 100%.
Co do aparatu - ja bym nie ryzykował "szpanowania" sprzętem zbyt długo - ot cyknąc fotkę i schować do etui czy w inne bezpieczne miejsce. W metro potrafią kraść ludziom bagaże podróżne, także taki aparat to dla nich pikuś.
Nie chcę tutaj straszyć, ale naprawdę w BCN nie mają żadnych hamulców. Trzeba mieć oczy dookoła głowy...

Mroczny Rycerz - 2012-08-18, 00:40

Barcelona i Madryt sa wsrod topowych miast z iloscia kradziezy kieszonkowych w Europie i na swiecie ;) z tego co pamietam, to sa to nawet najlepsze miejsca w pierwszej piatce, a i pare historii od znajomych w zwiazku z tematem slyszalem. takze tak jak pisal kolega wyzej, badz czujny :)

jesli masz przy sobie wiecej gotowki, to umieszczenie jej w kilku niespecyficznych miejscach garberoby tez nie zaszkodzi ;)

SRT - 2012-08-18, 00:52

Ja, w trakcie moich 3 dotychczasowych wizyt w tym cudnym mieście, takich przygód jeszcze, odpukać, nie miałem ;)
Ale może to dlatego, że właśnie uważałem na wszystko non stop, aparat nosiłem cały czas na szyi praktycznie, zawsze trzymając na nim jedną rękę.
Portfela nie nosiłem normalnego, kupiłem sobie taką niedużą sakiewkę na szyję. Moim zdaniem świetna sprawa, bo i kasa, i karta kredytowa czy inne dokumenty bezpieczne w jednym miejscu ;)

Także jedyne co można zrobić, to mieć oczy dookoła głowy ze świadomością, że trzeba uważać na każdego :P Najlepiej nie wdawać się w jakieś bliższe kontakty fizyczne z miejscowymi, żadnego przytulania, gadki i przyjacielskiego poklepywania, bo na tym się można przejechać :P

No i nie szpanować telefonem czy plikiem banknotów w miejscach publicznych, ale to chyba norma ;)

dziki - 2012-08-18, 11:44

sakiewka od wewnętrznej strony ciuchów też jest ok. widzialem też gościa, który mial przepsaną taką opasko-sakiewkę przez klatkę piersiową i tam trzymał wszytsko (pod koszulą).

ja na szczescie mialem zawsze luz z kieszonkowcami :)

Nederlander - 2012-08-26, 18:12

Cules, wkleję tutaj adres do mojego bloga pisanego z Barcelony. Gdybyście chcieli poczytać o Festa Major de Gracia to akurat napisałem posta i przesłałem trochę zdjęć:

http://aventurafora.blogs...eto-gracii.html

Krzysiek88 - 2012-08-28, 19:43

Bylem i sie pilnowalem, tragedii nie bylo, nie spotkalem sie z jakims przejawem proby kradziezy, trzymalem reke na pulsie, jedyne co mi sie wydawalo grozne to szwędanie sie nocna po centrum, ale chodzilem tam w grupie, sam natomiast szedlem ok. 2 km bocznymi uliczkami ok. 2 w nocy i cisza jak nie wiem, a moze mialem szczescie? :) Trzeba sie pilnowac i tyle :) bo diabeł i tak nigdy nie śpi
Szczur - 2012-10-12, 14:06

Było? z tego co widzę chyba nikt tu wcześniej nie wrzucał: http://www.przystanekhiszpania.pl/
Nederlander - 2012-10-15, 00:02

Podzielę się z Wami moim opisem wydarzeń z 11 września w Barcelonie - Diada Nacional de Catalunya:

http://aventurafora.blogs...-czyli-jak.html

Mam zamiar jeszcze napisać o 12 października i manifestacji zwolenników pozostania Katalonii w granicach Hiszpanii. Wkleję tu linka jak tylko to napiszę.

Nederlander - 2012-12-10, 23:34

http://aventurafora.blogs...niepokorna.html - Jeśli chcecie poczytać o strajku generalnym 14 listopada w Barcelonie oraz zamieszkach do jakich doszło (jak zwykle) przy tej okazji, zapraszam na mojego bloga. Krótkie sprawozdanie ze zdjęciami i filmami.
dziki - 2013-01-14, 22:30

jakby miał ktoś info o ciekawszej pracy w bcn - dawać znać. chętnie zaryzykuje ^^
twardy - 2013-01-15, 10:52

Słyszalem ze ten gosc ktory chodzi na golasa po BCN szuka towarzysza ;) (tylko musisz sobie wytatuować majtki)
dziki - 2013-01-15, 10:55

ja planowałem raczej jakieś sztandarowe kloszardowanie, dzielnica rosyjska ma takich swoich przedstawicieli ;-)
jasiu - 2013-01-27, 23:45

Kolejna strona, którą warto przejrzeć przed wyjazdem do Barcelony. Polecam zwłaszcza tym, którzy zastanawiają się, gdzie zjeść, bo autorka wybrała kilka miejsc, w których sam się stołuję i potwierdzam dobrą relację ceny do jakości, zwłaszcza w przypadku Bo de Be, Kiosko i japońskich buffet libre.

http://barcalena.pl/

Nederlander - 2013-03-12, 16:03

http://aventurafora.blogs...ersji-mini.html

Wrzuciłem nowy tekst na mojego bloga. To swego rodzaju reklama meczów Barcelony B, raczej dla laików, słabiej niż Wy znających temat, ale jakby ktoś chciał poczytać to zapraszam ;)

Nederlander - 2013-08-06, 22:33

Kolejny wpis na moim blogu, tym razem dzielę się świetnym dokumentem o języku katalońskim. Polskich napisów niestety nie ma, ale ci którzy znają angielski lub hiszpański mogą włączyć napisy w tych językach. Zapraszam do lektury i obejrzenia dokumentu:

http://aventurafora.blogs...zyk-oczami.html

Nederlander - 2013-10-20, 23:26

http://aventurafora.blogs...-katalonii.html

O swiecie 12 pazdziernika w Barcelonie. Zapraszam do lektury ;)

Szczur - 2013-10-30, 14:57

Cytat:
Wyprawa do niepodległej dzielnicy Barcelony

Barcelonka


Niepodległa Republika Barcelonety – mówią o niej mieszkańcy, choć jak długo jeszcze potrwa ta niepodległość, nie wiedzą.

Była kiedyś w Barcelonie piaszczysta wyspa, Maians. 250 lat temu, kiedy zdążyła już zrosnąć się z miastem, powstała na niej dzielnica. Nazwano ją Barcelonetą, małą Barceloną, Barcelonką. Mieszkali w niej rybacy i robotnicy, mieszkali i poeci. Bywała zakazanym terytorium, na które bali się zapuszczać barcelończycy.

Choć dziś otaczają ją luksusowe hotele i restauracje dla turystów, Barceloneta pozostała wyspą.

***

Obywatelka republiki, Consuelo, lat 84, jak co dzień po przebudzeniu wdziewa czarną suknię i otwiera drzwi do mieszkania wychodzącego prosto na ulicę. Zasłania je firanką, którą przymocowuje do framugi klamerką, i zasiada w fotelu na środku salonu. Nasłuchuje, sama nie będąc widzianą. Wie wszystko, a może i więcej. Trwa w końcu na posterunku od 43 lat, odkąd przyjechała tu z rodzinnej Granady. Taksówką, za 400 peset – jak lubi opowiadać tym, którzy odchylą firankę i zajdą do niej z wizytą.

Kilkadziesiąt metrów na lewo, na rogu ulic Ginebra i Pizarro, obywatel Jaime Tomillero podnosi rolety w barze Jai-ca odziedziczonym po wuju. To jeden z najstarszych lokali w dzielnicy, o czym świadczy wysłużony kontuar, zastawiony panierowanymi owocami morza. Na kawę wpadają z rana kumple, których Jaime zna od pół wieku. Renciści i emeryci mogliby tu debatować cały dzień. Przed południem dyskretnie się jednak ulatniają, bo napływa druga zmiana, ta, na której można zarobić: blond czupryny i zaróżowione od słońca karczki, sprowadzone tu przez TripAdvisora albo Lonely Planet.

Obywatel Vicens Forner – w poprzednim wcieleniu właściciel i pracownik warsztatu metalurgicznego przy porcie, ale od czasu walki z nowotworem kronikarz dzielnicy – wstaje od stolika, wiesza na szyi aparat i rusza na obchód ulicami, z których wszystkie prowadzą do morza. Fotografuje wschody słońca, wysiadujących przed domami staruszków oraz bary i sklepy zamykające podwoje po latach działania. Tworzy archiwum – ma już 600 tys. zdjęć – bo uważa, że Barceloneta niedługo zniknie.

Nad placem targowym kołują mewy. Z restauracji dobiega zapach smażonych owoców morza (pewnie odsmażanych, bo dla turystów). Co to za wrzaski, ktoś ruszył do bitki? Skąd, to tylko przyjacielska wymiana zdań.

***

Choć oficjalna nazwa dzielnicy to Barceloneta, jej charakter lepiej oddaje ta nieoficjalna: Ostia. Jedna z hipotez mówi, że pochodzi ona od włoskich kupców z miasteczka o tej samej nazwie, którzy sprzedawali tu ostrygi (ostias). Bardziej przekonująco brzmi jednak wyjaśnienie, że chodzi o twardy charakter mieszkańców dzielnicy (ostia to też cholera).

Narodziny miała nieco mroczne. Powstała, by zapewnić miejsce zamieszkania wysiedlonym po budowie pobliskiej cytadeli, symbolu kastylijskiej opresji Katalonii. Kto mógł, pracował w porcie, inni w fabrykach, które zajmowały jedną czwartą dzielnicy. Roiło się od socjalistów i anarchistów, w barach tańczyła mała Carmen Amaya, która wkrótce miała stać się najlepszą tancerką flamenco, a piękno z portowej harówki krzesał genialny awangardowy poeta samouk Joan Salvat Papasseit. Bieda piszczała, ale pracy wystarczało dla wszystkich, więc na malutką Barcelonetę ciągnęły rodziny z całego kraju. Nadbudowywano, przegradzano i dzielono, aż z oryginalnych, 140-metrowych mieszkań powstały quarts de pis, ćwierćmieszkania, w których na 35 m kw. gnieździły się wielopokoleniowe rodziny. Dziś upodobali je sobie single cudzoziemcy i pary o ograniczonym budżecie.

„Juana, sprzedaj majątek i przyjeżdżaj, odkryłem Amerykę” – pisał z Katalonii dziadek Alfonsa Canovasa do żony w Andaluzji. Zostawiła więc wszystko i przyjechała z dziećmi, ale pech (i złe warunki pracy) chciał, że wkrótce potem dziadek spadł z rusztowania i się zabił – opowiada 94-letni obywatel republiki Barcelonety, Alfons Cánovas. Obywatel honorowy, bo o byłym radnym i zastępcy burmistrza Barcelony mówi dziś z dumą cała dzielnica.

Punktualnie o godz. 11 pan Alfons zasiada za ladą w sklepie jubilerskim, który wspólnie ze stryjem założył 70 lat temu. Przeżył tu i widział niejedno. Nie bez kozery nazywają go encyklopedią dzielnicy. Na sąsiedniej ulicy zaciągał się na front wojny domowej, niedaleko stąd bomba zrzucona przez włoskich aliantów Franco zabiła mu ojca. Dziś wspólnie z grupą włoskich antyfaszystów domagają się od Włoch przeprosin za bombardowanie Barcelony. – Nie szukam zemsty, chcę symbolicznego gestu – tłumaczy.

Jego słowom przysłuchują się Alfons syn i Alfons wnuk, którzy prowadzą sklep. Oprócz imienia łączy ich to, że – jak przystało na porządną barcelonecką rodzinę – wszyscy trzej trenowali waterpolo w tutejszym klubie pływackim, a Alfons syn trafił nawet na olimpiadę w Monachium. – Czerwony od basenów – mówili na mnie w ratuszu, bo barceloneckie kluby pływackie to był mój konik – opowiada z dumą Alfons senior.

Mówi, że na Barcelonecie zawsze żyło się nieco w separacji, jak na wyspie. – W efekcie powstał odrębny gatunek człowieka: barcelonetczyk.

***

Rasowy barcelonetczyk do dziś powie: idę do Barcelony, kiedy wychodzi poza dzielnicę. Odizolowana – dosłownie – była zresztą długo, bo od reszty miasta dzieliły ją tory, po których kursowały do portu długie pociągi. Przy stoliku w barze Jai-ca, który szybko się zapełnia, ożywają wspomnienia. O tym, jak bary nie zamykały się nigdy, bo nawet w środku nocy serwowały dżin z miętą robotnikom wracającym z nocnej zmiany i rybakom wyruszającym na połów. O życiu całych rodzin na ulicy, bo w domu brakowało miejsca. O kontrabandzie, bo dzięki wyciekom z zagranicznych statków w czasach Franco było tu wszystko, nawet amerykański tytoń i nylonowe pończochy.

– Szmugiel odszedł w przeszłość, tak jak rybacy – mówi Vicens Forner, dziedzic barceloneckiego klanu, do którego należało 26 łodzi. Dziś w dzielnicy zostało kilkunastu rybaków.

W przeszłość nie odeszły za to tradycje, na czele ze świętem niemych chórów (coros mudos), które od XIX w. obchodzi się tu na Zielone Świątki. Dziesiątki facetów w różnym wieku, a od paru dekad również kobiet, tańczą na ulicach obwieszeni kiełbasami i innym dobrem. Kiedyś śpiewali polityczne piosenki i jechali w głąb Katalonii po produkty, których nie można było dostać na miejscu (stąd żywność na kostiumach), dziś tylko tańczą, a zamiast jechać na targ, ulatniają się na Costa Brava. Na ich powrót czeka jednak cała dzielnica. Fiesta jest przednia: bębny, trąbki, kolorowe kostiumy, niemowlaki tańczą w ramionach ojców, staruszkowie wirują wokół własnej osi, w euforii jest cała dzielnica. Choć to święto unikat, w Barcelonie wie o nim mało kto.

– Kto jest z zewnątrz, nie zrozumie – wyjaśnia Carlos Brau z organizacji, która koordynuje chóry. Grupy się samofinansują: 700 euro składek rocznie. – Koledzy z pracy patrzyli na mnie krzywo, kiedy im opowiadałem, co robię, dopiero teraz przychodzą popatrzeć – dodaje okularnik Xavi, na co dzień pracownik fabryki. Szczyci się tym, że syna zabrał na chór, kiedy ten miał pół roku. – Musisz to znać od dziecka, żeby poczuć, o co chodzi.

Osobni – tak się czują i dobrze im z tym. Mimo że odosobnienie oznaczało czasem samotność. Jak w latach 80., kiedy Barceloneta wpadła w szpony heroiny. Narkotyki były zmorą całej Hiszpanii, ale w malutkiej, zagęszczonej dzielnicy portowej wyjątkowo brutalnie było widać ich skutki. Każdy znał kogoś, kto bierze, miał uzależnionych sąsiadów albo członków rodziny. Jak im pomóc, nie wiedział nikt.

W tamtych latach narodziła się czarna legenda Barcelonety: rozboje, kradzieże; lepiej trzymaj się z daleka... Od środka wyglądało to inaczej. Ten sam yonki (jak potocznie nazywa się narkomanów), który wyrwał z samochodu radio, wieczorem przynosił je z powrotem i przepraszał, jeśli zorientował się, że ukradł je sąsiadowi. „Jestem z dzielnicy. Samochód jest pusty” – takie naklejki zostawiali więc barcelonetczycy na autach, żeby uniknąć nieporozumień.

***

Czasy, kiedy omijano dzielnicę z daleka, to przeszłość. Świat przypomniał sobie o niej po olimpiadzie w 1992 r. Barcelona – podczas przygotowań do igrzysk – otworzyła się na morze, a położona przy upiększonej plaży Barceloneta znalazła się w samym oku turystycznego tornado. Zaroiło się od agencji nieruchomości, restauracji dla turystów, wypożyczalni rowerów.

Z zakazanego terytorium stała się łakomym kąskiem dla spekulantów, którzy do dziś kombinują, jak wykurzyć starych lokatorów, żeby postawić luksusowe apartamentowce. Większość barcelonetczyków płaci dożywotnie czynsze sprzed lat, ale nowi lokatorzy i kupcy spotykają się z jedną z najwyższych cen za metr kwadratowy w całej Barcelonie. – Staliśmy się cukiereczkiem – mówią mieszkańcy dzielnicy.

Cukiereczkiem można się jednak zadławić. Przekonał się o tym urząd miasta, który parę lat temu wziął się za poprawę warunków życia mieszkańców, wcześniej tego z nimi nie konsultując. Do części budynków postanowiono wstawić – fakt, potrzebne – windy. Problem tkwił w tym, że część mieszkań trzeba było wyburzyć, a lokatorów przesiedlić. Po naszym trupie – powiedziała Barceloneta. Przeciwnicy planu, wśród których dominowały sąsiadki w wieku emerytalnym, zaczęli się zbierać w kościele i organizować protesty, co tydzień walili w garnki pod urzędem miasta.

Gala Pin – lat 31, krótkie ciemne włosy, zmarszczone czoło i bransoleta na przedramieniu – mieszkała wtedy w squacie. Poszła na jedno z zebrań i wsiąkła, bo zakochała się w walecznych sąsiadach. Tak narodziło się stowarzyszenie L’Òstia, efekt współpracy squatterek z mieszkańcami. Ci ostatni mieli wiedzę o dzielnicy, doświadczenie i kontakty, dziewczyny podpowiadały, jak się organizować i lobbować. Plan windowy upadł głównie z powodu kryzysu, ale o Barcelonecie i jej problemach zrobiło się głośno.

Gala stała się osobistością. Wszyscy ją tu znają, choć niektórym metody Ostii są nie w smak. Mieszkała tu już 8 lat, ale dopiero gdy podczas święta chórów ktoś wyciągnął ją do tańca, poczuła się kimś stąd. – Rytuał przejścia – mówi z zadziornym uśmiechem. Bo jeśli nie masz tu rodziny od pięciu pokoleń, jesteś obcy.

Historia lubi się powtarzać. Teraz na tapecie jest luksusowa marina dla jachtów multimilionerów, która ma niedługo powstać w porcie. Urząd miasta mówi o milionach, które spłyną do kasy, barcelończycy – o kolejnym megalomańskim projekcie. Òstia skrzyknęła się i z innymi organizacjami broni portu dla wszystkich, ale projekt idzie naprzód.

– Czynsze na Barcelonecie pójdą w górę, wzrośnie presja na lokatorów, zamiast zwykłych sklepów powstaną luksusowe butiki – wylicza Gala. A przecież wystarczy tylko trochę kontroli. Jako przykład podaje, co udało się wywalczyć parę lat temu: właściciele zabytkowych kamienic, którzy dostali publiczne dofinansowanie na remont fasad, zobowiązywali się nie podnosić czynszu przez 10 lat. Da się. Byle nie brakowało politycznej woli.

***

U jubilera Cánovas obywatele Cánova Alfons i Forner Viçens, który wpadł z wizytą podczas codziennego obchodu, popadają w zadumę. Ulicę dalej z balkonu zwisa wielki transparent: „Tourist, go home”. – Są ludzie, którzy chcieliby zatrzymać czas – mówi pan Alfons. On wystawiłby Juanowi Antonio Samaranchowi pomnik za olimpiadę w Barcelonie. Okolica wypiękniała nie do poznania, a on od 20 lat żyje dobrze dzięki turystom. Obaj zgadzają się jednak, że Barcelonecie potrzeba nowych rozwiązań. Kamienice sypią się od środka, młodzi się wyprowadzają, bo nie stać ich na mieszkania, bankrutują lokalne sklepy. – Żeby nie było tak jak w sąsiedniej Dzielnicy Gotyckiej, gdzie nie można już chleba kupić, bo zamiast piekarni są sklepy z pamiątkami – mówi Viçens. Jak znaleźć zbawienie dla świata, nie wytrzebiając przy okazji ludzkości? – pyta filozoficznie. Co będzie, kiedy wymrą wszyscy, którym jeszcze na Barcelonecie zależy?

A zależy nie tylko seniorom. Niepodległa republika przeżywa kulturalny boom. Mnożą się stowarzyszenia, powstają książki o historii dzielnicy, wysiłkiem paru młodych barcelonetczyków wyremontowano najstarszy w dzielnicy dom i działa tu teraz Casa de la Barceloneta (Dom Barcelonety), galeria i centrum kultury w jednym. Przekonują, że Barceloneta to coś więcej niż rybacka dzielnica z klimatem, że przecież architektura, że historia, że literatura… Korzenie zapuszczają nowi mieszkańcy. Włoch z kolczykiem w uchu prowadzi knajpkę z jedzeniem na wynos, miła Portugalka sklepik z rękodziełem, najlepszy warzywniak ma rezolutna Chinka.

Alba Tomillero, córka Jaimego z Jai-cy, lat 22, Barcelonety porzucić nie zamierza, choć Barcelonę zna dobrze, tam chodziła do szkoły, studiowała komunikację i ma większość znajomych. Z chłopakiem zamieszkała jednak niedaleko rodzinnego domu. Niedawno zorganizowała fotograficzny konkurs o święcie chórów. – Może wszyscy mówią tak o swoich dzielnicach, ale mnie się wydaje, że inne nie mają duszy – mówi, podczas gdy przechodzący kolega ojca szczypie ją w policzek. Od paru miesięcy prowadzi Jai-cę numer 2, zaraz obok pierwszej. Chociaż zawsze myślała: do baru – nigdy!, coraz bardziej się wciąga.

Niedługo zrobi się spokojniej, bo w republice idzie jesień. Przerzedzi się nad morzem, w Barcelonecie będzie znowu jak na wyspie. Nie ma nic piękniejszego niż pusta plaża w listopadzie.


http://www.polityka.pl/sw...-barcelony.read

soppa - 2013-11-03, 17:19

czy ktos od nas rowniez wybiera sie na Milan, jakas wspolna trzoda ? :D
dziki - 2013-11-03, 20:30

Nie, ale ja intensywnie szukam pracy w BCN jakby ktoś coś słyszał o mediach / reklamie w BCN z angielskim ;-)
jasiu - 2013-11-04, 09:07

Jak szukasz? Sprawdzałeś na talentsearchpeople? Infojobs to standard, ale tam raczej małe szanse, choć są wyjątki, które znalazły tak pracę.
dziki - 2013-11-04, 09:50

Infojobs właśnie przeglądałem, tylko problem z ofertami (widziałem raczej na stanowiska "telefoniczne", które mnie nie interesują). Zaglądnę popołudniu w ten serwis, o którym piszesz.

A szukam też przez Google - frazy z moich specjalności + Barcelona, jobs etc. Próbowałem przez sieć, ale teraz mają wstrzymane zatrudnienie w Hiszpanii całej, więc póki co muszę tę drogę odpuścić.

Ew. przebranżowienie też wchodzi w grę, ale raczej z Internetami praca ;-)

Boraś - 2013-12-15, 21:43

pozwolę sobie na reklamę ;)

Jesli ktos z Was lub Waszych znajomych wybiera sie na kilka dni do Barcelony i szuka niedrogiego, przytulnego apartamentu w samym centrum miasta, ok. 100 metrow od Plaça Catalunya, to polecam ten:

Si alguno de vosotros o vuestros amigos quiere pasar unos días en Barcelona y está buscando un acogedor y barato apartamento en el pleno centro de la ciudad, a unos 100 metros de Plaça Catalunya, os recomiendo éste:

If you or your friends want to spend few days in Barcelona and you are looking for a cheap and cozy apartment in the heart of the city, about 100 meters from Plaça Catalunya, I recommend this one:

https://www.airbnb.es/rooms/1865361

Bask - 2013-12-27, 10:06

Może się komuś kiedyś przydać -> "Barcelona w pigułce - praktyczny poradnik na PDF-ie do wydruku na jednej kartce lub na tablet" http://www.loter.pl/dojazd-na-lotnisko-barcelona
kieła - 2014-01-02, 16:29


jedras - 2014-01-02, 20:02

A tu sylwestrowe fotki z BCN - https://www.facebook.com/...40618185&type=1
chaos - 2014-02-03, 11:08

Chciałbym się wybrać na Atletico w maju, wiec jeśli ktoś będzie miał info, że wpadły jakieś tanie bilety na ten weekend (lub okolice), to bedę wdzięczny za info w temacie albo na priv.
oweno - 2014-02-03, 11:34

ja i Wrzeniu też kombinujemy, odezwij się do niego :)
Dako - 2014-02-04, 17:28

Znalazłem coś takiego (dobre o ile mecz ok. 22:00):


Wylot Czas przelotu: 2h 45m x

16:40 niedz. 18 maj
Poznań, Polska
POZ - Ławica
19:25 niedz. 18 maj
Barcelona, Hiszpania
BCN - El Prat (12km od centrum)
Wizzair

Powrót Czas przelotu: 2h 55m

20:00 śr. 21 maj
Barcelona, Hiszpania
BCN - El Prat (12km od centrum)
22:55 śr. 21 maj
Poznań, Polska
POZ - Ławica


Price: 498zł (z Discountem 404zł) - na majówkę bilety mogą się pokazać w lepszych cenach, ale nie muszą :)
Lepiej do El-prat bo z Girony BUS w dwie strony to ok. 30E

danji - 2014-02-27, 16:26

ja dzisiaj zamówiłem bilety lotnicze:

14-21.05 Warszawa-Barcelona 366zł/os

tylko nie mam pojecia czemu zmieniały mi się tyle razy ceny. raz w wyszukiwarce na esky.pl miałem inną cenę niż po przejściu do wypełniania rezerwacji... ostatecznie kwota różniła się również w kwocie deklarowanej przy wypełnianiu rezerwacji od faktycznie pobranej (zapłaciłem znacznie mniej). Wcześniej nie pojawiłą się żadna informacja, dowiedziałem się o tym przy otrzymanym potwierdzeniu rezerwacji i sprawdzeniu konta. Naprawdę ceny zmieniają się tak dynamicznie?

imerr - 2014-02-27, 18:00

O jakiej linii mowa? Dlaczego rezerwowałeś u pośrednika, a nie na oficjalnej stronie? Rzadko bywa taniej, choć może tak się zdarzyć, na przykład LOT na tripsta.pl.

edit: Myślałem, że piszesz o Wizz, bo oni latają z Warszawy, ale patrząc na daty to musi być FR. Ale oni latają z Modlina :)
Odpowiadając na Twoje pytanie, być może miałeś na początku jakąś cenę pośrednika a potem przeszedłeś na stronę przewoźnika. Ale teraz ten lot dla jednej osoby kosztuje 290 zł.
BTW, w kwestii cen lotów polecam http://samolotemtaniej.pl/

danji - 2014-02-27, 20:59

no właśnie sprawdzałem na stronie przewoźnika i nie było taniej :) przez dwa dni sprawdzałem kilkukrotnie wszystkie opcje, nawet z różnych miejsc i kompów ;)
imerr - 2014-02-27, 21:20

W przypadku Wizza i Ryana oficjalne strony to zawsze najtańszy kanał. Różne kody czy zniżki mogą wchodzić w grę u tzw. tradycyjnych przewoźników.
Ogólnie cena w Ryanairze może zmieniać się często, ale jeśli chodzi o taką zmianę, jak opisujesz, to jest to mało prawdopodobne. No i nie jest możliwe, że akceptowałeś przy płaceniu określoną kwotę, a potem z karty zdjęto zdecydowanie mniej. Może czegoś nie doczytałeś.

1Patryk1 - 2014-02-28, 00:57
Temat postu: Barcelona- Manchester City
Witam, apropo tych przelotów to posiadam 2 bilety na mecz z City, ale niestety chyba nie dam rady polecieć. Bilety na boku boiska nie za bramkami, wiec super widocznosc :)
Może ktoś zainteresowany?

riken - 2014-04-12, 14:38

Witam

Odsprzedam wycieczkę dla dwóch osób do BCN w terminie 5.05.14 - 10.05.14. Szczegóły TUTAJ. Więcej info na priv.

Nederlander - 2014-04-17, 22:48

BYE BYE BARCELONA

Zatłoczone i hałaśliwe ulice, wszechobecny kicz, pijaństwo na ogromną skalę - czy tak wyobrażasz sobie Barcelonę? Niestety taka powoli się staje, mimo całego piękna, które wciąż tu na Was czeka.

Zapraszam do lektury artykułu na moim blogu i obejrzenia dokumentu Eduardo Chibasa o turystyce masowej w Barcelonie, która powoli przekracza już możliwości miasta:

http://aventurafora.blogs...-turystyce.html

green - 2014-04-18, 11:23

To samo mogą powiedzieć mieszkańcy innych turystycznych miast. daleko nie patrząc - mieszkańcy Zakopanego też nie są szczęśliwy za wszechobecne korki, to samo mieszkańcy kaszubskich miasteczek, itp, itd. Nie mają jednak innej alternatywy - to typowo turystyczne miasta czy miasteczka i z tego żyją. Ten, który zarabia na turystyce w tych miejscach, sam przeważnie mieszka "troszkę obok"
Turysta nie patrzy (bo nie musi) na bolączki mieszkańców.
W BCN wprowadzili np opłaty za wejście do Parku Guell, to dobre wyjście - za te pieniądze można poprawić infrastrukturę. Od turystów nie uciekną. Jedyni, którzy dbają o ograniczenie liczby turystów to zarząd Barcy - przy takiej grze liczba przyjeżdżających kibiców spadnie. :)
P.S. Ned uciekaj z miasta :)

barcalover - 2014-05-16, 20:30

Mam sprawę :)

Planuję się wybrać w lecie do Barcelony z narzeczoną i chciałem zapytać czy ktoś z Was zna jakiś sprawdzony hotel/hotelik, w którym można by za rozsądną cenę i w fajnych warunkach mieszkać przez tydzień. Będę bardzo wdzięczny za odzew, bo w innym wypadku zmuszony będę do szukania przez internet, co nie zawsze jest najlepszym wyjściem.

Jerry P - 2014-05-16, 21:22

lover odezwij sie do Piotera on pisal kiedys ze ma jakis hotelik do polecenia
Cartmann - 2014-05-16, 22:44

Osobiscie polecam ten hostel
http://www.hostalcentralbarcelona.com/

po wiecej info pisz PW ;)

jasiu - 2014-05-17, 21:52

Hotel czy hostel? Dla ilu osób i jaka lokalizacja? Centrum, plaża, Gracia?
xenir - 2015-02-14, 11:28

Nederlander napisał/a:
BYE BYE BARCELONA

Zatłoczone i hałaśliwe ulice, wszechobecny kicz, pijaństwo na ogromną skalę - czy tak wyobrażasz sobie Barcelonę? Niestety taka powoli się staje, mimo całego piękna, które wciąż tu na Was czeka.



Każde duże miasto to zatłoczone i hałaśliwe ulice. A jeśli do tego jest to miasto bardzo atrakcyjne turystycznie, a takim właśnie jest Barcelona, to już w ogóle nie ma o czym gadać. Podczas mojego pobytu w tym mieście byłem nim zachwycony, ale właśnie zastanawiałem się jakbym to miasto odbierał przebywając tam na stałe po kilku miesiącach, latach. Czy przyzwyczaiłbym się, czy raczej marzył o ucieczce w Bieszczady :)

soppa - 2015-07-23, 18:40

jest tu ktos i ma ochote na mala trzode w ten weekend?
Carles - 2015-08-09, 17:03

Mam dwa pytania do osób bardziej rozeznanych w podróżowaniu (i płatnościach za "zagraniczne usługi" w których wymagana jest najczęściej karta kredytowa).

W linku formularz rejestracyjny do maratonu w BCN: http://www.zurichmaratoba...ipciones_i.html

Trzecia linijka: NIF / NIE / Passport. Mam rozumieć, że wybiera się tutaj po prostu dokument poświadczający, że ja to ja, cos takiego jak dowód osobisty, no i w moim przypadku może to byc tylko paszport, bo NIF/NIE posiadają tylko Hiszpanie?

Druga sprawa to płatność (na samym dole): Credit Card (TPV), czyli muszę mieć kartę kredytową? Czy debetowa Visa Electron



będzie działać? To chyba taki sam problem jak był kiedyś z płatnościami za loty, ale teraz już dodali tam opcje z kartami debetowymi.

imerr - 2015-08-09, 17:12

Jeśli bierzesz paszport, wpisz numer paszportu. Jeśli tylko dowód, to numer dowodu (jako paszportu). Ja zawsze w takiej sytuacji wpisuję PESEL i też jest OK.
Zasadniczo karta debetowa powinna być OK, ale to dość proste pytanie, możesz do nich napisać. A czy Twoją kartą można płacić przez internet (a teraz prawie wszystkimi można), to musisz sam sprawdzić.

Carles - 2015-08-09, 17:34

Dzięki, ja nawet nie mam paszportu (w sensie mam przeterminowany) więc najwygodniej i najtaniej będzie wpisać nr dowodu osobistego i nie wyrabiać specjalnie paszportu. Co do karty to się dla pewności jeszcze zapytam w banku przy okazji, ale myślę, że będzie spoko bo ostatnio mi ją wymieniali więc już powinna mieć te lepsze opcje w standardzie.

Ewentualnie dowiem się jeszcze od Polaków którzy tam biegi czy mieli paszport czy dowód.

BTW.

imerr - 2015-08-09, 18:17

Carles napisał/a:
Ewentualnie dowiem się jeszcze od Polaków którzy tam biegi czy mieli paszport czy dowód.

Spokojnie, przecież nie będziesz wyrabiał paszportu specjalnie dla organizatorów biegu. Zresztą na ten numer pewnie i tak nikt nie spojrzy.

green - 2015-08-11, 18:56

Carles, dowód osobisty wystarczy. Kilku forumowiczów biegło w Półmaratonie w BCN i się rejestrowało. Dotyczy to zresztą biegów w całej UE.
jordan20 - 2015-08-12, 14:19

z tego co widze to przylot do girony jest na 23,55-o 0.15 jest autobus do barcelony na dworzec-na miejscu jestem ok 1.30-a czym dostac sie z dworca do jakiegos hostelu/hotelu?
bo metro kursuje chyba do 23-jak jest z komunikacja nocna-autobus/pociag-jakie ceny biletow?

chcialbym poleciec z zona,ale ona chce wysokiego standardu w pokoju z lazienka-polecicie cos w dobrej cenie (do 25 euro/noc-chyba,ze za ta cena nic sie nie znajdzie ?)

snupek - 2015-12-21, 09:11

ale niesamowite zdjęcia. nie wiedziałem że są tam takie miejsca
najt - 2016-03-30, 17:59

Kojarzycie jakis spoko lokal w barcelonie zeby obejrzec meczysko?
mroo - 2016-03-31, 10:36

a nie ma biletów juz?
najt - 2016-03-31, 16:57

Sa. Ale placenie 650 ojro razy dwa mi sie mimo wszystko nie usmiecha ;]
mroo - 2016-03-31, 19:26

przed meczem możliwe, że będą pooddawane do kas tansze miejsca
chaos - 2016-12-20, 21:27

No więc nie tylko pikniki:



Spoko to wygląda.

jackgozdo - 2018-04-08, 11:41

Witam wszystkich,
Lec? na ostatni mecz ligowy i mam kilka pyta?

kto? wie czy jest w planach feta po meczu,czy jest szansa ?e pi?karze te? rusz? otwartym busem w miasto ?
i pytanie odno?nie biletu,
kupi?em na oficialnej do wydruku,tyle ?e jeszcze nie ma terminu meczu, czy to ju? jest bilet czy po zeskanowaniu w kasie dostan? ten w?a?ciwy ?:)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group